1 i 7 kwietnia czeka nas paraliż? Rząd nabiera wody w usta
Publicystyka 17:01

1 i 7 kwietnia czeka nas paraliż? Rząd nabiera wody w usta

1 kwietnia to ważna data dla systemu KSeF. A także dla milionów przedsiębiorców w Polsce. Sposób, w jaki wystawiają oni faktury, ulega zmianie. Niektórych pewnie to przeraża. Warto jednak zachować spokój i zastosować się do rad specjalistów. Krajowy System e-Faktur (KSeF) to jeden z najgorętszych tematów w 2026 roku. Rozwiązanie służy do wystawiania, przesyłania, odbierania oraz przechowywania faktur. Cyfryzacja ma za zadanie m.in. zwiększyć efektywność kontroli i ograniczyć szarą strefę, co w efekcie przyniesie państwowej kasie dodatkowe środki. Wedle szacunków w pełnym roku podatkowym może to być około 1,8 mld zł. Dla przedsiębiorcy wdrożenie też ma być korzystne, bo np. zmniejszy się ryzyko popełnienia błędów, bo faktur nie trzeba samodzielnie przechowywać, a jednocześnie zawsze są one pod ręką, bo faktura nie ulegnie zniszczeniu. Lista korzyści jest dłuższa, ale więcej na ten temat dowiecie się z tego tekstu. Tym razem skupimy się na wspomnianym wdrożeniu. KSeF zmierzy się z wielką aktywnością firm KSeF wystartował 1 lutego, ale w ograniczonym stopniu. Od tego dnia wszystkie firmy mogą w systemie odbierać faktury. Obowiązek wystawiania tych dokumentów dotyczył największych przedsiębiorstw, których sprzedaż liczona jest w setkach milionów złotych. To kilka tysięcy podmiotów. Jak przebiegał ten start? Nie obyło się bez problemów. https://x.com/wolski_jaros/status/2036339893006205355?proportion=1.62 Sam KSeF na początku lutego działał prawidłowo. Przeszkodą w korzystaniu z narzędzia okazała się kwestia uwierzytelniania użytkowników. Część z nich użyła w tym celu Profilu Zaufanego, a ten po prostu nie wytrzymał zwiększonego zainteresowania ze strony internautów. Przypomnę: do systemu dołączyło wówczas zaledwie kilka tysięcy firm. 1 kwietnia wdrożenie obejmie znacznie większą liczbę przedsiębiorstw. Czy system to wytrzyma? Paraliż jest możliwy. To inna skala wdrożenia Z tym pytaniem zwróciłem się do Ministerstwa Finansów. Niestety, pracownicy resortu nie chcieli (lub nie mogli) stwierdzić, czy właściwie przygotowano się do tego wdrożenia. Pytanie skierowałem zatem do branżowych specjalistów, a odpowiedziała na nie Joanna Łuksza, kierownik Zespołu Ekspertów Księgowych w iFirma.pl. Ekspertka jest zdania, że ryzyko paraliżu wydaje się bardzo realne. Przeświadczenie przedsiębiorców, że na 1 kwietnia muszą być w KSeF, może realnie przełożyć się na działanie systemu. Zarówno samo zalogowanie się w systemie, jak i dalsze w nim funkcjonowanie. Będzie to na pewno bardzo duży test dla systemu co do liczby wysyłanych faktur. Od miesiąca lutego wysyłka faktur szła płynnie. Pojawia się pytanie, jak szybko faktura będzie docierała do KSeF, gdy znacząco wzrośnie liczba przedsiębiorców wysyłających faktury w jednym czasie - zastanawia się Joanna Łuksza. Moja rozmówczyni przekazała, że końcówka marca pokazuje już wzrost zainteresowania przedsiębiorców połączeniem się z KSeF. Potwierdzają to dane udostępniane przez Krajową Administrację Skarbową. Do 26 marca do systemu dobrowolnie przystąpiło 306 tys. podmiotów (plus pięć tysięcy dużych firm, które od 1 lutego musiały wdrożyć rozwiązanie). Tymczasem 29 marca takich dobrowolnych wystawców faktur było już około 340 tys. Zainteresowanie narzędziem rzeczywiście rośnie. To jednak wciąż zaledwie część znacznie większej układanki. Czy zatem należy już teraz drżeć o funkcjonowanie systemu? To nie czas na panikę. Przedsiębiorców uratuje spokój Joanna Łuksza z iFirma.pl radzi przedsiębiorcom sprawdzić, czy posiadają narzędzia, które pozwolą im przystąpić do usługi. Chodzi o wspomniany już Profil Zaufany, aplikację mObywatel, e-dowód albo bankowość elektroniczną. Bo jeśli jedna metoda uwierzytelniania zawiedzie, inna może się okazać w pełni dostępna. Co jeszcze? Na pewno warto porozmawiać z księgowością firmy, tak, by ustalić jasne zasady, kto jest za co odpowiedzialny. Czy księgowość zapewni program do fakturowania, czy może przedsiębiorcy powinni poszukać go sami? Czy księgowość przejmie za przedsiębiorcę obowiązek pobierania dokumentów z KSeF, czy będzie to obowiązek głównie przedsiębiorcy. Jeżeli posiadamy już program do fakturowania, to czy jest ono zintegrowane z KSeF i na jakiej zasadzie ułatwi nam pracę w przekazywaniu dokumentacji do księgowej? Najważniejszą radą, jaką chcę przekazać przedsiębiorcom na 1 kwietnia, jest przede wszystkim to, żeby podeszli do tematu ze spokojem i nie zrażali