Engwe Y1000 - inne hulajnogi to przy niej zabawki (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 15:15

Engwe Y1000 - inne hulajnogi to przy niej zabawki (test)

Jeśli dotychczasowe hulajnogi to było dla ciebie za mało, koniecznie sprawdź tego potwora. Engwe Y1000 jest tak potężna, że aż kupiłem do niej kask. Określenie “wyrywa z butów” to tym razem nie przenośnia. Dwa silniki po 1200 W każdy - co za kosmos Pod wpływem impulsu kupiłem 5 lat temu hulajnogę Xiaomi Mi Electric Scooter Pro 2 Mercedes-AMG Petronas F1 Team Edition, czyli po prostu Scooter Pro 2 z nieco ładniejszym malowaniem. I był to dobry sprzęt w swoim czasie. Powiedzieć jednak, że międzyczasie zmieniło się dużo, to jak nic nie powiedzieć. Engwe to przeskok z 300 W mocy (chwilowa do 600 W) na absurdalne do 1600 W (szczytowo 2400 W), a z nierealnych 45 km zasięgu na 100 km. To także wyjątkowo miękkie zawieszenie hydrauliczne dla obu z kół, przynoszące niespotykany nigdzie indziej komfort jazdy. Jednocześnie pokład hulajnogi jest wystarczająco szeroki, by po kilku kilometrach jazdy nie bolały nas nogi i biodra od skrętu stóp. Jeżdżąc w okolicy Lublina nie byłem w stanie znaleźć podjazdu, któremu hulajnoga by się oparła, a robiła to w większości przypadków z napędem na jedną oś. W rybie 2WD rusza pod górkę jakby jechała po płaskim, a na płaskim… no wyrywa z butów. Szybko do kasku dosztukowałem jeszcze rękawice dla pewniejszego chwytu. Nazwanie Engwe Y1000 hulajnogą sportową nie jest nadużyciem, to wręcz słuszne ostrzeżenie, by traktować ten pojazd poważnie. Zresztą, dostajemy tutaj moment obrotowy 28 Nm na każdą z osi, to wartość odpowiednia dla sportowych rowerów, a tutaj zaszyto ją w znacznie mniejszym sprzęcie. Tak, jest włączony limiter Engwe Y1000 oferuje maksymalną prędkość jazdy ograniczoną do 25 km/h. To przy tym wciąż więcej niż dopuszczalne w Polsce 20 km/h. Mamy wstępnie ustawiony tryb pieszego do 6 km/h, Eco do 10 km/s, Drive do 15 km/h i Sport do 25 km/h, a przytrzymanie manetki przez 3 sekundy uruchamia tempomat. Poza drogami publicznymi można jednak pokusić się o zdjęcie ograniczeń, a do operacji tej nie jest wymagane podłączanie sprzętu do telefonu — wystarczy wejść do ustawień i przytrzymać dwa przyciski zmiany biegu. Zalecam tutaj jednak dużą ostrożność, bo szczególnie po dodatkowym włączeniu napędu na 2 osie, zarówno prędkość jazdy, jak i jej dynamika mogą zaskoczyć niewprawionych kierowców.  Po zdjęciu blokady tryb Drive pozwala rozpędzić się do 40 km/h, a tryb Sport… do 60 km/h. Prędkości do 40 km/h na gładkiej powierzchni są komfortowe i czułem się podczas jazdy bezpiecznie. Podkreślam jednak, że taka prędkość jest zakazana na ścieżkach rowerowych czy chodnikach i grozi w najlepszym wypadku mandatem, a w najgorszym ryzykiem groźnych kolizji z innymi uczestnikami ruchu. Pełny tryb Sport włączałem jedynie na chwilę i wyłączałem z pokorą — to już dla mnie za dużo mocy i muszę poszukać odpowiedniego toru na takie atrakcje. Jeżdżąc po lesie czy polnych drogach w zupełności