Dreame X60 Pro Ultra sięga tam, gdzie inne roboty wymiękają (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 17:03

Dreame X60 Pro Ultra sięga tam, gdzie inne roboty wymiękają (test)

Zautomatyzowane odkurzacze stały się nieodłącznym elementem nowoczesnego mieszkania, stale podnosząc poprzeczkę w kwestii samodzielnego dbania o czystość. Niedawno na polskim rynku zadebiutował prawdziwy gigant w tej kategorii – Dreame X60 Pro Ultra Complete. Od dłuższego czasu moim podstawowym odkurzaczem jest Dreame X50 Ultra, który uważam za sprzęt doskonały. Świetnie spełnia swoje zadania i utrzymuje podłogi w nienagannym stanie, a dodatkowo po małej modyfikacji dało się go na stałe podłączyć do bieżącej wody i kanalizacji. Niedawno na rynku pojawiła się seria X60. Miałem już okazję zapoznać się ze standardowym modelem Dreame X60 Ultra, który przyniósł sporo usprawnień, jednak nie aż tyle, żeby uzasadniać przesiadkę z X50. Poza tym, w Polsce wciąż niedostępny jest zestaw umożliwiający podłączenie stacji ładująco-czyszczącej z wodociągiem i kanalizacją. Ten z X40 Ultra, pasujący do X50 Ultra, tu już nie działa. Gdy w moje ręce trafiła najnowsza, topowa wersja Dreame X60 Pro Ultra Complete, byłem ciekaw, czy dopisek "Pro" oznacza duży przeskok technologiczny. Różnic względem „zwykłej” Ultry jest sporo, a niektóre z nich całkowicie zmieniają sposób, w jaki urządzenie porusza się po domu. Więcej informacji znajdziesz w poniższej recenzji, do której przeczytania i komentowania zapraszam. Najważniejsze parametry techniczne: Kolorystyka obudowy: głęboka czerń z eleganckim wykończeniem i złotymi dodatkami (stacja dokująca), Moc ssąca: do 42 000 Pa (silnik Vormax), Nawigacja i czujniki: sztuczna inteligencja OmniSight System 3.0 (kamery ze światłem strukturalnym 3D i aktywnym doświetleniem), Pokonywanie barier (ProLeap): pojedyncze przeszkody do 5,2 cm, schodki i podwójne progi do 10 cm, Innowacje w mopowaniu: system Thermal Deep Mop (podgrzewanie wody do 40°C, 280 obrotów na minutę, siła docisku 15 N), Moduły wysuwane: technologia Dual UltraExtend Arm (pad myjący wysuwany na 18 cm, boczna miotełka na 12 cm), Konstrukcja szczotek: podwójna rolka HyperStream Detangling DuoBrush 2.0 (mechanizmy Deep Slap i Power-Lift), Stacja ładowania i czyszczenia: w pełni zautomatyzowana baza PowerDock wspierająca szybkie ładowanie (PowerMaster 11A), Zasilanie: akumulator o pojemności 5000 mAh, do 165 minut pracy. Kompatybilność: aplikacja Dreamehome, standard Matter, Apple Home, Amazon Alexa, Google Home, Siri. Udoskonalone zawieszenie i skuteczniejsze pokonywanie barier Wizualnie Dreame X60 Pro Ultra Complete czerpie z tych samych, sprawdzonych rozwiązań konstrukcyjnych co „standardowy” X60 Ultra. Urządzenie zachowało bardzo pożądany, niski profil. Wieżyczka z laserem skanującym potrafi w razie potrzeby schować się do wnętrza obudowy, co umożliwia bezproblemowy wjazd pod niskie kanapy i szafki. Prawdziwa rewolucja kryje się jednak w układzie jezdnym maszyny. Podstawowy X60 Ultra dysponował systemem pozwalającym na przejazd przez progi o wysokości do 4,5 cm dla pojedynczej przeszkody i 8,8 cm dla