się, jeżeli coś na początku trwało dłużej niż sądzili, że powinno trwać. Warto pamiętać, że jeżeli 1 kwietnia nie uda się wystawić faktury w KSeF, to zgodnie z przepisami, czas na wystawienie faktury dla przedsiębiorcy, w przypadku gdy sprzedaż ma miejsce w kwietniu, mija 15 maja - wyjaśnia ekspertka iFirma.pl. W tym miejscu warto przypomnieć o jeszcze jednej kwestii: w 2026 roku do systemu KSeF nie muszą przystępować wszystkie przedsiębiorstwa. Jeśli miesięczna sprzedaż nie przekracza na fakturach kwoty 10 tys. zł brutto, to podmiot może wystawiać faktury poza systemem (nie tylko w formie elektronicznej, ale też papierowej). Ta grupa przystąpi do rozwiązania dopiero 1 stycznia 2027 roku. Skoro już o datach mowa… https://x.com/juszczyk__piotr/status/2038513511660126217?proportion=1.22 Ryzyko paraliżu systemu dotyczy 1 kwietnia, względnie także kolejnych dni, jeśli system rzeczywiście okaże się nieprzygotowany na duży ruch. Ale cierpliwość należy też zachować 7 kwietnia. To pierwszy dzień po świętach, które zapewne wyhamują działalność wielu firm. Może się zatem okazać, że to właśnie 7, a nie 1 kwietnia będzie prawdziwym testem dla opisywanego narzędzia. Kwiecień dobrym czasem na wdrożenie? Niekoniecznie... Nie brakuje opinii, że kwietniowe rozszerzenie systemu KSeF nie jest zbyt fortunne. Chodzi o to, że początek roku jest dla firm i księgowych czasem intensywnej pracy w zakresie rozliczeń. W I kwartale należało np. wybrać formę opodatkowania, do 25 marca trzeba było wysłać fiskusowi Jednolity Plik Kontrolny z nowymi oznaczeniami. Do tego dochodzą formularze IFT-2R, zeznanie CIT-8 za 2025 rok czy sprawozdania finansowe. Czy po 31 marca robi się luźniej? Otóż nie. Do końca kwietnia trzeba przygotować zeznanie roczne z podatku dochodowego PIT-36, PIT-28, PIT-36L. Każda z tych czynności często wiąże się z pewnym uporządkowaniem danych, ich zbiorczą analizą, w którą nie są zaangażowani jedynie księgowi, ale również przedsiębiorcy, od których dane są pobierane. KSeF, który jest zmianą dużą, często wręcz rewolucyjną dla firm, które do tej pory wystawiały papierowe faktury, wymaga dużo uwagi i działań edukacyjnych. W czasie, w którym praca dla księgowych jest znacznie bardziej intensywna – wygospodarowanie dodatkowego pola na porozumienie się z klientem, odpowiedzenie na jego wątpliwości, pytania i ustalenie nowych schematów postępowania, jest zdecydowanie trudniejsza, niż np. mogłoby mieć to miejsce w okresie, w którym rozliczenia roczne są już zakończone - przekonuje Joanna Łuksza. Co na to przedstawiciele resortu finansów? Czy można było wybrać inny termin na wdrożenie? Niestety, na to pytanie również nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Być może urzędnicy i politycy liczą po prostu na to, że wszystko przebiegnie zgodnie z planem. A jeśli nie, to przedsiębiorcy i ich księgowi usłyszą ponownie, że w 2026 roku nie będą nakładane sankcje za błędy popełnione podczas korzystania z KSeF. Nie ma zatem powodów do paniki. Do KSeF warto przystąpić w miarę szybko Zarówno ministerstwo, jak i branżowi specjaliści zachęcają do tego, by najbliższe miesiące potraktować jako czas na odpowiednie zrozumienie idei nowego systemu, zasad jego działania oraz zmian, jakie zachodzą. Dotyczy to także najmniejszych firm, które w teorii mogą odpuścić integrację. Błędy lepiej jest popełniać teraz niż w przyszłym roku, gdy fiskus może już być mniej wyrozumiały.  To, co było powszechne przed KSeF, czyli antydatowanie faktur, w dobie KSeF przestaje być możliwe. KSeF wymusza na przedsiębiorcach działanie w czasie tu i teraz. Wystawiłem fakturę – wysyłam ją do KSeF, jeżeli będzie potrzebna zmiana – zmieniam ją przez korektę. Anulowanie sprzedaży po wystawieniu faktury przestaje istnieć w dotychczasowej formie porozumienia między przedsiębiorcami. Każda bowiem faktura, która weszła do systemu, w nim zostanie. Anulowanie w dobie KSeF wiąże się z korektą sprzedaży - zwraca uwagę ekspertka iFirma.pl. https://x.com/CYFRA_GOV_PL/status/2036813975648690485?proportion=2.06 Wiele osób, których dotyczy to zagadnienie, zapewne używa pod nosem niecenzuralnych słów na samą myśl o KSeF. Bo nowości potrafią wzbudzać nieufność – także w innych dziedzinach życia. Mamy do czynienia z naprawdę dużym projektem, ten system docelowo powinien przyjmować nie tysiące czy miliony, ale miliardy faktur rocznie. I pewnie przez jakiś czas będzie się wiązał z chaosem. Docelowo wszystkim stronom może jednak przynieść korzyści. Dlatego warto uzbroić się w cierpliwość i ze spokojem podejść do nadciągającego wdrożenia.

