Honor 600 Pro: nie musisz kupować flagowca (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 17:47

Honor 600 Pro: nie musisz kupować flagowca (test)

Honor 600 Pro to bardzo dobrze wyposażony subflagowiec, który łączy ciekawy wygląd, dobry ekran, wysoką wydajność, solidną sekcję aparatów i doskonały czas pracy. Same zalety, choć przed zakupem może powstrzymywać tylko jedno. Numerowa seria smartfonów Honora zawsze była tym złotym środkiem – choć nie są to flagowce z serii Magic, to niewiele im ustępują, kusząc przy tym znaczenie niższą ceną. Niższą nie znaczy niską, bo na najnowszą sześćsetkę jednak trzeba przygotować już niemałą kwotę. Na polskim rynku Honor 600 Pro w wersji 12 + 512 GB na start kosztuje 4399 zł. Sporo, biorąc pod uwagę, że smartfon pozycjonowany jest na średnią półkę, a za taką samą kwotę lub nieznacznie wyższą można kupić wciąż nowe flagowce innych marek – jak OnePlus 15 czy Realme GT 8 Pro. Warto też przypomnieć, że dwa lata temu jeden z poprzedników – Honor 200 Pro – wszedł na nasz rynek za 3499 zł. Wtedy to była całkiem dobra alternatywa dla flagowców, jednak przez ten czas sporo się zmieniło, a wybór staje się trudniejszy. [PHONE:4517] Tak, wygląda, jak iPhone, ale co z tego? Jeszcze przed premierą telefony z serii Honor 600 stały się słynne ze względu na swoje wzornictwo inspirowane… nie, wróć! Wzornictwo będące kopią iPhone’a 17 Pro, zwłaszcza w modelu Pro. Producent nawet się tym chwalił w kampanii w Chinach. W rzeczywistości nie jest jednak tak źle. Telefon wygląda bardzo podobnie, ale jednak różne smaczki decydują o tym, że nie da się go pomylić (chyba że z daleka). Ogólnie Honor 600 Pro prezentuje bardzo elegancko – ma płaski wyświetlacz, równo ścięte metalowe ramki boczne, matowy tył ze szkła, które w dotyku przypomina trochę poliwęglan (nie jest to wada). Najbardziej zadziwiającym elementem całości jest wyspa aparatów – wystające obiektywy przykryte są przezroczystym elementem, który przypomina kawałek płytki pleksi. Trochę to dziwnie wygląda, jakoś tak tandetnie, jak atrapa modułu aparatów. Na szczęście same aparaty są jak najbardziej prawdziwe.  Wśród wartych odnotowania cech specjalnych Honora 200 Pro jest dodatkowy klawisz AI ulokowany z prawej strony na dole. Przypomina to trochę klawisz Plus Key ze smartfonów OnePlus. Można do niego przypisać różne funkcje, standardowo jest to uruchamianie aparatu i robienie zdjęć. Poza tym 200 Pro konstrukcyjnie to sprawdzona klasyka. Plusem smartfonu jest wysoki poziom odporności określany normami IP68, IP69 i IP69K. Dodatkowo producent chwali się certyfikatem SGS 5-star Premium Performance Certification of Drop & Crush potwierdzającym wysoką odporność na upadki. Chcąc nie chcąc, przetestowałem tę cechę obudowy – podczas robienia zdjęć na mieście potknąłem się, a 600 Pro upadł mi na beton. Prawie nic mu się nie stało, jednak na metalowej ramce pojawiło się delikatne wyszczerbienie. Ten element jest nieco zbyt miękki, choć ogólnie – rewelacja. Honor 600 Pro waży 195 mm, ma grubość 7,8 mm – czyli rozmiarowo mieści się pośrodku innych smartfonów. Dobrze leży w doni, kształt ramek nie zmniejsza pewności chwytu, a nawet może go zwiększać. Ekran bardzo jasny, ale nie aż tak Wygoda korzystania z Honora 600 Pro to między innymi efekt tego, jaki znalazł się tu ekran. Przekątna 6,57 cala to dobra opcja dla tych, którzy nie przepadają za coraz większymi wyświetlaczami około 6,8 cala. Różnica jest zauważalna, choć sam już tak przywykłem do tych większych przekątnych, że tu mi ciągle czegoś brakowało. Rozdzielczość 1264 x 2728 daje bardzo dobrą gęstość 458 ppi, a odświeżanie 120 Hz jest wystarczające do większości zastosowań. Mamy tu oczywiście do czynienia z matrycą AMOLED z obsługą HDR10 i HDR10+. Szkoda tylko, że nie jest to rozwiązanie LTPO, lecz LTPS, więc odświeżanie można określić tylko w sztywnych przedziałach z minimalną wartością 60 Hz.  