wystarcza limiter do 25 km/h, bez trybu sportowego, by nagle nie wyskoczyć w górę za wysoko na koleinach. To w sumie pierwsza hulajnoga, którą mogę z czystym sumieniem polecić na wypady poza miasto. Nawet spory garb na drodze, który w przypadku Xiaomi zaowocował przeleceniem kilku metrów w powietrzu, Engwe Y1000 zamortyzowała, jakby go niemal nie było. Energii w sam raz i jeszcze trochę Maksymalny zasięg hulajnóg elektrycznych to jakieś kuriozum, które powinno być globalnie standaryzowane. Wspomniana wyżej hulajnoga Xiaomi obiecywała zasięg do 45 km (akumulator 446 Wh), tutaj mamy pojemność 1170 Wh i nawet 100 km. W praktyce na Xiaomi nigdy nie przejechałem więcej niż kilkanaście kilometrów, bo obiecywane zasięgi dotyczyły chyba 40 kg dzieci i jazdy góra 10 km/h. Ważąc około 90 kilogramów na Engwe Y1000 przejechałem w trybie najgorszych katuszy 42 kilometry. A mowa tu o jeździe po polnych drogach, trawie, żwirze i błocie, testowaniu stromych podjazdów z napędem na obie osie, testowaniu trybu sportowego i śmiganiu nawet ponad 40 km/h. To naprawdę imponujące! Jeżdżąc mniej wyczynowo, do 20 km/h po trasach publicznych, ale i dając czasem kopa do 40 km/h poza nimi, bez problemu do pokonania jest dystans ponad 60 km. Uważam, że lżejszy pasażer bez uszczerbku na dynamice jazdy powinien pokonać 70 km, czy nawet zbliżyć w trybach eko do obiecywanych 100 km. Dla trybu eko i zasięgu 100 km nie kupuje się jednak tej hulajnogi — ona jest od tego, by poczuć coś więcej. Za wielką mocą stoi wielka odpowiedzialność Engwe Y1000 zdecydowanie nie jest hulajnogą dla dzieci, co widać już nawet po jej potężnej sylwetce (88,3 cm wysokości, brak regulacji wysokości kierownicy oraz 124 cm długości), ale też masie aż 36,1 kg. Za tak dużą masą stoją pojemne amortyzatory, potężne silniki i ogromna pojemność akumulatorów. Uchwyt na kierownicy można wykorzystać też do przenoszenia złożonej hulajnogi, ale jest to proces wymagający krzepy. Duży promień skrętu w stosunku do małych hulajnóg dodatkowo ogranicza dostępność tego sprzętu dla młodszych użytkowników. No ale tutaj w ogóle nie ma co polemizować, to sprzęt dla dorosłych, odpowiedzialnych uczestników ruchu. Nie zabrakło przy tym potężnego oświetlenia przedniego, tylnego światła stop czy nawet… kierunkowskazów. Choć sterowanie tymi ostatnimi wymaga już wprawy. Gdy o światłach mowa, jest też dolne oświetlenie ambientowe, z animacjami i pełnią kolorów RGB, które można skonfigurować w aplikacji. Nie zabrakło też donośnego dzwonka, a nad komfortem i bezpieczeństwem jazdy czuwają nie tylko jedne z najlepszych na rynku amortyzatorów, ale też 20 mm hamulce dwucylindrowe i 140 mm wentylowane tarcze dla hamowania liniowego. Chociaż polskie prawo nie wymaga stosowania kasków przez dorosłych na hulajnogach, w moim odczuciu dla tego modelu to rozsądny dodatek. Tag zbliżeniowy, NFC z telefonu albo Bluetooth - bez tego nie odpalisz OK, jest jeszcze kod PIN, ale co do zasady hulajnogę odpala się przykładając jeden z dołączonych do zestawu 2 tagów lub