stopni podwójnych. W modelu Pro Ultra zastosowano udoskonaloną wersję systemu ProLeap. Dzięki specjalnym podnośnikom zintegrowanym w kołach, nowy flagowiec bez zająknięcia wspina się na pojedyncze progi sięgające 5,2 cm. W przypadku trudniejszych, podwójnych barier (takich jak masywne ramy okien tarasowych), maszyna pokonuje uskok mierzący aż 10 centymetrów. W teście bazowego X60 Ultra wspominałem o problemach z wąską podstawą nogi biurka (około 3 cm wysokości), na której robot potrafił się zawiesić i miał trudności ze zjazdem. Wersja Pro Ultra, wspierana przez nowszą nawigację AI OmniSight System 3.0 oraz ulepszone zawieszenie, radzi sobie z takimi pułapkami znacznie pewniej, choć proces uwalniania się z takiej sytuacji wygląda dosyć  „pokracznie". Robot za to płynnie manewruje przez plątaninę nóg od krzeseł czy suszarek na pranie, nie gubiąc przy tym orientacji w przestrzeni i nie blokując się na tego typu przeszkodach. Ale raz ten gąszcz nóg pokonał urządzenie – Dreame X60 Pro Ultra nie wiedział, jak wrócić do stacji bazowej po mapowaniu mojego salonu. Na szczęście później się to już nie zdarzyło, nie licząc zablokowania się przy stojaku na drewno. Jeszcze więcej mocy i zaawansowane szczotki Kolejną istotną zmianą jest siła, z jaką odkurzacz wciąga zabrudzenia. Dreame X60 Ultra oferował bardzo wysokie 35 kPa. Model X60 Pro Ultra winduje ten wynik do poziomu 42 kPa. Choć na gładkich panelach obie maszyny sprzątają wzorowo, potęga wersji Pro Ultra ujawnia się na grubych dywanach oraz przy czyszczeniu głębokich fug w kafelkach. Odkurzacz z łatwością wyciąga ziarenka piasku i głęboko osadzony kurz, do którego słabsze silniki zwyczajnie nie mają dostępu. Co ważne, mimo tak gigantycznej mocy, w standardowym trybie pracy robot wcale nie hałasuje mocniej niż jego uboższy brat. Mam wręcz wrażenie, że „Pro” jest nieco cichszy. Za zbieranie nieczystości odpowiada ten sam moduł, co w Ultrze bez Pro. Jednak tutaj silnik Vormax i mechanizm Power-Lift pozwalają wyciągnąć z niego maksimum możliwości. Dwie obracające się przeciwbieżnie gumowe szczotki doskonale radzą sobie z długimi włosami czy sierścią. Kosmyki są na bieżąco transportowane do pojemnika, bez owijania się wokół wałków. Funkcja Deep Slap dodatkowo wprawia włókna dywanu w wibracje, ułatwiając wyciąganie brudu przed jego zassaniem. Nawigacja w Dreame X60 Pro Ultra działa błyskawicznie. Producent podaje, że system potrafi zidentyfikować ponad 320 rodzajów przedmiotów leżących na podłodze, reagując z szybkością błyskawicy (0,1 s). Model ten zauważalnie sprawniej i bliżej omija kable czy inne przedmioty rozrzucone po podłodze, minimalizując przy tym obszar nieposprzątanej podłogi wokół nich. Nowością jest tu również tryb Curtain Cleaning – odkurzacz ostrożnie wjeżdża pod wiszące zasłony, zbierając kurz z samych pod oknami, zamiast traktować materiał jako twardą ścianę. Rewolucja w mopowaniu. Zasięg ramion robi wrażenie Stacja bazowa PowerDock to solidny i wielofunkcyjny sprzęt. Opróżnia kurz, uzupełnia wodę w robocie i automatycznie czyści pady mopujące gorącą wodą. Samo mopowanie w modelu Pro Ultra opiera się na technologii