Producent deklaruje, że ekran osiąga maksymalną jasność aż 8000 nitów, ale nie podał realnej luminancji w standardowych zastosowaniach. Według moich pomiarów dla pełnego ekranu jest znacznie skromniej. W trybie ręcznym smartfon osiąga ok. 900 nitów, natomiast w trybie automatycznym z opcją trybu słonecznego osiągnął 1320 nitów (pomiar w słońcu). To oczywiście wciąż dobre parametry, zapewniające dużą czytelność na otwartym terenie.  Wydajność jest, wysoka temperatura – też Sercem Honora 600 Pro jest układ Snapdragon 8 Elite (3 nm), czyli flagowa jednolatka z 2024 roku. Kiedyś napędzała topowego Honora Magic7 Pro, więc trudno narzekać. Można trochę kręcić nosem na maksymalnie 12 GB pamięci RAM dostępne na polskim rynku, ale to wciąż całkiem dobra konfiguracja. Do tego dostajemy 512 GB pamięci masowej, więc nie można narzekać. Smartfon lata jak rakieta – czyli tak samo, jak te flagowce sprzed dwóch lat, wszystko chodzi płynnie, od interfejsu, przez aparat, po gry. Niestety, ta rakieta potrafi się też zagrzać, co jest typowe dla telefonów z Snapdragonem 8 Elite. Dosłownie po 10 minutach mocnego obciążenia (np. grania) Honor 600 Pro przekracza temperaturę 40 stopni C, by w skrajnych warunkach osiągnąć 44 stopnie. Nie są to może wartości skrajne, ale pewien lekki dyskomfort jest i nie sposób wykluczyć, że upalnym latem smartfon będzie się jeszcze bardziej nagrzewał. Temperaturę czuć na metalowej ramce, więc da się to odczuć podczas grania.   AnTuTu 10 Geekbench 6 AIBenchmark 3D Mark Maksymalnatemperaturaobudowy [°C] Jeden rdzeń Wszystkierdzenie Wild LifeExtreme Wild LifeExtremeStress Test Apple iPhone 17 Pro Max 2734341 3901 10120 - 5785 66,40% 44,8 Asus ROG Phone 8 Pro 2167000 2309 7314 3296 5242 92,70% 63,5 Google Pixel 10 Pro 1498557 2288 6245 783 3386 67,20% 47,9 Honor 200 Pro 1294964 1729 4640 108 3102 71,00% 42 Honor 600 Pro 2361631 2752 6314 17051 6445 66,40% 44 Honor Magic6 Pro 2018784 2176 6747 3124 5183 48,50% 51 Honor Magic7 Pro 2631061 3052 9314 10438 6541 46,90% 45 Honor Magic8 Pro 2314158 3696 11175 22384 8084 51,20% 48,9 Motorola Signature 2349809 2921 8789 17774 5634 66,10% 45 Nubia Redmagic 9 Pro 2152931 2271 7190 3152 5238 98,40% 43 Nubia Redmagic 10 Pro 2620653 3081 9627 12112 6514 84.7% 50 Nubia Z60 Ultra 1978425 2191 6881 3051 5097 71,60% 54 OnePlus 12 1999690 2192 6648 11805 4931 55,80% 48 OnePlus 13 2631122 3040 9388 10709 6786 65,10% 51,6 OnePlus 15 2808019 3682 11002 20438 6894 70,90% 45 OnePlus 15R 2022401 2838 8073 13940 4978 72,70% 45 Oppo Find X8 Pro 2324903 2500 7599 9667 6298 48,30% 45 Oppo Find X9 2889195 3295 9601 8763 7006 43,70% 48,6 Realme GT 7 2225997 2276 7486 9502 5549 64,2%% 55,1 Realme GT 7 Pro 2844283 3069 9329 818 6374 72,40% 49 Realme GT 8 Pro 2920594 3757 11377 21149 7898 33,00% 51,6 Samsung Galaxy S26 Ultra 3023747 3788 11729 23144 8261 48,30% 46,7 Sony Xperia 1 VII 2315497 3048 9309 12692 6603 65,80% 