Publicystyka
17:03
O czym oni bredzą? Polska to parias Europy
Polska w ubiegłym roku wstąpiła do klubu bilionerów i stała się 20. gospodarką świata. Niewątpliwy sukces. Wystarczy jednak zajrzeć do rankingu EPO, by szybko wybudzić się z pięknego snu i spróbować odnaleźć się w brutalnej rzeczywistości.
Nasz kraj zaproszono na najbliższy szczyt G20. Polska pojawi się w Miami w roli gościa, ale od dłuższego czasu nasi politycy z różnych stron sceny politycznej powtarzają, że trzeba się starać o stałe członkostwo w tym klubie. A nawet, że nam się to miejsce należy. Wystarczy wspomnieć, że kilka miesięcy temu premier Donald Tusk ogłosił awans Polski do globalnej elity:
Polska trafiła właśnie w tych dniach do bardzo ekskluzywnego klubu państw bilionerów. (…) Jest 20 takich państw na świecie. Na 195 państw 20 należy do tego klubu bilionerów. I to nie jest nasze ostatnie słowo
– przekonywał we wrześniu Donald Tusk.
Ostatnio otrzymałem maila, który burzy ten obraz i pokazuje realne miejsce Polski we współczesnym świecie.
Bezpieczeństwo patentowe na europejskim rynku
Rzeczonego maila wysłała przedstawicielka Urzędu Patentowego Rzeczpospolitej Polskiej. Przyczynkiem do komunikacji była publikacja raportu Europejskiego Urzędu Patentowego, w którym podsumowano 2025 rok. W opisie tego zestawienia czytam, że służy ono do śledzenia trendów w zakresie innowacji:
Raport dostarcza informacji na temat europejskiej aktywności w zakresie zgłaszania patentów dla różnych branż oraz regionów. Dzięki analizie danych patentowych raport ten pełni rolę barometru postępu technologicznego, inwestycji w badania i rozwój oraz konkurencyjności, pomagając przedsiębiorstwom, decydentom i naukowcom zrozumieć zmieniającą się dynamikę obecnego środowiska innowacji.
To nie jest jedno z wielu bezużytecznych narzędzi, z komunikatu dowiaduję się, że "zgłoszenia patentowe stanowią wskaźnik inwestycji w badania i rozwój", a procedura nadzorowana przez Europejski Urząd Patentowy (EPO) pozwala uzyskać ochronę w ponad 40 krajach, w których żyje około 700 mln ludzi. Jeśli zatem masz wysoką pozycję w tym rankingu, liczysz się w globalnym wyścigu na polu innowacyjności. Czy Polska jest wysoko w rankingu?
[SALE-4206]
[SALE-4230]
Polska przed krajami z regionu. Liczba wniosków rośnie!
Z treści przesłanego komunikatu wynika, że nie jest źle: Polska pozostaje w top 30 krajów, z których zgłaszane są wynalazki. I zajmuje 12. miejsce w UE, wyprzedza państwa z regionu Europy Środkowej: Czechy, Słowację, Węgry, Słowenię, kraje bałtyckie. Co więcej, w porównaniu do 2016 roku liczba wniosków patentowych z Polski była w 2025 roku wyższa o 58 proc. A Polki świetnie radzą sobie na tle wynalazczyń z innych państw: za 35 proc. polskich wniosków złożonych do EPO w ubiegłym roku odpowiadały kobiety. Tymczasem średnia europejska to 26 proc. Kraje, w których wygląda to lepiej, można policzyć na palcach jednej ręki.
Można zamknąć skrzynkę mailową, wyłączyć komputer, położyć się na kanapie i śnić o potędze. Husaria ponownie załopotała skrzydłami.
Polska jednak nie taka mocna? Przecież jesteśmy w klubie bilionerów!
Druga opcja to prześledzenie danych zawartych w przywołanym podsumowaniu EPO. Dowiemy się z niego m.in., że w ubiegłym roku Europejski Urząd Patentowy otrzymał łącznie niemal 202 tys. wniosków patentowych. To o 1,4 proc. więcej niż w 2024 roku. Liczba aplikacji pierwszy raz przekroczyła próg 200 tys. W jednym roku.
Najwięcej zgłoszeń pochodziło ze Stanów Zjednoczonych: przeszło 47 tys. Na drugim miejscu były Niemcy z wynikiem niespełna 24,5 tys., a podium zamknęły Chiny, z których pochodziło ponad 22 tys. wniosków. W pierwszej piątce znajdziemy jeszcze Japonię oraz Koreę Południową z odpowiednio ponad 21,3 tys. i 14,3 tys. aplikacji. Dopiero po nich mamy wysyp europejskich krajów. Polska zamyka trzecią dziesiątkę wraz z Liechtensteinem i Luksemburgiem. Nasz wynik to 621 aplikacji. O ponad 10 proc mniej niż rok wcześniej.
Powtórzę: 621 aplikacji. To wynik 20. gospodarki świata, która trafiła do klubu bilionerów. Dla porównania: Samsung w ubiegłym roku złożył w EPO ponad 5,3 tys. wniosków patentowych. A LG niemal 4,5 tys. Polsce zdecydowanie bliżej jest do wyniku Guangdong Oppo Mobile Telecommunications. Chiński producent elektroniki miał ponad 600 aplikacji. Może jego prezes też powinien starać się o akces do G20...