3
MACIEJ SIKORSKI
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Micron szykuje rewolucję w pamięciach. To może zmienić rynek
Sprzęt 20:41

Micron szykuje rewolucję w pamięciach. To może zmienić rynek

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Akumulator 13 000 mAh, ekran 4K i aż osiem głośników. Nowy gigant Vivo
Sprzęt 20:02

Akumulator 13 000 mAh, ekran 4K i aż osiem głośników. Nowy gigant Vivo

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Chiny przyznają się bez bicia. Zaległości sięgają 10 lat
Sprzęt 19:13

Chiny przyznają się bez bicia. Zaległości sięgają 10 lat

3
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Znaleźli to w kodzie Androida 17. Koniec z uciążliwym wysyłaniem plików
Oprogramowanie 18:34

Znaleźli to w kodzie Androida 17. Koniec z uciążliwym wysyłaniem plików

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Wyciekły dane Google Pixel 11. Znamy specyfikację i wygląd
Sprzęt 18:02

Wyciekły dane Google Pixel 11. Znamy specyfikację i wygląd

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Zgarnij tablet za darmo. Urodzinowa promocja Lenovo i Motoroli
Sprzęt 17:31

Zgarnij tablet za darmo. Urodzinowa promocja Lenovo i Motoroli

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Fotograficzna bestia vivo wjeżdża do Polski. Zgarnij 500 zł rabatu
Sprzęt 16:31

Fotograficzna bestia vivo wjeżdża do Polski. Zgarnij 500 zł rabatu

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Google naprawia stary błąd w klawiaturze Gboard
Aplikacje 15:59

Google naprawia stary błąd w klawiaturze Gboard

0
MARIAN SZUTIAK
1.
OnePlus Watch 3 w rekordowo niskiej cenie. Do tego 4 prezenty
Sprzęt 15:31

OnePlus Watch 3 w rekordowo niskiej cenie. Do tego 4 prezenty

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Netflix jest już 10 lat w Polsce. Lider rynku podsumowuje inwestycje
Telewizja i VoD 15:00

Netflix jest już 10 lat w Polsce. Lider rynku podsumowuje inwestycje

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Thriller o tej tematyce to często "żyła złota". Netflix ogłosił premierę
Telewizja i VoD 14:34

Thriller o tej tematyce to często "żyła złota". Netflix ogłosił premierę

0
ANNA KOPEć
1.
Netia wie, zanim uderzą. Trochę jak wróżka, trochę jak haker
Bezpieczeństwo 14:14

Netia wie, zanim uderzą. Trochę jak wróżka, trochę jak haker

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Rząd uwolni gigabajty danych. Idzie nowe prawo
Wiadomości 13:56

Rząd uwolni gigabajty danych. Idzie nowe prawo

2
MARIAN SZUTIAK
1.
Kupony wróciły do T-Mobile. Odbierz kasę na zakupy
Wiadomości 13:05

Kupony wróciły do T-Mobile. Odbierz kasę na zakupy

0
MARIAN SZUTIAK
1.
MediaMarkt pozostanie niemiecki? Austriackie veto
Tech 12:50

MediaMarkt pozostanie niemiecki? Austriackie veto

1
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Ważna informacja dla klientów BNP Paribas. Zacznie się 1 kwietnia 2026
Płatności bezgotówkowe 11:19

Ważna informacja dla klientów BNP Paribas. Zacznie się 1 kwietnia 2026

0
ANNA KOPEć
1.
Cyfrowe Euro coraz bliżej. Bez Google i Microsoftu
Płatności bezgotówkowe 10:45

Cyfrowe Euro coraz bliżej. Bez Google i Microsoftu

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Messenger idealny do wyłudzania pieniędzy. Metoda grasuje w najlepsze
Bezpieczeństwo 10:18