51,3 Vivo X200 FE 1929468 1975 6924 9437 4661 46,30% 51,1 Vivo X300 Pro 3013358 3468 10230 21296 7195 45,20% 47,2 Vivo X300 Ultra 2801677 3701 10996 23399 7704 60,00% 49,7 Xiaomi 14 2024302 2143 6909 3179 5032 75,30% 51,5 Co też jest łatwe do przewidzenia, nagrzewanie się układu SoC prowadzi do efektu dławienia termicznego, czyli spadku realnej wydajności. W standardowym, używanym przez nas teście 3D Mark Wiild Life Extreme wydajność spadła do 66,4%, więc 600 Pro wypadł tu lepiej od Magic7 Pro (46,90%). Ale... W teście wydajności AnTuTu 10 Honor 600 Pro osiągnął tylko 2,36 mln punktów (AnTuTu 11: 2 584 013 punktów) , czyli jednak zauważalnie nieco mniej niż Magic7 Pro (też z 12 GB RAM), który osiągał 2,63 mln. Wynika z tego, że w nowym modelu producent trochę bardziej obniżył wydajność w mocnym obciążeniu. Czy to źle? Absolutnie nie, to wciąż potężny zapas mocy i nie ma powodów, żeby się tym specjalnie przejmować. Z dwojga złego lepiej, żeby telefon był nieco wolniejszy niż się grzał. Jakość dźwięku doskonała, ale tylko na słuchawkach Honor 600 Pro robi niezłe wrażenie funkcjami dźwiękowymi. Smartfon obsługuje bogaty zestaw kodeków, w tym rodzinę aptX (w tym HD i Adaptive), LDAC, a także LHDC 3 i LHDC 5. W praktyce pozwala to podłączyć słuchawki wielu marek i sam między innymi z zadowoleniem korzystałem z OnePlus Buds 4 (LHDC 5), które doskonale się uzupełniały z możliwościami telefonu.  Domyślnym trybem dźwiękowym w ustawieniach jest „dźwięk stereo Honor Sound”, który można dodatkowo dostroić profilami. Jednak już standardowe ustawienia zapewniają bardzo dobry dźwięk przez Bluetooth. Głośniki w Honor 600 Pro tworzą parę stereo, z wyraźnie głośniejszym głośnikiem dolnym. Brzmienie jest czyste, wyraziste i zbliża się do ideału, niestety, nie będzie zdziwieniem, gdy powiem, że brakuje basu, co psuje cały efekt. Jednak spokojna muzyka, a także filmy czy gry brzmią na głośnikach nieźle. W połączeniach głosowych można bez problemu korzystać z VoLTE i Wi-FI Calling, co zapewnia bardzo dobrą jakość mowy, po obi stronach słuchawki. System i apki – co tu się dzieje??? Honor 600 Pro dostarczany jest z Androidem 16 (i obietnicą 6 lat aktualizacji) oraz interfejsem MagicOS 10. Pierwsze, co się rzuca w oczy, to rekordowe ilości śmiecioapek – w testowanym egzemplarzu było ich ponad 20, w tym, jak zwykle Temu, LinkdIn, Booking.com i masa jakichś gierek dla dzieci. Co więcej, podczas pierwszej konfiguracji system próbuje podstępem wymuszać instalację kolejnych tego typu zbędnych apek. Oczywiście wszystko można później odinstalować, ale umówmy się – taki bałagan ujdzie w telefonie za 1200 zł, ale nie w modelu za cenę flagowca. Sam MagicOS 10 to rozwinięcie dobrze znanej z poprzednich lat nakładki – ocieka kolorami, efektami, animacjami, dużo w tym inspiracji iOS. Chyba każdy już przywykł do takich interfejsów, więc nie ma o czym się rozpisywać. Całość jest miła dla oka, choć dla mnie osobiście – zbyt przeładowana. W Honorze 200 Pro oczywiście nie zabrakło wielu funkcji AI, od dawna rozwijanych przez producenta. Z nowszych rzeczy są różne kombinacje działania wspomnianego Przycisku AI, które np. po podwójnym naciśnięciu otwierają różne narzędzia AI. Tu też widzę kolejne podobieństwo do OnePlusa – tym razem chodzi o przestrzeń Mind Space, która u Honora przybrała postać aplikacji Wspomnienia AI.  