Thermal Deep Mop. Woda jest podgrzewana do 40°C, a pady obracają się 280 razy na minutę, naciskając na posadzkę z siłą 15 N. Ciepła woda o wiele szybciej rozpuszcza zaschnięte plamy po sosach czy błocie. Największą i najbardziej odczuwalną przewagą Dreame X60 Pro Ultra nad standardowym X60 Ultra jest system wysuwanych elementów. Zwykła Ultra potrafi wysunąć lewy pad mopujący o 4 centymetry poza zarys obudowy. Model Pro Ultra wykorzystuje rewolucyjną technologię Dual UltraExtend Arm. Pad myjący potrafi wyjechać w bok na nieprawdopodobną odległość aż 18 centymetrów. [gallery][img]256631[/img][img]256633[/img][img]256632[/img][/gallery] Jakby tego było mało, mechanizm ten obejmuje również szczotkę boczną, która wysuwa się na 12 centymetrów. To absolutny przełom w sprzątaniu narożników i przestrzeni pod bardzo niskimi szafkami kuchennymi. Robot dosłownie sięga tam, gdzie jego korpus nie ma szans wjechać. Mycie przy listwach przypodłogowych jest bezbłędne, a wokół nóg mebli nie zostają żadne niedomyte fragmenty. W zestawie z robotem znajdziemy między innymi małą szczotkę. W sklepie producenta jest ona opisana jako służąca do czyszczenia podstawy stacji. Da się ją jednak przyczepić do ramienia wysuwającego jeden z mopów, dzięki czemu może ona przy okazji... odkurzyć nam listwy przypodłogowe. O ile nie są za wysokie lub za niskie. Przy okazji jednak cały zestaw robi się wyższy, więc możemy zapomnieć o skutecznym sprzątaniu w niskich zakamarkach. Inteligentne podejście do ochrony dywanów Podobnie jak w tańszym modelu, wersja Pro Ultra doskonale wie, jak obchodzić się z miękkimi nawierzchniami. Gdy czujniki ultradźwiękowe wykryją dywan, pady mopujące są automatycznie unoszone, by nie zamoczyć włosia. Do tego włącza się wysoka moc ssąca. [gallery][img]256645[/img][img]256646[/img][img]256644[/img][/gallery] W przypadku bardzo grubych dywanów (typu shaggy), samo uniesienie mopów może być niewystarczające. W aplikacji Dreamehome możemy zaznaczyć, by robot całkowicie odczepił pady i zostawił je w stacji dokującej przed rozpoczęciem odkurzania dywanu. To najbezpieczniejsze rozwiązanie. Warto dodać, że podczas testów modelu Pro Ultra nie uświadczyłem żadnego "zgubienia" pada pod krawędzią dywanu, co incydentalnie zdarzyło się w przypadku modelu X60 Ultra. Rozbudowana aplikacja, kamera i wciąż ten sam problem Do zarządzania testowanym robotem sprzątającym służy świetna aplikacja Dreamehome. Jest czytelna i pozwala na niemal nieskończoną personalizację parametrów sprzątania. Możemy zaplanować harmonogramy dla każdego pokoju, ustalić poziom wilgotności mopów czy wyznaczyć strefy zakazane. A także wiele więcej. Na pokładzie znajduje się też moduł kamery. W każdej chwili możemy uruchomić podgląd na żywo z perspektywy robota. Dzięki tej funkcji możemy zdalnie patrolować mieszkanie lub sprawdzić, co w danej chwili robi nasz zwierzak. Da się sterować urządzeniem ręcznie i korzystać z dwustronnej komunikacji głosowej za pomocą wbudowanego głośnika i