Na tle państw regionu wypadamy blado. Czasem bardzo blado
Ktoś stwierdzi: po co porównywać się do takich potęg gospodarczych, przecież nie mamy tego potencjału, co USA, Chiny czy Niemcy. Prawda, nie mamy. Ale na tle krajów z regionu Europy Środkowej nie wypadamy lepiej, jak wynika z treści rzeczonego maila z rodzimego urzędu patentowego. Bo może i z Polski pochodziło więcej wniosków niż z Estonii czy Słowenii. Ale te kraje też nie grają w tej samej lidze, co Polska. To państwa o potencjale polskich miast. I nie piszę tego, by to im dokopać.
Na dane lepiej spojrzeć z uwzględnieniem liczby mieszkańców danego kraju. Okaże się wówczas, że na milion osób w ubiegłym roku przypadło około 17 aplikacji patentowych z Polski. Wynik dla Czech to 24. Litwa może się pochwalić 32 wnioskami. A Estonia 60. Słowenia to już 80 wniosków na milion mieszkańców. Podobny wynik zanotowały Włochy, niewiele gorszy Wielka Brytania. Średnia w tym zestawieniu wynosi dla państw europejskich 137. Przypomnę: Polska zamknęła rok z liczbą 17. Wynik dla Szwajcarii to niemal 1,1 tys. Ale na pocieszenie możemy dalej chwalić się złotem, jakie zakupił Narodowy Bank Polski, co czyni z nas potęgę...
Tysiące pracowników i kilka wniosków patentowych
Z otrzymanego maila dowiedziałem się także, że wiodącą rolę w polskim sektorze patentowym odgrywają uczelnie. I ma to odzwierciedlać istotny wkład środowiska akademickiego (finansowanego ze środków publicznych) w rodzimą innowacyjność. Jak to wygląda w praktyce?
Najstarsza rodzima uczelnia, czyli Uniwersytet Jagielloński, w ubiegłym roku złożyła 12 wniosków patentowych. To pozwoliło jej zająć drugie miejsce w krajowym zestawieniu, za firmą Synthos. Na te 12 aplikacji pracowało... niemal 4 tys. osób. Bo tylu pracowników naukowych i dydaktycznych ma UJ. Oczywiście trzeba mieć na uwadze, że pokaźna część z nich o tych aplikacjach mogła nawet nie słyszeć, bo ich wydziały raczej nie zajmują się innowacyjnością.
Uniwersytet Jagielloński wyprzedził swojego wielkiego rywala, czyli Uniwersytet Warszawski, który aplikacji ma na koncie 8. A pracowników naukowych i dydaktycznych kilka tysięcy. Rzućmy okiem na wyniki uczelni technicznych. Politechnika Warszawska w ubiegłym roku złożyła do EPO aż 7 wniosków patentowych, a Akademia Górniczo-Hutnicza pokusiła się o 6 aplikacji. Wygląda to mocarstwowo. Zapewniam, że w innych krajach nie brakuje uczelni, które takich wniosków złożyły kilkadziesiąt. Ale może tam jest jakieś inne powietrze.
A gdzie są nasze czempiony ze świata biznesu? Przecież politycy lubią opowiadać o ekspansji rodzimych firm. Kilka lat temu do życia powołano np. koncern multienergetyczny na skalę już nie kraju, ale regionu. Może nawet globu. Orlenu próżno jednak szukać nawet w polskiej czołówce, którą otwiera firma w wynikiem 13 wniosków. Vestas, duński producent turbin wiatrowych, w ubiegłym roku złożył ponad 130 aplikacji patentowych. Tymczasem w Polsce kolejną dekadę trwa dyskusja dot. reformowania górnictwa węgla kamiennego, by przestało ono generować gigantyczne straty.
Tamci mają innowacje i patenty. My mamy rady...
Nie oznacza to oczywiście, że w Polsce niewiele się dzieje w zakresie poprawiania innowacyjności i starań o lepszy wzrost gospodarczy. Dla przykładu prezydent Karol Nawrocki powołał dzisiaj do życia Radę Biznesu. Sprawa podwójnie intrygująca, bo dwa tygodnie temu powołał Radę Gospodarczą. Ta ostatnia ma m.in. wypracowywać rozwiązania, które "przyczynią się do rozwoju polskiej gospodarki i wzmocnienia konkurencyjności rodzimych firm".
Prezydent nie jest osamotniony w tym powoływaniu podmiotów o wątpliwej skuteczności. Na początku lutego dowiedzieliśmy się, że premier Donald Tusk powołał Radę Przyszłości.
Rada Przyszłości będzie ciałem doradczym Prezesa Rady Ministrów, przygotowującym rekomendacje działań i rozwiązań wspierających dalszy rozwój Polski. Jednym z jej zadań będzie identyfikacja nowych silników wzrostu, opartych na innowacjach, kapitale ludzkim i własności intelektualnej. Skoncentruje się na skracaniu drogi od badań do produktu oraz na komercjalizacji i skalowaniu technologii w Polsce
– czytam na stronie KPRM.
Dopiero teraz mogę wyłączyć komputer, położyć się na kanapie i pomyśleć o polskiej szarży. Innowacyjnych firm? Nie, członków wszelkich ciał doradczych przy prezydencie i premierze.
Pytania o kiepskie wyniki Polski na arenie patentowej wysłałem do kilku instytucji oraz uczelni. Mam nadzieję, że uzyskam sensowne odpowiedzi, którymi będę mógł się podzielić.
MACIEJ SIKORSKI