Artykuł sponsorowany
01 KWI 2025
Żyjesz na wysokich obrotach? Te słuchawki musisz mieć w kieszeni
Dlaczego warto kupić nowe słuchawki Huawei FreeArc? Znamy co najmniej trzy sytuacje, w których będziecie chcieli mieć je pod ręką.
Dobre słuchawki bezprzewodowe powinny spełniać kilka warunków. Oprócz tego, że muszą dobrze grać i być wygodne, to wypadałoby też, żeby oferowały dobrą izolację od zewnętrznych hałasów i były na tyle małe, by komfortowo nosiło się je w kieszeni.
https://youtu.be/BC6s7DsqgrE
Tymczasem w moje ręce wpadły Huawei FreeArc, które nie izolują w ogóle i mają strasznie przerośnięte etui. Ale wiecie co? Bardzo możliwe, że to słuchawki w sam raz dla Was.
Huawei FreeArc - słuchawki w nieco innym wydaniu
Na początek wypadałoby w dwóch słowach powiedzieć, czym w ogóle są Huawei FreeArc – w sensie, poza tym, że słuchawkami – i dlaczego wyglądają tak… „dziwnie”.
W najprostszych słowach, Huawei FreeArc to słuchawki TWS o otwartej konstrukcji. Każdy chyba wie, jak wyglądają klasyczne bezprzewodowe pchełki – małe plastikowe kopułki, które wkładamy do ucha i słyszymy dźwięki. No i nie jest tajemnicą, że takie rozwiązanie ma swoje wady. Komu zdarzył się kiedykolwiek nieplanowany sprint do autobusu, ten wie, co mam na myśli. Nie do każdego ucha takie słuchawki udaje się dopasować, zdarza się, że wypadają przy byle ruchu głową, a i izolacja od otoczenia nie zawsze jest pożądana.
No i tu na scenę wkraczają Huawei FreeArc, które wszystkie te problemy rozwiązują. Mają kompletnie inną konstrukcję, w związku z czym w ogóle nie wkładamy ich do kanału słuchowego. Zamiast tego na uchu trzymają się na charakterystycznych haczykach. Te są giętkie i bez problemu dopasują się do praktycznie każdego ucha. Pokryto je silikonem, dzięki czemu są bardzo przyjemne w dotyku. No i chyba najważniejsze – nie ma ryzyka, że spadną nam z głowy i wpadną gdzieś pod autobus czy do studzienki kanalizacyjnej (nie pytajcie).
Oprócz tego Huawei FreeArc mają jeszcze kilka innych zalet – nie odcinają nas w żaden sposób od otoczenia, mają świetny mikrofon do rozmów i oferują nawet siedem godzin pracy na jednym ładowaniu. No i dostaniemy je w świetnej cenie, bo już za 399 zł w ramach oferty premierowej.
A dlaczego warto je mieć w kieszeni? O tym na przykładzie kilku scenariuszy, które mogą spotkać każdego z nas.
1. Bierzesz się za siebie i idziesz biegać
W życiu każdego z nas przychodzi taki moment, kiedy postanawiamy wziąć się wreszcie za siebie. Część z nas nawet faktycznie coś z tym postanowieniem robi i np. bierze się za bieganie. Jeśli zaliczacie się do tej grupy, prawdopodobnie jesteście osobami, które FreeArci docenią najbardziej.
Bo załóżmy, że szykujecie się do maratonu. Zakładacie klasyczne TWS-y, biegniecie dziesięć kilometrów i przy każdym kroku słuchawki robią wszystko, żeby wyrwać się z Waszych uszu i wydostać się na wolność. Nie pomaga fakt, że po jakichś trzech kilometrach jesteście już na tyle spoceni, że gumowe nakładki robią się śliskie jak świeżo wyłowiony szczupak.
Mówiąc krótko, miała być motywująca muzyka, a jest frustracja.
A Huawei FreeArc? Dzięki swoim haczykom siedzą na uchu pewnie, a silikonowe wykończenie i lekka konstrukcja gwarantują, że szybko o nich zapomnimy. Pot i deszcz też nie są im straszne, bo mamy tu do czynienia z odpornością na zachlapania na poziomie na poziomie IP57. Z kolei nadjeżdżające samochody czy szalonego rowerzystę usłyszymy z daleka, dzięki otwartej konstrukcji, więc i ryzyko wypadku mniejsze.