mikrofonu. [gallery][img]256895[/img][img]256896[/img][img]256897[/img][img]256898[/img][img]256899[/img][img]256900[/img][img]256901[/img][img]256903[/img][img]256902[/img][img]256904[/img][img]256905[/img][img]256906[/img][img]256907[/img][img]256908[/img][img]256909[/img][img]256910[/img][img]256911[/img][img]256912[/img][img]256913[/img][img]256914[/img][img]256916[/img][img]256917[/img][img]256918[/img][img]256919[/img][img]256921[/img][img]256920[/img][img]256922[/img][/gallery] Niestety, podobnie jak w wersji podstawowej, producent nie odrobił zadania domowego z lokalizacji. Wbudowany asystent głosowy w dalszym ciągu nie rozumie komend w języku polskim. Jeśli zmienimy język komunikatów na nasz ojczysty, asystent przestaje działać. Problem dotyczy również wsparcia dla protokołu Matter. Mimo zapewnień o kompatybilności, integracja poprzez ten standard wciąż jest bardzo uboga. Można w ten sposób uruchomić lub zakończyć sprzątanie oraz wysłać robota do stacji dokującej. I w zasadzie nic więcej. [gallery][img]256882[/img][img]256879[/img][img]256880[/img][img]256878[/img][img]256881[/img][/gallery] Na szczęście, roboty Dreame bezproblemowo współpracują z Home Assistantem, którego używam do zarządzania wszystkimi sprzętami "smart home" w domu. Mogę sterować urządzeniami Dreame i automatyzować sprzątanie bez sięgania po aplikację producenta. Rewolucja w mopowaniu i potężna moc z drobnymi niedociągnięciami Dreame X60 Pro Ultra to zaawansowany robot sprzątający, który stanowi wyraźny krok naprzód względem podstawowej wersji. Wprowadzone ulepszenia nie są tylko kosmetyczne, ale realnie przekładają się na jakość sprzątania. Urządzenie bardzo pewnie radzi sobie z trudnymi powierzchniami, grubymi dywanami oraz wysokimi barierami. To sprzęt skierowany do osób oczekujących niemal całkowitej bezobsługowości. Zdecydowanie najmocniejszym punktem tego modelu jest innowacyjny mechanizm wysuwanych ramion dla mopa i szczotki bocznej. Dzięki niemu robot dokładnie czyści zakamarki i krawędzie, które dla starszych urządzeń pozostają niedostępne. Skuteczność mycia podłóg przy listwach przypodłogowych jest bardzo wysoka. Znacznie poprawiono też układ jezdny, co praktycznie eliminuje problem zawieszania się maszyny na przeszkodach. [gallery][img]256651[/img][img]256662[/img][img]256661[/img][img]256660[/img][img]256659[/img][img]256655[/img][img]256653[/img][img]256663[/img][img]256654[/img][img]256658[/img][img]256652[/img][img]256657[/img][img]256664[/img][img]256650[/img][img]256656[/img][/gallery] Mimo świetnego przygotowania od strony sprzętowej, odkurzacz wciąż cierpi na znane braki w oprogramowaniu. Największym zawodem pozostaje brak obsługi wbudowanego asystenta głosowego w języku polskim, co ogranicza wygodę sterowania. Ponadto wsparcie dla standardu Matter jest rozczarowująco ubogie i pozwala jedynie na wywoływanie najbardziej podstawowych komend. Za topowe rozwiązania technologiczne na rynku trzeba sporo zapłacić. Regularna cena Dreame X60 Pro Ultra Complete wynosi 6499 zł, natomiast w ramach promocji na start urządzenie pokazało się na stronie dreame-polska.pl za 5999 zł. Jest to duży wydatek, który ma szansę obronić się w oczach użytkowników poszukujących wysoce zautomatyzowanego sprzętu z najwyższej półki.