Można tam zapisywać zrzuty ekranu, które są automatycznie sortowane w osobnych kolekcjach. To sposób, by zachować różne informacje, szkoda jednak, że samo w sobie to narzędzie na niewiele więcej pozwala. Np. żeby skopiować tekst ze zrzutu w aplikacji Wspomnienia AI, trzeba uruchomić standardową opcję systemową Zakreśl, aby wyszukać. Jednocześnie w zwykłej galerii kopiowanie testu umożliwia bardzo sprawnie działający Magiczny tekst – wystarczy dotknąć zrzutu. To drobne rzeczy, ale pokazują, że trochę w tym wszystkim brakuje spójności i czasami trzeba działać po omacku. W menu Honor AI znajdziemy jeszcze inne narzędzie korzystające ze sztucznej inteligencji – Napisy AI (przetwarzanie mowy na tekst), Tłumaczenie AI, Tłumaczenie połączenia, Wykrywanie Deepfake’ów czy Pisanie z AI. Nie zabrakło też dość bogatego edytora grafik AI. W galerii zdjęć można też skorzystać z narzędzia Obraz na wideo (Image to Video 2.0), które pozwala na robienie filmów ze zdjęć. To dość ciekawy generator pozwalający użytkownikowi wybrać do 3 zdjęć i dodać ewentualne wskazówki edycji, by tworzyć własne 8-sekundowe animacje. Efekt jest naprawdę niezły, duże wrażenie robi zamiana płaskiego obrazu 2D na w pełni trójwymiarową, filmowa przestrzeń. Niestety, Image to Video 2.0 ma swoje ograniczenia, a producent nakłada limity (zależne od daty kupienia telefonu). Aparaty z dalekim zasięgiem Sekcję foto w Honorze 600 Pro tworzy przede wszystkim główny aparat 200 Mpix wyposażony w matrycę w rozmiarze 1/1.4 cala z obiektywem 24 mm z przysłoną f/1.9, wspierany przez OIS. Drugim ważnym elementem jest aparat 50 Mpix z teleobiektywem peryskopowym (f/2.8), oferujący zoom optyczny 3,5x oraz maksymalnie przybliżenie cyfrowe 120x. Jego pracę wspiera stabilizacja obrazu OIS o skuteczności na wysokim poziomie CIPA 6.5, takim samym, jaki oferuje Honor Magic8 Pro. Trzeci element to aparat ultraszerokokątny z matrycą 12 Mpix. Dodatkowo otrzymujemy czujnik temperatury barwowej. Za selfie odpowiada jednostka o rozdzielczości 50 Mpix. Nie jest to więc specyfikacja jak we flagowym Honor Magic8 Pro, ale trudno tu tego oczekiwać. Połączenie jest jednak dość ciekawe i wyróżnia się na plus w tym segmencie cenowym, co więcej – jeszcze dwa lata temu takie połączenie uznalibyśmy za absolutnie flagowe. Aplikacja aparatu jest bardzo bogata, ale też przez to mało intuicyjna. Owszem, niemal w każdym trybie użytkownik zyskuje cały arsenał dodatkowych przełączników, w tym np. HDR, suwak ekspozycji, ruchome zdjęcia, filtry, wykrywanie ruchu itd., na pewno przydatne rzeczy, ale trzeba poświecić trochę czasu na opanowanie logiki tych elementów. Pierwsze dni często oznaczają klikanie w aplikację i szukanie konkretnych opcji. Oczywiście jak na Honora przystało, w aparacie nie mogło zabraknąć sztucznej inteligencji. Najbardziej podkreślaną przez producenta funkcją, która pojawia się na różnych poziomach zoomu, zwłaszcza po zwiększeniu do wartości cyfrowych, jest funkcja Ulepszenia z AI, która – jak sama nazwa wskazuje – poprawia zdjęcia za pomocą sztucznej inteligencji. O ile użytkownik tego nie wyłączy, w galerii będzie też zapisywana kopia zdjęcia bez zmian. Podobną funkcję mają flagowce z serii Magic Pro. Co jednak ważne, inaczej niż podobne funkcje we flagowcach Ulepszenia z AI nie działają w czasie rzeczywistym – czyli zdjęcie robione jest „tak jak jest” i dopiero wejście w galerię uruchamia automatyczne przetwarzanie w chmurze (potrzebne jest