Messenger idealny do wyłudzania pieniędzy. Metoda grasuje w najlepsze

1
ANNA KOPEć
1.
Więcej nowości
Do Action prosto z telewizji. Okazja za 29,95 zł i to nie zabawka
Tech 09:51

Do Action prosto z telewizji. Okazja za 29,95 zł i to nie zabawka

Kosze w Action warto przemierzać z dużą uwagą. Nigdy nie wiesz, kiedy trafisz na prawdziwe cacko za bezcen. I właśnie z tej kategorii jest opisywany niżej produkt, który trafił do Action prosto z popularnego programu telewizyjnego. MasterChef - tych kulinarnych igrzysk nie trzeba nikomu przedstawiać Nie wiem, jaka jest aktualna popularność MasterChefa i jego klonów, ale pierwsze sezony oglądałam z wypiekami na twarzy (i w piekarniku). Kulinarne igrzyska od początku w Polsce prowadzą Magda Gessler i Michel Moran, a w aktualnej, 14. edycji towarzyszy im Przemysław Klima (tak to ten szef kuchni z dwiema gwiazdkami Michelin). I właśnie sprzęt sygnowany logotypem tego kulinarnego uniwersum zasiadł sobie teraz wygodnie w koszach sieci sklepów Action. Nie są to kolejne noże czy jakieś fartuszki, tylko niezwykle przydatna w kuchni cyfrowa waga. Ej, to jest całkiem porządna waga z taflą wzmacnianego szkła Początkowo podchodziłam do niej jak pies do jeża, bo wygląda niepozornie, a cena zaledwie 29,95 zł nie obiecuje zbyt wiele. Sądziłam, że to waga na kształt tych jubilerskich z Allegro, gdzie na 500 gramach kończy się skala i nici z wykorzystania w kuchni. Nic jednak z tego. Jak się okazuje maksymalne obciążenie wagi to aż 5 kg, a jej deklarowana dokładność wynosi 1 gram. Tym samym mamy wagę, która sprosta nawet przepisom wyskalowanym na potrzeby wieloosobowej rodziny czy przygotowaniom do Wielkanocy. Obsługa nie jest skomplikowana, jeden przycisk do sterowania jednostką, drugi do włączania i tarowania — poradzi sobie każdy. Natomiast to, na co warto zwrócić uwagę, to fakt, że według opisu na stronie sklepu baterii CR20232 nie ma w zestawie (wymagana jest jedna "pastylka"). 6 sztuk takich baterii kupić można jednak na miejscu za 4,45 zł.

0
PATRYCJA KORBA
1.

Więcej nowości

Niemcy sztucznie wygenerują Annę Marię Wesołowską. Tak jakby
Rozrywka 09:22

Niemcy sztucznie wygenerują Annę Marię Wesołowską. Tak jakby

Szerokie są możliwości sztucznej inteligencji. Nie dziwi zatem fakt, że nieco odważniej chciałoby się ją wykorzystać także w branży rozrywkowej. RTL Deutschland ogłosił, że chce stworzyć za jej pomocą, odpowiednik popularnego niegdyś w Polsce, paradokumentu TVN - "Sędzia Anna Maria Wesołowska".  Niemiecka wersja paradokumentu sądowego "Sędzia Anna Maria Wesołowska" Jak donoszą Wirtualne Media, RTL Deutschland chce wykorzystać AI w telewizji i streamingu. Pierwszym tego typu projektem, zakrojonym na szeroką skalę, ma być produkcja "Urlich Wetzel - Das Strafgericht". To nic innego, jak niemiecki odpowiednik znanego przez Polaków fabularyzowanego programu "Sędzia Anna Maria Wesołowska". I niezależnie od tego, czy lubimy tego typu format, to chyba nie ma osoby, która by tej postaci w naszym kraju, nie kojarzyła.  Produkcja, o której mowa, to dzieło Constantin Entertainment. Będzie to rodzaj obróbki AI, czegoś co już zostało nakręcone. Pomysł jest taki, aby z odcinków, które już powstały, nakręcić całkiem nowe - z innymi sprawami, zmienioną dramaturgią i postaciami. Nad każdą emisją nowego odcinka, będzie jednak czuwała redakcja, która będzie pełniła rolę "ludzkiego" korektora.  AI obniży koszta produkcji Jak zwykle, chodzi o pieniądze, czyli poprawę rentowności. Sztuczna inteligencja ma obniżyć koszta produkcji w tym paśmie telewizji, które boryka się z problemami finansowymi. Wiadomo, że taki ruch wywoła niemałą dyskusję w temacie i podważy po raz kolejny sens bycia twórcą i aktorem. Ale masowe użycie AI w paradokumencie sądowym to kwestia technicznie bardzo interesująca, która ma być testem dla całej branży. Pomysłodawcy podkreślają, że czynnik ludzki, w akceptacji odcinków, nadal będzie odgrywał kluczową rolę. Czy to się wszystko jakoś uda pogodzić? Anna Maria Wesołowska, jest prawdziwą sędzią. W latach 1982-2009 orzekała w Sądzie Okręgowym w Łodzi, zajmując się głównie sprawami karnymi. Współtworzyła także ustawę o świadku koronnym. Po skończonej karierze, zyskała popularność dzięki roli w fabularyzowanym programie "Sędzia Anna Maria Wesołowska", emitowanym w TVN. 

2
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Nothing Phone (4a) i (4a) Pro – Xiaomi to przy tym nuda (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 29 MAR 2026

Nothing Phone (4a) i (4a) Pro – Xiaomi to przy tym nuda (test)