0
MARIAN SZUTIAK
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Szykują się wielkie zwolnienia u giganta. Polacy mocno to odczują
Wiadomości 18:35

Szykują się wielkie zwolnienia u giganta. Polacy mocno to odczują

0
MACIEJ SIKORSKI
1.
Apple znów poskąpi pamięci? iPhone 18 może mieć poważny problem z AI
Sprzęt 17:48

Apple znów poskąpi pamięci? iPhone 18 może mieć poważny problem z AI

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Koniec bezpiecznego Internetu. Nadchodzi kwantowy Q-Day
Tech 16:22

Koniec bezpiecznego Internetu. Nadchodzi kwantowy Q-Day

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Uran i Neptun nie są lodowymi gigantami? Mogą tam być oceany magmy
Kosmos 15:38

Uran i Neptun nie są lodowymi gigantami? Mogą tam być oceany magmy

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
iPhone 18 rekordowo drogi? Może być gorzej niż myśleliśmy
Sprzęt 14:53

iPhone 18 rekordowo drogi? Może być gorzej niż myśleliśmy

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Co się dzieje na granicy czarnej dziury? Nauka ma na to odpowiedź
Kosmos 13:22

Co się dzieje na granicy czarnej dziury? Nauka ma na to odpowiedź

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Apple chce tanich chińskich chipów. Są zakazane
Sprzęt 12:30

Apple chce tanich chińskich chipów. Są zakazane

1
PATRYCJA KORBA
1.
Kryzys pamięci RAM jeszcze potrwa. Padła data od czołowego producenta
Sprzęt 11:42

Kryzys pamięci RAM jeszcze potrwa. Padła data od czołowego producenta

5
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Narzekacie na nowe Ferrari? Ludzie, przecież i tak go nie kupicie...
Wiadomości 10:50

Narzekacie na nowe Ferrari? Ludzie, przecież i tak go nie kupicie...

0
MACIEJ SIKORSKI
1.
USA nałożą na Polskę gigantyczne cła? Zapowiedział je Donald Trump
Wiadomości 09:25

USA nałożą na Polskę gigantyczne cła? Zapowiedział je Donald Trump

3
MACIEJ SIKORSKI
1.
O nich będzie głośno. Właśnie pojawiły się flagowe telewizory Samsunga
Sprzęt 08:55

O nich będzie głośno. Właśnie pojawiły się flagowe telewizory Samsunga

2
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Valve chciałoby obniżyć cenę Steam Machine, ale nie może
Sprzęt 26 CZE 2026

Valve chciałoby obniżyć cenę Steam Machine, ale nie może

4
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Hammer szuka testerów w terenie. Rusza program „Architekci pancerności”
Sprzęt 26 CZE 2026

Hammer szuka testerów w terenie. Rusza program „Architekci pancerności”

0
MARIAN SZUTIAK
1.
DuckDuckGo opowiada bzdury i uśmierca polityków
Oprogramowanie 26 CZE 2026

DuckDuckGo opowiada bzdury i uśmierca polityków

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Samsung kontra Swatch. Spór o 170 mln dolarów coraz bliżej finału
Aplikacje 26 CZE 2026

Samsung kontra Swatch. Spór o 170 mln dolarów coraz bliżej finału

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Stany Zjednoczone zakręcają kurek. Europa i Azja obejdą się smakiem
Oprogramowanie 26 CZE 2026

Stany Zjednoczone zakręcają kurek. Europa i Azja obejdą się smakiem

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Apple wchodzi do nowej gry. iRing czai się na horyzoncie
Sprzęt 26 CZE 2026

Apple wchodzi do nowej gry. iRing czai się na horyzoncie

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Lenovo mówi wprost: Wysokie ceny to nowa normalność
Sprzęt 26 CZE 2026

Lenovo mówi wprost: Wysokie ceny to nowa normalność

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Więcej nowości
USA znowu oskarżają Chiny. Wszystko z powodu destylacji
Tech 26 CZE 2026