połączenie z siecią), co trwa kilka-kilkanaście sekund dla jednego zdjęcia. Podobne ulepszenie można też wywołać dla każdego zdjęcia z galerii za pomocą edytora. Wizjer w głównym trybie aparatu pozwala na wybór jednego z wyjściowych poziomów przybliżenia (0,6x, 1.5x, 2x 48 mm, 3,5x i 7x), jednak po kliknięciu w każdy z nich otwierają się tryby alternatywne – 0,7x, 1,1x, 2x 50 mm, 3,7x i 12x. Wybór jest więc bardzo bogaty, ale to kolejny element, który trzeba stale kontrolować. Aparat w Honorze 600 Pro świetnie sprawdza się w większości scenariuszy. Aplikacja szybka nastawia ostrość, problemy odnotowałem tylko w specyficznych ujęciach z zoomem (o tym dalej). Główny aparat (24, 28 i 35 mm) pozwala na uzyskanie ładnych zdjęć o odpowiedniej ostrości, ładnych kolorach bez zniekształceń HDR, właściwym balansie bieli i na ogół właściwej ekspozycji, choć zdarzają się sytuacje, gdy aparat za bardzo poodbija jasność. Dzieje się to zwłaszcza w mocnym słońcu. Aparat główny 1x (24 mm) [gallery][img]254680[/img][img]254684[/img][img]254677[/img][img]254678[/img][img]254690[/img][img]254689[/img][img]254686[/img][img]254685[/img][img]254683[/img][img]254687[/img][img]254679[/img][img]254681[/img][img]254682[/img][img]254688[/img][/gallery] Aparat główny 2x (48 mm) [gallery][img]254692[/img][img]254691[/img][img]254694[/img][img]254701[/img][img]254702[/img][img]254703[/img][img]254699[/img][img]254704[/img][img]254705[/img][img]254697[/img][img]254698[/img][img]254695[/img][img]254700[/img][img]254696[/img][img]254693[/img][/gallery] Zdjęcia robione na wyjściowych zoomach 3,5x i 7x wychodzą całkiem dobrze, choć zależy to też od obiektu. Odległe detale udaje się uchwycić ze stosunkowo dużą wiernością, ale już próby robienia ujęć makro (włącza się automatycznie) lub mocnych zbliżeń zoomem na drobne obiekty nie zawsze przynoszą zadowalający efekt. Prosty obiekt jak moneta można ładnie oddać, ale już bardziej złożone, jak liście czy owady już nie są takimi pewniakami. Niemniej w większości sytuacji można liczyć na ostre, udane fotki o ładnych kolorach i niewilskim poziomie szumów. Widać, że stabilizacja robi dobrą robotę.  Aparat z teleobiektywem 3.5x (80 mm) [gallery][img]254709[/img][img]254712[/img][img]254722[/img][img]254723[/img][img]254724[/img][img]254710[/img][img]254720[/img][img]254719[/img][img]254708[/img][img]254718[/img][img]254711[/img][img]254707[/img][img]254716[/img][img]254717[/img][img]254713[/img][img]254714[/img][img]254715[/img][/gallery] Aparat z teleobiektywem 7x (160 mm) [gallery][img]254759[/img][img]254760[/img][img]254758[/img][img]254757[/img][img]254750[/img][img]254754[/img][img]254756[/img][img]254753[/img][img]254751[/img][img]254755[/img][img]254752[/img][img]254743[/img][img]254747[/img][img]254749[/img][img]254744[/img][img]254745[/img][img]254748[/img][img]254746[/img][/gallery] Próby wejścia na wyższe poziomy zoomów cyfrowych przynoszą jednak niejednoznaczne efekty. Już nie mówię o 120x, ale nawet na niższych poziomach trudno z ręki złapać ostrość, widać też, że aparat pracuje, próbując nastawić AF, nie zawsze z odpowiednim efektem. W skrajnych przypadkach wizjer przez kilkanaście sekund mruga, bezskuteczni próbując złapać ostrość. Pierwszy raz się spotkałem z czymś takim, zakłądam, że to błąd softu, który wkrótce zostanie naprawiony wraz z aktualizacją. Podczas robienia zdjęć z dużym zoomem pomocna może się