Smartfony marki Nothing od początku wyróżniały się oryginalnym podejściem do designu oraz sporym indywidualizmem. Nie inaczej jest w smartfonach z serii Phone (4a), które trafiły w moje ręce. Nothing Phone (4a) przyciąga swoją przezroczystą obudową, przez którą można zobaczyć, co jest pod spodem. Nie zabrakło tu również rozwiązania Glyph, będącego cechą charakterystyczną w smartfonach tej marki. Różne są tylko formy i ułożenie świecących diod. Na przykład w modelu Nothing Phone (4a) Pro mamy okrągły diodowy ekran. Ta wersja stanowi również powrót do przeszłości, ponieważ cała obudowa, z wyjątkiem szklanego i przezroczystej osłony wyspy fotograficznej, została wykonana z aluminium. Jeśli chodzi o wnętrza testowanych smartfonów, są one mocnymi przedstawicieli średniej półki cenowej. A jak sobie radzą na co dzień? Tego się dowiesz z poniższej recenzji, do której przeczytania i komentowania zapraszam. [PHONE:4489] [PHONE:4490] Do przetestowania otrzymałem smartfony Nothing Phone (4a) w kolorze białym (White) oraz Nothing Phone (4a) Pro w kolorze srebrnym (Silver). W każdym pudełku z telefonem znalazł się zestaw złożony z kabla USB-C, igły do wysuwania tacki na dwie karty nanoSIM, bezbarwnego etui na urządzenie oraz ważnych informacje wydrukowane na papierze. Oryginalny wygląd i „powrót” aluminium Nothing Phone (4a) wygląda bardzo podobnie do swojego poprzednika. Zmianie uległ układ elementów pod przezroczystymi „pleckami” oraz realizacja fizycznej części funkcji Glyph Interface. Świecące diody powędrowały na prawo od wyspy fotograficznej i ułożone zostały w pojedynczą kolumnę. Zmienił się także układ przycisków – regulatory głośności powędrowały na prawy bok urządzenia, a na lewym znalazł się Essential Key. Z jego pomocą możemy na przykład szybko zrobić zrzut ekranu, a następnie dodać do niego notatkę tekstową lub głosową. Dotyczy to również modelu Pro. [gallery][img]250039[/img][img]250040[/img][img]250041[/img][img]250042[/img][img]250043[/img][img]250044[/img][/gallery] Nothing Phone (4a) Pro, poza zmienionym układem przycisków, otrzymał zupełnie nowy układ modułu fotograficznego. Wciąż zawiera on trzy obiektywy i lampę doświetlającą, ale inaczej rozłożone. Ogromna zmiana zaszła również w przypadku rozwiązania Glyph – teraz mamy okrągły wyświetlacz diodowy, który może na przykład pokazać aktualną godzinę. [gallery][img]250045[/img][img]250046[/img][img]250047[/img][img]250048[/img][img]250049[/img][img]250050[/img][/gallery] [gallery][img]250123[/img][img]250124[/img][img]250126[/img][img]250128[/img][img]250127[/img][img]250129[/img][/gallery] No i najważniejsze – obudowa wariantu Pro została wykonana z aluminium, a przezroczysta została tylko osłona wyspy aparatów. Moim zdaniem metalowa obudowa wygląda bardziej elegancko od szklanej czy plastikowej, ale ma też swoje wady – aluminium jest na ogół zimne w dotyku, chyba że zostanie rozgrzane przez pracujący telefon. Plastikowy Nothing Phone (4a) jest przyjemniejszy w dotyku. Aluminium za to mniej się brudzi. W obu przypadkach tylne krawędzie zostały lekko zaokrąglone, więc nie wrzynają się w skórę dłoni. Średniopółkowe smartfony Nothing dobrze leżą w dłoni, a na ogólną ergonomię – jak zwykle w takich przypadkach – wpływają duże rozmiary obu urządzeń. Testowane smartfony są odporne na działanie pyłów oraz działanie wody, zgodnie z normami IP64 i IP65 (model Pro). Telefon odblokujesz szybko i sprawnie Smartfony z serii Nothing Phone (3a) oferują podekranowy, optyczny czytnik linii papilarnych. Wystarczy przyłożyć do niego odpowiedni palec, by błyskawicznie cieszyć się odblokowanym telefonem. Podczas testów nie miałem z tym żadnego problemu, podobnie jak z równie sprawnie działającą funkcją rozpoznawania twarzy. Czytelny AMOLED z ładnymi kolorami Smartfony Nothing Phone (4a) I Nothing Phone (4a) Pro zostały wyposażone w duże panele AMOLED o zagęszczeniu pikseli na poziomie 440 ppi. Daje to ostry obraz, pozbawiony poszarpanych krawędzi. Możemy również liczyć na doskonały kontrast, który w połączeniu z bardzo wysoką jasnością szczytową (odpowiednio 4500 nitów i 5000 nitów) przekłada się na świetną czytelność w każdych warunkach. Przy całych ekranach świecących na biało, zmierzone maksima