USA znowu oskarżają Chiny. Wszystko z powodu destylacji

Jeden z liderów na rynku AI znowu wskazuje palcem na Państwo Środka. Tym razem winna ma być Alibaba, która pracuje nad modelami z rodziny Qwen. Anthropic, czyli twórca jednego z najmocniejszych modeli językowych na rynku, zaostrza ton wobec chińskiej konkurencji. Firma wysłała list do amerykańskiego Senatu, w którym oskarża Alibabę o nielegalne wykorzystywanie Claude do rozwijania własnych systemów AI. Dokument miał trafić do senatora Tima Scotta oraz senator Elizabeth Warren. To nie pierwsze tego typu oskarżenia ze strony Anthropic Sprawa dotyczy tzw. destylacji modeli. To technika, w której odpowiedzi generowane przez większy i bardziej zaawansowany model służą do trenowania mniejszego lub tańszego systemu. Sama metoda nie jest nielegalna, bo stosuje się ją również wewnątrz firm technologicznych do tworzenia lżejszych wersji własnych modeli. Problem zaczyna się wtedy, gdy konkurencyjne laboratorium wykorzystuje cudzy model jako nauczyciela, omijając kosztowny i długi proces samodzielnego szkolenia. Anthropic przekonuje, że właśnie z czymś takim mamy do czynienia w przypadku Alibaby. Według firmy kampania destylacyjna miała być powiązana z operatorami związanymi z chińskim gigantem technologicznym oraz laboratorium Alibaba Qwen. Amerykanie ostrzegają, że takie działania mogą znacząco przyspieszyć rozwój chińskich modeli AI i pozwolić im dogonić najnowsze rozwiązania z USA dużo szybciej, niż wynikałoby to z klasycznego procesu badawczo-rozwojowego. To nie pierwsze tego typu oskarżenia. Wcześniej firma twierdziła, że chińskie laboratoria DeepSeek, Moonshot i MiniMax miały korzystać z 24 tysięcy fałszywych kont oraz przeprowadzić łącznie 16 milionów interakcji z Claude, by pozyskać dane przydatne do trenowania własnych modeli. Stawka jest wysoka, bo USA i Chiny rywalizują dziś nie tylko o najlepsze modele językowe, ale też o kontrolę nad całym łańcuchem technologicznym. Waszyngton ogranicza Chinom dostęp do najbardziej zaawansowanych akceleratorów AI. Pekin odpowiada z kolei ograniczeniami dotyczącymi materiałów ziem rzadkich, ważnych dla produkcji elektroniki. Amerykańskie firmy wciąż mają przewagę w segmencie najbardziej zaawansowanych modeli, ale dystans szybko się zmniejsza. Chińskie rozwiązania open source są coraz chętniej wybierane przez firmy, szczególnie tam, gdzie liczą się koszty obsługi dużej liczby zapytań. Najdroższe modele z USA coraz częściej zostają zarezerwowane tylko do najtrudniejszych zadań, a codzienną pracę agentów AI przejmują tańsze alternatywy.

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.

Więcej nowości

Polacy obejrzą nagrodzony kryminał. 6 odcinków, po których trudno się pozbierać
Telewizja i VoD 26 CZE 2026