okazać funkcja Ulepszenia z AI, która faktycznie jest w stanie ładnie wyostrzyć niewyraźne zdjęcia i nawet nie widać za bardzo efektu halucynacji AI (było to np. dużym problemem w modelu Honor Magic7 Pro). Bez AI tak duże zbliżenia są praktycznie bezużyteczne. Funkcja ta stawia też lekki znak zapytania nad ostrością zdjęć 3.5x i 7x – bo nagle się okazuje, że ich szczegółowość nie zawsze jest idealna i można nad nią popracować za pomocą AI. Poniżej przykłady przed i po. Pierwszy to maksymalny zoom 120x (2743 mm). Dwa kolejne to niewielkie zoomy cyfrowe ok 14.5x i 14.2x (331 mm i 325 mm), ostatni to zoom 7x (160 mm), gdzie różnice jakościowe już nie są tak duże. [DIFF:{"before":"254589","after":"254590","description":""}] [DIFF:{"before":"254582","after":"254583","description":""}] [DIFF:{"before":"254584","after":"254585","description":""}] [DIFF:{"before":"254586","after":"254587","description":""}] Już w Honorze 200 Pro producent mocno postawił na tryb porterowy. W 600 Pro również tego nie zabrakło. Zdjęcia można robić na 5 poziomach zoomu (1x, 1.5x, 2x, 3,5x i 7x), do tego otrzymujemy trzy tryby Bokeh (np. rozmycie kołowe), narzędzia do upiększania oraz filtry kolorystyczne, w tym trzy studia Harcourt. Kto więc często robi zdjęcia portretowe, powinien zainteresować się tym modelem. Świetnie sprawdza się tryb nocny i to praktycznie na każdym poziomie zoomu. Co prawda aparat trochę za bardzo rozjaśnia kadry, co daje efekt granatowego nieba w nocy, ale jednocześnie trzyma kontrast w ryzach, kolory (poza niebem) są naturalne, nie brakuje ostrości.  Tryb nocny (różne aparaty) [gallery][img]254768[/img][img]254767[/img][img]254766[/img][img]254765[/img][img]254764[/img][img]254763[/img][img]254761[/img][img]254762[/img][/gallery] Aparat ultraszerokokątny też pozwala zrobić stosunkowo ładne zdjęcia, chociaż jego przydatność spada w słabszym oświetleniu i w nocy.  Aparat ultraszerokokątny (16 mm) [gallery][img]254773[/img][img]254772[/img][img]254770[/img][img]254779[/img][img]254778[/img][img]254776[/img][img]254771[/img][img]254777[/img][img]254774[/img][img]254769[/img][img]254775[/img][/gallery] Kamera rejestruje w maksymalnej rozdzielczości 4K w 60 kl./s głównym aparatem i w 4K w 30 kl./s jednostką ultraszerokokątną. Można włączyć tryb HDR (w tym HDR Vivid), warto też brać pod uwagę, że domyślnie włączony jest „wydajny format wideo”, czyli kodek HEVC. W głównym trybie skorzystamy z zalet stabilizacji OIS, nie ma jednak dodatkowego przełącznika ze stabilizacją EIS. Dodatkowa stabilizacja nie jest jednak potrzebna, bo smartfon pozwala na nagrywanie wideo bez wstrząsów, nawet podczas marszu czy jazdy. Kolory i ostrość są więcej niż zadowalające, nieźle rejestrowany jest też dźwięk (czasami nawet aż za bardzo, bo zbierają się głosy w tle). https://youtu.be/73Bb29KKyYI https://youtu.be/DbY1LGtLYfo https://youtu.be/zv6PoNxfliA https://youtu.be/SXr-lOD4ipI Czas pracy Dostępny w polskich sklepach Honor 600 Pro otrzymał akumulator krzemowo-węglowy o pojemności 6400 mAh – znów więc producent wprowadza do Europy mniejszy wariant, bo na innych rynkach smartfon ma solidne 7000 mAh. Wielka szkoda, bo przez to 600 Pro traci trochę konkurencyjność w porównaniu np. do nowych Oppo czy OnePlusów.  