były takie, jak pokazałem w tabeli poniżej. Telefon Ustawianieręczne Ustawianieautomatyczne Nothing Phone (4a) 793 nity 1072 nity Nothing Phone (4a) Pro 804 nity 1618 nitów [gallery][img]250136[/img][img]250137[/img][img]250138[/img][img]250139[/img][img]250140[/img][img]250141[/img][img]250142[/img][img]250143[/img][img]250144[/img][/gallery] Nie mogę również narzekać na jakość kolorów. Wyglądają one bardzo dobrze pod każdym kątem, a dodatkowo nieźle wypadają w pomiarach kolorymetrycznych. Kolory Temperaturabieli PokrycieGamy ObjętośćGamy Średnie ∆E(MAX) Nothing Phone (4a) Żywe 7003 K 99,7% sRGB80,3% AdobeRGB93,6% DCI P3 133,1% sRGB91,7% AdobeRGB94,3% DCI P3 0,20 (1,12) Standard 7002 K 93,4% sRGB64,9% AdobeRGB67,0% DCI P3 94,6% sRGB65,2% AdobeRGB67,0% DCI P3 0,09 (0,65) Nothing Phone (4a) Pro Żywe 6926 K 99,8% sRGB81,3% AdobeRGB93,9% DCI P3 133,5% sRGB91,9 AdobeRGB94,5% DCI P3 0,13 (1,00) Standard 6929 K 94,4% sRGB65,6% AdobeRGB67,6% DCI P3 95,4% sRGB65,7% AdobeRGB67,6% DCI P3 0,12 (0,96) [gallery][img]250119[/img][img]250120[/img][img]250121[/img][img]250122[/img][/gallery] Mocne głośniki stereo Średniaki marki Nothing zostały wyposażone w głośniki stereo zapewniające dosyć duży poziom głośności. Maksimum zmierzone w odległości 60 cm od głośników w obu przypadkach wyniosło około 84 dB – tak było podczas słuchania muzyki ze Spotify. Można rozkręcić małą domówkę. Nie mogę też narzekać na jakość dźwięku. Wszystkie odtwarzane tony brzmią czysto i nie są zakłócane trzaskami czy innymi zniekształceniami. Brakuje, oczywiście, głębokich basów, więc co słuchania muzyki mimo wszystko warto sięgnąć po dobre słuchawki. [gallery][img]250145[/img][img]250147[/img][img]250146[/img][img]250152[/img][img]250151[/img][img]250149[/img][img]250148[/img][img]250150[/img][/gallery] Android 16 i „zestaw narzędzi wywiadowczych” Smartfony Nothing Phone (4a) i (4a) Pro pracują pod kontrolą oprogramowania Nothing OS 4.1, bazującego na systemie Android 16. Całość prezentuje się bardzo dobrze, o ile wybierzemy wygląd interfejsu zaproponowany przez firmę Nothing, jest też funkcjonalna i – po przyzwyczajeniu się – prosta w obsłudze. Nie obyło się jednak bez wpadek w tłumaczeniu na język polski. Na przykład zakładka w ustawieniach dotycząca sztucznej inteligencji nosi nazwę „Zestaw narzędzi wywiadowczych”. [gallery][img]250153[/img][img]250154[/img][img]250155[/img][img]250156[/img][img]250157[/img][img]250158[/img][/gallery] Jeśli już o sztucznej inteligencji mowa, do dyspozycji mamy asystenta Google Gemini i funkcję Zaznacz, aby wyszukać. Jest też ChatGPT (wymaga doinstalowania aplikacji) oraz trochę innych funkcji, które mają ułatwić codzienne korzystanie ze smartfonu. [gallery][img]250159[/img][img]250160[/img][img]250161[/img][img]250162[/img][img]250163[/img][img]250164[/img][img]250165[/img][img]250166[/img][img]250167[/img][/gallery] W łączności prawie to samo Nothing Phone (4) oraz Noting Phone (4a) Pro oferują niemal identyczny zestaw funkcji związanych z łącznością. Możemy na tych urządzeniach sprawnie korzystać z szybkiego Internetu dzięki 5G oraz Wi-Fi 6. Do parowania urządzeń z akcesoriami czy przesyłania plików wykorzystamy Bluetooth 5.4, a za zakupy zapłacimy zbliżeniowo dzięki NFC. Jest też nawigacja satelitarna i cyfrowy kompas, które działają zgodnie z oczekiwaniami. Oba smartfony zostały wyposażone w dwa sloty na karty nanoSIM. W modelu Pro zamiast karty SIM2 możemy użyć rozwiązania eSIM. Smartfony dobrze radzą sobie z łapaniem zasięgu sieci komórkowej i oferują takie rozwiązania, jak VoLTE czy WiFi Calling. Z tego ostatniego nie udało mi się jednak skorzystać (z kartą SIM Orange), a przynajmniej nigdy na wyświetlaczu nie pokazała mi się odpowiednia ikona. Smartfony oferują dobrą jakość dźwięku podczas głosowych połączeń telefonicznych. Wszechstronny zestaw aparatów z „udawanym” makro Średniaki marki Nothing, które stanowią temat tej recenzji, zostały wyposażone w niemal identyczny zestaw aparatów. W jego skład weszła główna jednostka o rozdzielczości 50 Mpix z optyczną stabilizacją obrazu, teleobiektyw peryskopowy z matrycą 50 Mpix, zoomem optycznym 3,5x oraz OIS, a także aparat ultraszerokokątny 8 Mpix bez autofocusu. Przedni aparat ma