telefonem. Jest to szalenie wygodne, a w przeciwieństwie do kluczyków znanych z rowerów elektrycznych, niczego takim tagiem nie zarysujemy. Podczas testów Engwe N1 Pro doceniłem aplikację mobilną i jej konfigurowalność, no a teraz... dostajemy dokładnie to samo oprogramowanie. Możemy w nim zarówno planować trasy, rejestrować je i udostępniać społeczności, uruchomić tempomat czy ustawić światło ambientowe. Da się też włączać i wyłączać tryby Drive i Sport, jeśli użytkownik obawia przypadkowej aktywacji wysokich trybów. Istotne jest też ustawienie prędkości rozruchu — standardowo hulajnoga uruchamia silniki po odepchnięciu się i uzyskaniu 3 km/h, ale może startować też od zera czy nawet 5 km/h.   Podsumowanie Engwe Y1000 to najwyższa forma rozwoju hulajnogi elektrycznej. Sprzęt, który z dynamicznego miejskiego środka transportu można błyskawicznie przekształcić w off-roadową bestię. O ile w większości przypadków do przemierzania lasów i pól czy stromych podjazdów lepiej nadaje się rower elektryczny, dwa potężne silniki, o momentach obrotowych 28 Nm każdy, czynią tutaj z Engwe Y1000 znakomity wyjątek. Ta hulajnoga wspina się po stromych podjazdach bez zadyszki czy nieprzyjemnych odgłosów. Dodatkowo potężne koła i mięciutkie amortyzatory (na których aż chce się podskakiwać) sprawiają, że komfort jazdy jest niepowtarzalny. Dla kogo Engwe Y1000 będzie dobrym wyborem? Przede wszystkim dla osób, które miały już do czynienia z hulajnogami i czują niedosyt mocy, prędkości i komfortu. Po odblokowaniu prędkość maksymalna to absurdalne wręcz 60 km/h — pamiętajmy jednak, że to wartość zakazana w Polsce na drogach publicznych. Standardowo sprzęt ma ustawiony limit do 25 km/h. Nie jest to zdecydowanie hulajnoga dla dzieci, zarówno pod względem gabarytów, masy, jak i odpowiedzialności, z jaką wiąże się tak wielka moc sprzętu (producent ma w ofercie też lżejsze modele). Świadomy użytkownik będzie natomiast czerpał z tego ogromnego zapasu mocy pełnymi garściami. Engwe Y1000 robi wszystko to, na co brakuje konkurentom pary. Tam, gdzie musiałem z innych hulajnóg schodzić i prowadzić je pod górkę, Y1000 bez trudu wjeżdżała z prędkością ponad 20 km/h, a zasięg sprzętu wystarcza na kilkudziesięciokilometrowe wycieczki — no czapki z głów. Jeśli mógłbym się do czegoś przyczepić, to następca mógłby jednak ważyć poniżej 30 kg, ładowanie mogłoby odbywać się ciut szybciej (2 godziny w rowerze Engwe N1 Pro uzależniają), a w aplikacji mogłaby się pojawić opcja ręcznego ustawienia maksymalnej prędkości dla poszczególnych trybów. Przepisy regulujące ruch hulajnogami elektrycznymi zmieniają się w ostatnim czasie dość dynamicznie i już nawet pierwotny limit 25 km/h pasowałoby przytemperować do 20 km/h. Nie zmienia to faktu, że Engwe Y1000 właściwie nie ma konkurencji i zgarnia wszystko. Ode mnie okrągłe 10/10, ale kupuj dopiero wtedy, gdy masz pewność, że dasz radę ujarzmić tak potężną bestię i masz gdzie jeździć bez łamania prawa. To sprzęt dla odważnych i odpowiedzialnych. [SALE-4608] [SALE-4609]