Polacy obejrzą nagrodzony kryminał. 6 odcinków, po których trudno się pozbierać

W końcu doczekaliśmy się i my - polscy widzowie. Dwa pierwsze odcinki wstrząsającego serialu kryminalnego "Irreversible" pojawią się na kanale Viaplay Filmy i Seriale już w najbliższy poniedziałek, 29 czerwca. Kolejne - po dwa - 6 i 13 lipca. A jest na co czekać, serial właśnie został okrzyknięty najlepszym według plebiscytu Golden Globes Portugal 2025.  Irreversible. Kryminał inny niż amerykańskie produkcje Serial zdobył liczne nagrody i nominacje w różnych prestiżowych plebiscytach. Lista ich jest naprawdę długa, m.in. Golden Globes Portugal 2025, Sophia Awards 2025 i Autores Awards 2025. Teraz rusza na podbój innych europejskich krajów. To już, samo w sobie, stanowi solidny punkt zaczepienia, aby po niego sięgnąć. Teraz, mają okazję zobaczyć go także polscy widzowie i to już w poniedziałek, 29 czerwca. Produkcja przedstawia losy psycholożki Julii Mendes i inspektora Pedro Sousy, którzy dostają zadanie rozwiązania śmierci nastolatki nękanej przez kolegów ze szkoły. Jak widać, twórcy serialu nie boją się trudnych, współczesnych tematów. Jedno jest pewne - widz nie będzie się nudził, tutaj każdy ma coś do ukrycia.  Reżyserem i scenarzystą serialu "Irreversible" jest jeden z najbardziej cenionych portugalskich twórców filmowych - Bruno Gascon ("Shadow", "Tower").  "Irreversible" kilka słów o fabule Serial „Irreversible” zabiera nas do nadmorskiego miasteczka w Portugalii, gdzie mieszka nastoletnia Luise. Dziewczyna jest prześladowana przez rówieśników ze szkoły. Nic nie zwiastuje tragedii, która niebawem się wydarzy - Luise próbuje ignorować zaczepki i ufa jedynie swojej najlepszej przyjaciółce, Sarze, która wdaje się nawet w bójkę, by ją bronić. Niedługo po tym zdarzeniu ciało Luise zostaje odnalezione na plaży, a jej bliscy pogrążają się w żałobie. Najmocniej stratę przeżywa jednak Sara, która spędzała z Luise każdą wolną chwilę. Nie może pogodzić się z tragedią i mierzy się z poważnym kryzysem psychicznym. https://www.youtube.com/watch?v=qVbHhiFTh-4 Dwa pierwsze odcinki serialu „Irreversible” pojawią się na kanale Viaplay Filmy i Seriale 29 czerwca, a kolejne po dwa – 6 i 13 lipca. Kanał Viaplay Filmy i Seriale można oglądać poprzez Prime Video Channels, Megogo, Canal+ oraz Play. 

2
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Wielu Polaków wierzy w mit o wentylatorach. Nie popełnij tego błędu
Publicystyka 25 CZE 2026