Jednak i to, co dostajemy, zapewnia długi czas pracy, w porywach do trzech dni, jeżeli telefon nie jest mocno eksploatowany. Trzeba się jednak liczyć z tym, że w mocnym obciążeniu stan naładowania „leci w oczach” i np. w trakcie grania może to być 10% na godzinę. Z drugiej jednak strony nasz standardowy test odtwarzania wideo 4K przy jasności 300 nitów trwał zaskakująco długo – aż 28 godzin, co jest jednym z lepszych wyników w tabeli. Widać, że Honor 600 Pro w spokojnych, nieobciążających zadaniach jest w stanie minimalnie zejść ze zużyciem energii, choć już wymagające zadania mocno obciążą baterię.   Akumulator(mAh) Wyświetlacz Czas pracy(minuty) Przekątna(cale) Rozdzielczość(piksele) Odświeżanie(Hz) Apple iPhone 17 Pro Max 4823 6,9" 1320 x 2868 120 1107 Google Pixel 9 Pro XL 5060 6,8" 1008 x 2244 120 769 Google Pixel 10 Pro 4870 6,3" 1280 x 2856 120 748 Honor 600 Pro 6400 6,57" 1264 x 2728 120 1688 Honor Magic7 Pro 5270 6,8" 1280 x 2800 120 1153 Honor Magic8 Pro 6270 6,71" 1256 x 2808 120 1162 Motorola RAZR Fold (wewn.) 6000 8,09" 2232 x 2484 120 1099 Motorola RAZR Fold (zewn.) 6000 6,6" 1080 x 2520 165 1170 Motorola Signature 5200 6,8" 1264 x 2780 120 1049 Nothing Phone (4a) Pro 5080 6,83" 1260 x 2800 144 1043 Nubia Redmagic 10 Pro 7050 6,85" 1216 x 2688 144 1167 Nubia Z60 Ultra 6000 6,8" 1116 x 2480 120 1018 OnePlus 13 6000 6,82" 1080 x 2376 120 1331 OnePlus 15 7300 6,78" 1272 x 2772 165 1462 OnePlus 15R 7400 6,83" 1272 x 2800 165 1474 Oppo Find X8 Pro 5910 6,78" 1264 x 2780 120 1122 Oppo Find X9 7025 6,59" 1080 x 2374 120 1334 Realme 14 Pro+ 5G 6000 6,83 1272 x 2800 120 886 Realme 16 Pro+ 5G 7000 6,8" 1280 x 2800 144 1251 Realme GT 7 7000 6,78" 1264 x 2780 120 1353 Realme GT 7 Pro 6500 6,78" 1264 x 2780 120 1393 Realme GT 8 Pro 7000 6,79" 1080 x 2352 120 1412 Samsung Galaxy S26 Ultra 5000 6,9" 1080 x 2340 120 1137 Vivo X300 Ultra 6600 6,82" 1260 x 2772 144 1230 Honora 600 Pro można szybko naładować przewodowe z mocą 80 W lub bezprzewodowo z mocą 50 W. W testach nie miałem jednak kompatybilnej, firmowej ładowarki, więc nie udało mi się w pełni sprawdzić czasu ładowania. Najszybsza ładowarka (uniwersalna Baseusa), potrzebowała ok. 1 godziny i 20 minut do uzyskania 100%, choć oryginalna kostka Honora mogłaby jeszcze skrócić ten czas. Honor 600 Pro – czy warto? Honor 600 Pro to bardzo udany smartfon, pozbawiony większych, dyskwalifikujących wad. Ciekawie wygląda (pomińmy już to podobieństwo do sprzętu Apple), jest solidnie wykonany, ma ładny ekran, zapewnia wysoką wydajność, a bogaty system aparatów wraz z wieloma funkcjami, wspieranymi AI, daje duże pole do popisu. Funkcje AI znajdziemy też w innych zakamarkach systemu – nie wszyscy lubią, ale tu się mogą przydać, a w razie czego nie trzeba korzystać. Mniej podoba się zaśmiecenie systemu zbędnymi apkami, MagicOS 10 przy wielu swoich zaletach wydaje się też mocno przeładowany. Smartfon trochę się grzeje, ale nie do wartości krytycznych, choć lekkie poczucie dyskomfortu może się pojawić, przynajmniej latem.  Jedyny znak zapytania to cena. Dysponując kwotą 4400 zł, można już zacząć rozglądać się wśród flagowców (np. OnePlus 15), tym bardziej, gdy się dołoży jeszcze 200-300 zł lub też weźmie pod uwagę modele starszej generacji. Gdy numerowa seria Honora kosztowała nieco ponad 3 tys. zł za model Pro, to była prawdziwa okazja. Z drugiej strony flagowe smartfony też drożeją, a za te około 4400 zł można najwyżej mieć modele z małymi ekranami 6,3 cala. Kto szuka czegoś większego, jak Honor 600 Pro, może już nie mieć wielkiego wyboru.