1
LECH OKOń
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

ING ułatwia podróżowanie. Autostrada A2 w aplikacji banku
Aplikacje 20:24

ING ułatwia podróżowanie. Autostrada A2 w aplikacji banku

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Qualcomm ratunkiem na kryzys pamięci. Stworzy nowe kości DRAM
Sprzęt 19:47

Qualcomm ratunkiem na kryzys pamięci. Stworzy nowe kości DRAM

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Corning zbuduje w Strykowie największy kampus światłowodowy w UE
Tech 19:05

Corning zbuduje w Strykowie największy kampus światłowodowy w UE

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Polska technologia prześwietli e-sklepy. UOKiK ma nową broń
Aplikacje 18:18

Polska technologia prześwietli e-sklepy. UOKiK ma nową broń

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Te układy graficzne kosztują krocie, ale w tym są znacznie gorsze
Bezpieczeństwo 17:33

Te układy graficzne kosztują krocie, ale w tym są znacznie gorsze

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Koniec kolonoskopii? Rewolucja w badaniach raka jelita grubego
Nauka 16:46

Koniec kolonoskopii? Rewolucja w badaniach raka jelita grubego

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Będzie kilka różnych konsol? PS6 z ciekawą strategią
Sprzęt 16:01

Będzie kilka różnych konsol? PS6 z ciekawą strategią

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Popularna usługa wkrótce gorsza. Stracą na tym wszyscy
Aplikacje 14:23

Popularna usługa wkrótce gorsza. Stracą na tym wszyscy

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Chciał podpalić dom szefa OpenAI. Zainterweniowała policja
Wiadomości 13:37

Chciał podpalić dom szefa OpenAI. Zainterweniowała policja

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Zepsuty Thermomix TM7. Ta usterka irytuje najbardziej
Sprzęt 12:52

Zepsuty Thermomix TM7. Ta usterka irytuje najbardziej

0
PATRYCJA KORBA
1.
Action z nowym hitem za 80 zł. To sprzęt 3 w 1
Sprzęt 12:01

Action z nowym hitem za 80 zł. To sprzęt 3 w 1

1
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Unia zmieni badanie techniczne. Kierowcy odejdą z kwitkiem
Moto 11:04

Unia zmieni badanie techniczne. Kierowcy odejdą z kwitkiem

8
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
PKO BP ogłasza. Nie wypłacisz pieniędzy z bankomatu
Fintech 08:46

PKO BP ogłasza. Nie wypłacisz pieniędzy z bankomatu

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Steam zmienił ceny gier dla Polaków. Nadal nie jest dobrze
Gry 07:55

Steam zmienił ceny gier dla Polaków. Nadal nie jest dobrze

7
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
YouTube się przyznał, ale twierdzi, że to błąd
Telewizja i VoD 07:09

YouTube się przyznał, ale twierdzi, że to błąd

5
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Producenci ostrzegają: komputery osobiste, jakie znaliśmy, są martwe
Sprzęt 10 KWI 2026

Producenci ostrzegają: komputery osobiste, jakie znaliśmy, są martwe

2
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Qualcomm mówi wprost. Samsung nadal ma duże zaległości
Tech 10 KWI 2026

Qualcomm mówi wprost. Samsung nadal ma duże zaległości

11
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
mSzyfr gotowy. Polska ma własny, bezpieczny komunikator
Aplikacje 10 KWI 2026

mSzyfr gotowy. Polska ma własny, bezpieczny komunikator

6
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Więcej nowości
Stara dyskietka kontra nowoczesna Tesla. Wynik tego starcia zaskakuje
Sprzęt 10 KWI 2026

Stara dyskietka kontra nowoczesna Tesla. Wynik tego starcia zaskakuje

Nie wszyscy ślepo podążają za nowymi technologiami - jest wielu zwolenników rozwiązań retro. Tym razem jednak postanowiono zbliżyć do siebie dwa światy. Dyskietki 3,5" debiutowały w latach 80. ubiegłego wieku, a największą popularnością cieszyły się w latach 90. Potem jednak stopniowo traciły na popularności - początkowo przez płyty CD, później DVD, aż wreszcie pendrive'y i dyski przenośne. Obecnie próżno ich szukać na rynku konsumenckim, a wyjątkiem jest bankowość, lotnictwo czy wojsko. Nie oznacza to jednak, że wciąż nie mają małej grupki oddanych fanów. Tesla rozpoznała urządzenie jako zwykły nośnik danych Jednym z nich jest najwyraźniej Oleg Kutkov, ukraiński inżynier i programista. Pochwalił się on na platformie X (daw. Twitter), że podłączył do swojego auta stację dyskietek 3,5" i z powodzeniem uruchomił z niej plik *.mp3. Na nośniku o pojemności 1,44 MB znalazł się utwór "Never Gonna Give You Up" Ricka Astleya, a całość zadziałała po wpięciu napędu do portu USB w schowku samochodu przez konwerter USB-FDD. Najciekawsze jest to, że obyło się bez większych przeróbek. Tesla rozpoznała urządzenie jako zwykły nośnik danych, więc system potraktował je jak zewnętrzną pamięć dla multimediów. Samo wczytanie pliku chwilę trwało, a pracę głowicy napędu było wyraźnie słychać, ale efekt końcowy okazał się zaskakująco dobry. I connected a 3.5'' floppy drive to my @Tesla, and it works.It's nice that the Linux kernel still supports this subsystem. The system script mounts any detected disk drive (with some exceptions) as external storage for Sentry/Dashcam/media source.It's even possible to play a… pic.twitter.com/lHndt6moAX — Oleg Kutkov 🇺🇦 (@olegkutkov) April 8, 2026 Oczywiście nie bez znaczenia tutaj było to, że oprogramowanie Tesli bazuje na Linuxie - a przynajmniej jego część związana z rozrywką. Społeczność tego systemu odpowiedzialna za sterowniki znana jest z utrzymywania wsparcia dla urządzeń legacy dłużej niż w przypadku Windowsa. Mimo wszystko to tylko ciekawostka, bez żadnego praktycznego zastosowania.