Wielu Polaków wierzy w mit o wentylatorach. Nie popełnij tego błędu

Wentylatory to jedni z naszych najlepszych przyjaciół podczas upałów. Strumień, jak się może wydawać, chłodnego powietrza w gorące dni jest czymś, z czego sam od kilku dni korzystam praktycznie bez przerwy. Niesie to jednak ze sobą pewną... cenę. I nie chodzi mi o zużycie energii elektrycznej, które jest naprawdę niewielkie. Puść wentylator, będzie chłodniej. Gdybym dostawał 1 zł za każdym razem, kiedy słyszałem te słowa nie tylko w domu, ale i we wcześniejszych miejscach pracy, urzędach, czy lokalach usługowych, to miałbym kilka dyszek w kieszeni. I oczywiście, kiedy ten strumień powietrza trafia na ludzi, to rzeczywiście daje on ulgę. Niektórzy jednak uruchamiają wentylator, który wieje, gdzie popadnie, lub wręcz w pomieszczeniach, w których ich nie ma, żeby się schłodziło.  Wiara w chłodzące wentylatory jest w narodzie silna Często zadawałem przy tym pytanie: po co, skoro nie wieje na nikogo? Odpowiedź zwykle była jedna: bo się powietrze schłodzi. Rzecz w tym, że nie: nie schłodzi. Mało tego: będzie jeszcze cieplejsze. I to przez dwa mechanizmy. Problem w tym, że wielu ludzi, którym o tym mówiłem, patrzyło na mnie jak na wariata. W końcu czują, że jest chłodniej, więc jak ma nie chłodzić, a wręcz podgrzewać? Jak wentylator nas chłodzi? Zacznijmy więc od podstaw: ludzie są ciepłokrwiści. Sami w sobie generujemy temperaturę i to dość wysoką, bo około 36,6 stopni Celsjusza. Nasza skóra działa przy tym tak, jak radiator i oddaje nadmiar ciepła do otoczenia. I porównanie do chłodzenia powietrznego w komputerze jest tu naprawdę trafne. I to nie dlatego, że sam je wymyśliłem. Chodzi o to, że chłodzenie takie działa znacznie sprawniej, kiedy jest aktywne, czyli żeberka radiatora owiewa chłodne powietrze z wentylatorów. Ot, ciepłe powietrze jest szybciej z nich wypychane, a nowe, chłodniejsze powietrze lepiej odbiera ciepło z powodu większej różnicy temperatur.  To samo dzieje się z nami: oddajemy ciepło do otoczenia. Wtedy też powstaje wokół nas warstwa ciepłego powietrza. Jednak wentylator sprawia, że ta jest wymieniana na chłodniejsze powietrze z otoczenia, co daje nam ulgę.  To skąd ta wyższa temperatura?\ Zacznijmy od tego, że wentylator o mocy 45 W jest tak naprawdę 45-watową grzałką. Jak to możliwe, skoro sprawność silników elektrycznych przekracza 90%, więc 90% energii jest konwertowanych na energię kinetyczną, a tylko 10% na cieplną? Klucz tkwi w energii kinetycznej. Tej nie da się zniszczyć, a przecież po wyłączeniu wentylatora pozornie znika, co czuć przez to, że wiatr już nie wieje.  Co więc się z nią dzieje? Otóż jest konwertowana do postaci energii cieplnej. Ruch cząsteczek powietrza, które uderzają w inne, lub inne przedmioty, oraz samo tarcie łopatek wentylatora nie znikają w próżni, a podnoszą temperaturę zamkniętego pomieszczenia. To pierwszy mechanizm, który sprawia, że puszczenie wentylatora samego sobie, żeby chłodził pomieszczenie to bardzo zły pomysł.  [SALE-5907] [SALE-5908] Drugim jest różnica temperatur w samym pomieszczeniu. Normalnym jest to, że ciepłe powietrze leci w górę, a chłodne utrzymuje się niżej. Mówimy tu nawet o różnicy między 1-2 stopni Celsjusza między strefą przy podłodze a pod sufitem. Wentylator zaburza tę sytuację, mieszając powietrze. Tym samym pod sufitem faktycznie robi się chłodniej, jednak przy podłodze, czyli tam, gdzie zwykle znajdują się ludzie, ta wzrasta. To się natomiast przekłada na wzrost odczuwalnej temperatury. Owszem, z czasem znów cieplejsze powietrze pójdzie w górę, a spód się schłodzi, jednak to trochę potrwa. A co w upałach powyżej temperatury ludzkiego ciała? Tu mogłoby się wydawać, że wentylator tylko nam szkodzi: w końcu wieje w nas strumień powietrza o wyższej temperaturze, niż ten naszego ciała. To powinno nas ogrzewać, a nie chłodzić. Na szczęście tu dochodzi jeszcze jeden mechanizm. Jaki? Potem Wam powiem.  Potem, bo wiecie, pot! Suche? I dobrze, że suche. A to dlatego, że w suchym powietrzu pod wpływem wiatru — nawet tego powyżej temperatury naszego ciała, pot szybciej paruje. Natomiast parowanie to przemiana fazowa, która, żeby zaistnieć, pobiera energię. W tym przypadku energię termiczną z powierzchni naszego ciała. Właśnie dlatego pot nas chłodzi.  Oczywiście mówimy tu o temperaturze do powyżej kilku stopni powyżej temperatury naszego ciała. Suszarka do włosów z włączoną grzałką nas nie schłodzi, chociaż wieje i odparowuje pot z nas, ale wentylator przy 40 stopniach już tak. Kluczowa jest jednak wilgotność powietrza. Im niższa, tym lepiej. To właśnie dlatego używanie klimatora w ekstremalne upały jest pomysłem zwyczajnie głupim. Ten może i realnie obniży chwilowo temperaturę o ten 1 stopień Celsjusza, ale przy okazji zafunduje nam saunę. [SALE-5907] [SALE-5908] I to w zasadzie tyle. Nauczyliśmy się dziś, że wentylatory są spoko, ale tak długo, jak wieją na ludzi. W przeciwnym wypadku zwiększają problem, a nie go zmniejszają. A jeśli szukacie czegoś, co skutecznie obniży temperaturę podczas fali upałów, to polecam klimatyzator.

4
PAWEł MARETYCZ
1.

Popularne porównania