rozdzielczość 32 Mpix. Najbardziej widoczna różnica w aparatach to maksymalny zoom cyfrowy – 70x w Nothing Phonre (4a) i 140x w modelu Pro. Do zarządzania tym wszystkim oraz robienia zdjęć i nagrywania filmów służy aplikacja Aparat. Zawiera ona kilka trybów pracy, a dostęp do najważniejszych opcji mamy wprost z ekranu głównego. Są tu również predefioniowane zestawy ustawień, pozwalające szybko zrobić zdjęcie w wybranym stylu. [gallery][img]250168[/img][img]250169[/img][img]250170[/img][img]250171[/img][img]250176[/img][img]250172[/img][img]250173[/img][img]250174[/img][img]250175[/img][/gallery] W Nothingach nie ma aparatu, który pozwoliłby zrobić „prawdziwe” zdjęcia makro. Zamiast tego producent sięgnął po pewną sztuczkę. Polega ona na wykorzystaniu powiększenia od 3,5x oraz głównego aparatu (ostrzy już od odległości poniżej 10 cm) lub teleobiektywu (przy odległościach rzędu 30 cm i więcej). Warto jeszcze zwrócić uwagę na użyteczną funkcję tylnego ekranu Glyph w Nothing Phone (4a) Pro. Może on pomóc przy robieniu selfie tylnym aparatem, wyświetlając zarys naszej sylwetki. Ładne zdjęcia w różnych warunkach Jak na średnią półkę, aparaty w testowanych smartfonach radzą sobie bardzo dobrze z robieniem zdjęć czy filmami. Najlepiej wypadają te w optymalnych warunkach, jednak również zdjęcia nocne mogą się podobać. Przykłady z modelu Pro poniżej. Zdjęcia dzienne: [gallery][img]250204[/img][img]250205[/img][img]250206[/img][img]250209[/img][img]250210[/img][img]250215[/img][img]250214[/img][img]250208[/img][img]250207[/img][img]250217[/img][img]250213[/img][img]250212[/img][img]250219[/img][img]250229[/img][img]250211[/img][img]250216[/img][img]250220[/img][img]250221[/img][img]250224[/img][img]250232[/img][img]250228[/img][img]250225[/img][img]250231[/img][img]250230[/img][img]250218[/img][img]250223[/img][img]250222[/img][img]250226[/img][img]250227[/img][/gallery] Zdjęcia nocne: [gallery][img]250233[/img][img]250234[/img][img]250235[/img][img]250236[/img][img]250237[/img][img]250238[/img][img]250239[/img][img]250240[/img][img]250241[/img][img]250243[/img][img]250242[/img][img]250244[/img][img]250245[/img][img]250246[/img][/gallery] Zdjęcia 140x: [gallery][img]250189[/img][img]250190[/img][img]250191[/img][img]250192[/img][img]250193[/img][img]250194[/img][img]250195[/img][img]250196[/img][img]250197[/img][/gallery] Zdjęcia makro: [gallery][img]250198[/img][img]250199[/img][img]250200[/img][img]250201[/img][img]250202[/img][img]250203[/img][/gallery] Zdjęcia selfie: [gallery][img]250187[/img][img]250183[/img][img]250186[/img][img]250184[/img][img]250188[/img][img]250185[/img][/gallery] Filmy: https://www.youtube.com/watch?v=zD-PW86Sqlk https://www.youtube.com/watch?v=rFlaM4YWrRY Wysoka wydajność i płynne działanie na co dzień Sercem smartfonu Nothing Phone (4a) Pro jest układ Qualcomm Snapdragon 7 Gen 4, natomiast model podstawowy jest napędzany nieco słabszym Snapdragonem 7s Gen 4. Oba urządzenia, które trafiły w moje ręce, zostały wyposażone w 12 GB RAM-u z możliwością rozszerzenia o maksymalnie 8 GB pamięci wirtualnej. Przekłada się to na wydajność wystarczającą do płynnego działania interfejsu systemowego oraz typowych aplikacji czy gier. W komplecie znalazło się również 256 GB pamięci masowej (USF 3.1), bez możliwości rozszerzenia. Nie ma też pojemniejszych wariantów. Wydajnośćogólna Antutu 11 Geekbench 6 AIBenchmark Jedenrdzeń Wszystkierdzenie Nothing Phone (4a) 1174254 1266 3379 2143 Nothing Phone (4a) Pro 1473389 1336 4217 5199 8849 Tank 4 Pro 1591508 1466 4434 3822 8849 Tank X 1244749 1242 3932 1091 Google Pixel 10a 1533231 1604 4054 1292 Honor Magic8 Lite 990077 1085 3100 1961 Infinix Note Edge 726788 959 2795 275 Nothing Phone (3a)  - 1174 3288 1253 Nothing Phone (3a) Pro  - 1174 3288 1248 Realme 16 Pro 5G 944784 997 2874 559 Realme 16 Pro+ 5G 1461986 1330 4289 5511 Samsung Galaxy A56 5G  - 1359 3879 301 Wydajnośćw grach 3D Mark Maksymalnatemperaturaobudowy [°C] Wild Life Extreme Wild Life ExtremeStress Test Nothing Phone (4a) 1120 99,10% 28,6 Nothing Phone (4a) Pro 2098 89,90% 45,7 8849 Tank 4 Pro 2910 78,60% 42 8849 Tank X 1756 98,50% 38 Google Pixel 10a 2675 84,10% 45 Honor Magic8 Lite 982 99,70% 37 Infinix Note Edge 695 