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.

Więcej nowości

Marvel pokazuje na co go stać. Dawno nie było takiego Punishera
Telewizja i VoD 10 KWI 2026

Marvel pokazuje na co go stać. Dawno nie było takiego Punishera

Marvel planuje kolejne mocne uderzenie? Opublikowany właśnie zwiastun "Punishera" wskazuje na to, że wytwórnia nie zawiedzie nawet najbardziej zagorzałych fanów Franka Castle'a. W nowej odsłonie nie zabraknie mroku, krwi, ognia, ani szybkiej akcji. Punisher powraca i daje nam historię pełną mroku Uniwersum Marvela ma się ostatnio świetnie, a sam "Punisher" wcale nie zamierza odejść do cienia. Postać Franka Castle pojawi się w "Spider-Man: Całkiem nowy dzień", i wszystko wskazuje na to, że właśnie z tego powodu, wytwórnia chce rozbudować jeszcze bardziej tę postać. Punisher (czyli Francis "Frank" Castle)to fikcyjny antybohater z komiksów Marvela. Został stworzony przez Gerry'ego Conwaya, debiutując w 1974 roku. To eks żołnierz, który po brutalnym zamordowaniu jego rodziny przez mafię, wypowiedział wojnę całemu przestępczemu światu. Od tego momentu, Punisher, wymierza sprawiedliwość na własną rękę, nie stroniąc od brutalności. Przypomnijmy, że część fanów jest mocno rozczarowana faktem braku postaci Punishera w drugim sezonie "Daredevil: Odrodzenie". Ale najwyraźniej twórcy oraz platforma Disney+ mieli inny plan. Przygotowali dla fanów specjalny odcinek "The Punisher: One Last Kill", którego premiera odbędzie się 12 maja. Trzeba przyznać, że zwiastun jest w stanie rozgrzać fanów do czerwoności. Bez dwóch zdań, robi naprawdę dobre wrażenie.To nic innego, jak dawka mocnego marvelowskiego kina. "The Punisher: One Last Kill" co to takiego? To specjalny projekt MCU, którego reżyserii podjął się Reinaldo Marcus Green. Scenariusz współtworzył z nim, grający Punishera, John Bernthal. Produkcja jest częścią Marvel Cinematic Universe i jednocześnie kolejną odsłoną formatu Special Presentation, który opowiada nieco bardziej kameralne, ale równie wciągające, historie.  W nowej historii, Frank Castle, chce zostawić za sobą przeszłość i spróbować życia bez potrzeby zemsty. Ale jak można się domyślić, nie będzie to długo możliwe. Bohater wkrótce zostanie wciągnięty w kolejny brutalny konflikt.  https://www.youtube.com/watch?v=oSeqs_xeqv4

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Zondacrypto: Uwaga na nowe oszustwo. Udają, że chcą pomóc
Publicystyka 10 KWI 2026