No i wyglądają znacznie bardziej profesjonalnie niż byle pchełki. Wiecie – ważna rzecz, kiedy chcemy potem brylować w social mediach 😉
2. Uprawiasz multitasking – home office + opieka nad dzieckiem
Kto miał okazję łączyć kiedykolwiek pracę na home office z opieką nad dzieckiem, ten się w cyrku nie śmieje. To kombinacja, która wymaga wejścia na wyższe poziomy multitaskingu i podzielności uwagi. Każdy niepokojący dźwięk może być zwiastunem katastrofy. Każde zignorowane „maaaamoooo” może się skończyć aferą na najbliższych kilka godzin. Każda sekunda niepokojącej ciszy to sygnał, żeby szybko zerwać się sprzed komputera, bo inaczej możemy długo tego żałować.
Mówiąc krótko, to scenariusz, w którym nie możemy się tak po prostu odciąć. Nawet jeśli jesteśmy na callu z ważnym klientem, musimy pozostać w kontakcie z tym, co dzieje się wokół nas. Tradycyjne słuchawki nam co do zasady tego nie zaoferują.
A Huawei FreeArc jak najbardziej. Otwarta konstrukcja gwarantuje, że słyszymy wszystko, co dzieje się wokół nas, a że nie ma po drodze żadnego cyfrowego pośrednika, to i spisuje się to lepiej od trybów dźwięku otoczenia w klasycznych TWS-ach. No a dodatkowym atutem jest świetny mikrofon, który doskonale sprawdzi się podczas rozmów na Zoomie czy Teamsach.
3. W biurze ciągle czegoś od Ciebie chcą
Na tej samej zasadzie Huawei FreeArc to doskonałe słuchawki do biura. Bo umówmy się – większość z nas ma takie momenty (czasem trwające po osiem godzin dziennie), kiedy najfajniej by było, jakby wszyscy wokół się zamknęli, bo trzeba się nad czymś skupić. No ale niestety zwykle się tak nie da. Jeśli pracujemy z ludźmi, to nie można się tak po prostu odciąć. Wiecie – kwestia kultury, dobrej komunikacji i te sprawy.
Tutaj Huawei FreeArc mogą być kompromisem, ale takim całkiem udanym. Siadając do pracy możemy puścić ulubioną muzykę, która pomoże nam się skupić, a jednocześnie przez cały czas mamy świadomość tego, co dzieje się wokół. Nieważne, czy koleżanka z marketingu przyleciała podzielić się najnowszymi plotkami, czy ktoś z księgowości przyszedł truć głowę o zaległe faktury – zawsze będziemy do dyspozycji.
Ale tak po prawdzie, to nawet nie tu widzę największą zaletę FreeArców jako słuchawek do pracy. Próbowaliście kiedyś wysiedzieć osiem godzin ciągiem w pchełkach? Ja tak. Nie polecam. Mniej więcej w połowie dnia mogłem zapomnieć o słuchaniu jakiejkolwiek muzyki, bo miałem wrażenie, że zaraz eksplodują mi uszy.
Z otwartymi słuchawkami Huawei nie ma tego problemu, bo są najzwyczajniej w świecie dużo wygodniejsze. Po paru minutach można zapomnieć, że w ogóle mamy je na uszach. No i nie powinny mieć problemu z wytrzymaniem typowej dniówki na jednym ładowaniu. Co prawda producent mówi o siedmiu godzinach czasu pracy, ale myślę, że jak chwilę je podładujecie podczas przerwy obiadowej, to spokojnie wytrzymają aż wrócicie do domu. Podobno dziesięć minut wystarczy, żeby zafundować sobie dodatkowe trzy godziny słuchania.
Słuchawki dla żyjących aktywnie
To tylko trzy scenariusze, które udowadniają, że nowe Huawei FreeArc warto mieć pod ręką. Spokojnie mógłbym ich wymienić jeszcze kilka, ale wtedy moglibyśmy tu siedzieć znacznie dłużej. Zmierzam do tego, że to fajny sprzęt, który łatwo docenić, jeśli żyjecie aktywnie – i to „aktywnie” w każdym tego słowa znaczeniu. A jeśli ja Was nie przekonałem, to koniecznie sprawdźcie recenzję przygotowaną przez Leszka.
No i kupicie je teraz w świetnej ofercie. Z okazji premiery urządzenia do 6 kwietnia 2025 możecie je zgarnąć za 399 zł, czyli o 100 zł taniej niż wynosi ich cena sugerowana. Dodatkowo w prezencie dostaniecie wsparcie na wypadek zgubienia sprzętu. Więcej szczegółów dotyczących promocji znajdziecie w oficjalnym sklepie producenta.
[SALE-476]
Tekst sponsorowany na zlecenie Huawei
ARKADIUSZ BAłA