99,40% 37 Nothing Phone (3a) 1055 99,70% 37 Nothing Phone (3a) Pro 1057 99,60% 37 Realme 16 Pro 5G 863 99,50% 34,5 Realme 16 Pro+ 5G 2112 99,40% 45,9 Samsung Galaxy A56 5G 1319 99,40% 41,5 Oba smartfony oferują wysoką kulturę pracy, choć model Pro potrafi się rozgrzać aż do 45,7°C – takie było zmierzone przeze mnie maksimum podczas testów obciążeniowych. W przypadku Nothinga Phone (4a) było maksymalnie 38,6°C. Throttling? Te urządzenia nie wiedzą, co to takiego. Przyzwoita bateria, ale w Indiach jest większa Martfony z serii Nothing Phone (4a) zasilane są akumulatorami o pojemności 5080 mAh. Co ciekawe i, moim zdaniem, zasługujące na minusa, producent lepiej potraktował klientów z Indii, którzy mogą liczyć na baterie o pojemności 5400 mAh. Zawsze to kilka lub kilkanaście godzin więcej z dala od ładowarki. Nawet jednak z tym, co mamy, możemy liczyć na dzień lub dwa normalnego korzystania z urządzenia – w zależności od tego, jak to korzystanie wygląda. Nothing Phone pozostawiony sam sobie wytrzyma i kilka dni z dala od ładowarki. [gallery][img]250177[/img][img]250178[/img][img]250179[/img][img]250180[/img][img]250181[/img][img]250182[/img][/gallery] W naszym teście wideo (ciągłe oglądanie filmów przy jasności 300 nitów i ustawieniach domyślnych) energii zgromadzonej w bateriach tych smartfonów wystarczyło na niemal 17,5 godziny w przypadku modelu Phone (4a) Pro oraz około 15 godzin w modelu podstawowym. Wytrzymałośćakumulatora Akumulator(mAh) Wyświetlacz Czaspracy(minuty) Przekątna(cale) Rozdzielczość(piksele) Odświeżanie(Hz) Nothing Phone (4a) 5080 6,78" 1224 x 2720 120 904 Nothing Phone (4a) Pro 5080 6,83" 1260 x 2800 144 1043 8849 Tank 4 Pro 11600 6,73" 1440 x 3200 120 1334 8849 Tank X 17600 6,78" 1080 x 2460 120 1827 Google Pixel 10a 5100 6,3" 1080 x 2424 120 1211 Honor Magic8 Lite 7500 6,79" 1200 x 2640 120 985 Infinix Note Edge 6150 6,78" 1208 x 2644 120 1371 Nothing Phone (3a) 5000 6,77" 1080 x 2392 120 851 Nothing Phone (3a) Pro 5000 6,77" 1080 x 2392 120 808 Realme 16 Pro 5G 6500 6,78" 1272 x 2772 144 991 Realme 16 Pro+ 5G 7000 6,8" 1280 x 2800 144 1251 Samsung Galaxy A56 5000 6,7" 1080 x 2340 120 953 Oba smartfony obsługują szybkie ładowanie przewodowe z mocą 50 W, o ile mamy odpowiednią ładowarkę. Podczas testów używałem ładowarki Samsung o mocy 65 W, co pozwoliło naładować puste baterie do 100% w około 50 minut. Wydajne średniaki o nietuzinkowym wyglądzie Smartfony z serii Nothing Phone (4a) kontynuują tradycję unikalnego designu marki, oferując przezroczyste elementy obudowy oraz charakterystyczny interfejs świetlny Glyph, który w modelu Pro przybrał formę okrągłego ekranu. Wersja Pro wyróżnia się również powrotem do aluminiowej konstrukcji, co nadaje jej bardziej elegancki charakter. Oba urządzenia wyposażono w bardzo dobre, jasne wyświetlacze AMOLED z wbudowanym czytnikiem linii papilarnych, które gwarantują świetne odwzorowanie kolorów i czytelność w każdych warunkach. Pod kątem wydajności oba modele to solidni przedstawiciele średniej półki, napędzani procesorami Snapdragon z serii 7 oraz wyposażeni w 12 GB pamięci RAM i 256 GB pamięci na dane. Zapewnia to płynną i stabilną pracę na co dzień, bez problemów z nadmiernym przegrzewaniem. Całość działa pod kontrolą Androida 16 z nakładką Nothing OS, która została wzbogacona o funkcje oparte na sztucznej inteligencji, takie jak asystent Gemini i inne. Zestaw aparatów w obu smartfonach jest wszechstronny i pozwala na robienie bardzo ładnych zdjęć w różnych warunkach oświetleniowych, w czym pomaga główna matryca 50 Mpix czy optyczna stabilizacja obrazu. Za zasilanie odpowiada akumulator o pojemności 5080 mAh, wspierający szybkie ładowanie o mocy 50 W. Bateria z powodzeniem wystarcza na kilkanaście godzin ciągłej pracy ekranu lub na jeden do dwóch dni standardowego użytkowania. W ostatecznym rozrachunku najnowsze propozycje marki Nothing to udane i dobrze wyposażone sprzęty o nietuzinkowym wyglądzie i mocnych głośnikach stereo. Cena podstawowego modelu Nothing Phone (4a) wynosi 1899 zł, z kolei za model Nothing Phone (4a) Pro trzeba zapłacić 2399 zł. Obie ceny są akceptowalne, biorąc pod uwagę to, co oferują testowane urządzenia.

1
MARIAN SZUTIAK
1.

Popularne porównania