Zondacrypto: Uwaga na nowe oszustwo. Udają, że chcą pomóc

Nie milknie wrzawa wokół Zondacrypto. Ta historia ma już wymiar gospodarczy, społeczny, polityczny, a nawet sportowy. Niewiele wskazuje na to, by sprawa miała się rozejść po kościach. Zwłaszcza że problemy klientów próbują wykorzystać oszuści. Kilka dni temu głośno zrobiło się o doniesieniach serwisu money.pl. Wynika z nich, że nastąpił drastyczny spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto. To ma stanowić odpowiedź na pytanie, dlaczego użytkownicy platformy nie mogą wypłacać ulokowanych na niej środków. W ciągu kilku kwartałów tzw. gorący portfel bitcoinowy miał być niemal w całości pozbawiony środków. W tym czasie z Zondy na inną giełdę przetransferowano ponoć kilkadziesiąt milionów złotych. Sprawa jest o tyle poważna, że aktywnych użytkowników platformy są setki tysięcy. To głównie Polacy. I jeśli potwierdzą się doniesienia mediów, ludzie ci mogą mieć kłopot.  Zondacrypto: giełda działa stabilnie Co na to Zondacrypto? Przedstawiciele giełdy przekonują, że analiza dziennikarzy jest błędna. Użytkownicy giełdy ponoć nie mają się o co martwić, bo podmiot jest stabilny i wypłacalny. Taką deklarację złożył m.in. prezes giełdy kryptowalut Przemysław Kral, który zaistniałą sytuację tłumaczył m.in. problemami technicznymi. Równocześnie zapowiedział on podjęcie kroków prawnych wobec dziennikarzy i serwisu stojących za publikacją uderzającą w Zondę. Kral utrzymuje, że na początku tego miesiąca saldo bitcoinowe giełdy przekraczało 4,5 tys. BTC. Niestety, brakuje dowodów na potwierdzenie tej tezy. [SALE-3618] [SALE-3619] [SALE-3620] Sytuację można określić mianem rozwojowej. https://x.com/zondacryptopl/status/2041599469414752397?proportion=1.03 Niezadowoleni użytkownicy giełdy zrzeszają się na Facebooku Jednocześnie w sieci przybywa głosów osób podających się za użytkowników platformy i informujących o problemach w jej funkcjonowaniu. Cześć z nich wyraża swoje niezadowolenie w grupie na Facebooku: "Zondacrypto Poszkodowani". Obecnie liczy ona niepełna 250 członków. Zgłaszane są m.in. zablokowane wypłaty, mowa jest też o utrudnionym kontakcie z obsługą giełdy czy nie do końca satysfakcjonujących wyjaśnieniach ze strony prezesa firmy. Poniżej przykłady takich wpisów: Zablokowali mi tam ponad 90 tys. zł i od dłuższego czasu nie mam realnej możliwości wypłaty. Zlecenia albo stoją w nieskończoność, albo są anulowane bez konkretnego uzasadnienia. Kontakt z obsługą to strata czasu — odpowiedzi są ogólnikowe, zero konkretów i ciągłe uniki. Sytuacja zaczyna wyglądać poważnie, jakby problem nie dotyczył tylko mnie. Dajcie znać, czy ktoś jeszcze ma podobne doświadczenia i czy udało się Wam odzyskać środki. ZondaCrypto zaczyna mydlenie oczu, ale można się było tego spodziewać… Najpierw problemy z wypłatą środków, potem uspokajające komunikaty, a teraz sprawą zajmuje się prokuratura. Coraz więcej użytkowników zgłasza brak wypłat i zablokowane środki – to już nie chwilowy problem, tylko poważny kryzys. Klienci Zondy na celowniku oszustów Obecny chaos próbują już wykorzystać oszuści. Zarówno we wspomnianej grupie, jak i w innych miejscach odwiedzanych przez zwolenników kryptowalut, pojawiają się ostrzeżenia przed osobami/podmiotami obiecującymi pomoc w odzyskaniu pieniędzy z Zondy. Taki komunikat pojawił się m.in. w grupie "Kryptowaluty - uwaga oszuści" zrzeszającej niemal 18 tys. członków. W rzeczywistości celem takich działań nie jest odzyskanie środków, ale wyłudzenie kolejnych. Dlatego w przypadku wspomnianej giełdy, ale też innych zdarzeń tego typu, nie należy działać pod wpływem emocji i kierując się nadzieją na szybkie odzyskanie pieniędzy. To może być prosta droga do jeszcze większych strat.

1
MACIEJ SIKORSKI
1.

Popularne porównania