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Ten monitor QD-OLED ma wszystko. To gigantyczny skok jakości
Sprzęt 18:28

Ten monitor QD-OLED ma wszystko. To gigantyczny skok jakości

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Doszło do dużej eksplozji. Meteoryt rozpędził się do 120 tys. km/h
Kosmos 15:40

Doszło do dużej eksplozji. Meteoryt rozpędził się do 120 tys. km/h

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Już ci nie zabiją gry. Przełomowe prawo
Gry 13:37

Już ci nie zabiją gry. Przełomowe prawo

1
PATRYCJA KORBA
1.
iPhone 18 Pro przyniesie ogromną rewolucję, ale słono za nią zapłacimy
Sprzęt 12:56

iPhone 18 Pro przyniesie ogromną rewolucję, ale słono za nią zapłacimy

2
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Meta wypnie się na Ray-Bana? Powstają nowe okulary
Sprzęt 12:14

Meta wypnie się na Ray-Bana? Powstają nowe okulary

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
YouTube Premium nabiera sensu. Ja płacę
Aplikacje 11:36

YouTube Premium nabiera sensu. Ja płacę

5
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Zobacz, ile pieniędzy Polacy mają w bankach. Kwota zwala z nóg
Bezpieczeństwo 10:05

Zobacz, ile pieniędzy Polacy mają w bankach. Kwota zwala z nóg

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Acer pokazał rywala dla MacBooka Neo. Oto Swift Air 14
Sprzęt 09:23

Acer pokazał rywala dla MacBooka Neo. Oto Swift Air 14

2
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Wykrywają luki. Microsoft uprzykrza życie specom bezpieczeństwa
Bezpieczeństwo 08:42

Wykrywają luki. Microsoft uprzykrza życie specom bezpieczeństwa

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Zdrowo się odżywiasz? Ten jeden błąd wszystko niszczy
Nauka 07:57

Zdrowo się odżywiasz? Ten jeden błąd wszystko niszczy

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Gdzie się podziały tamte komary? Były ich chmary
Publicystyka 30 MAJ 2026

Gdzie się podziały tamte komary? Były ich chmary

3
MACIEJ SIKORSKI
1.
Tak trzeba sprzątać! Te nowości firmy MOVA zrobią furorę
Publicystyka 30 MAJ 2026

Tak trzeba sprzątać! Te nowości firmy MOVA zrobią furorę

0
ARKADIUSZ BAłA
1.
Grasz na przenośnej konsoli? SteamOS ma sporo świetnych nowych funkcji
Oprogramowanie 30 MAJ 2026

Grasz na przenośnej konsoli? SteamOS ma sporo świetnych nowych funkcji

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Lądowanie w Normandii. Szczęśliwy traf z pogodą zdecydował o sukcesie
Nauka 30 MAJ 2026

Lądowanie w Normandii. Szczęśliwy traf z pogodą zdecydował o sukcesie

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Nie dbasz o higienę snu? To błąd, skutki są katastrofalne
Nauka 30 MAJ 2026

Nie dbasz o higienę snu? To błąd, skutki są katastrofalne

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Tak zdaniem naukowca może wyglądać pierwszy kontakt z obcymi
Kosmos 30 MAJ 2026

Tak zdaniem naukowca może wyglądać pierwszy kontakt z obcymi

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Masz Spotify? Są 3 nowości, które musisz sprawdzić
Aplikacje 30 MAJ 2026

Masz Spotify? Są 3 nowości, które musisz sprawdzić

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Coś dziwnego dzieje się z rotacją Ziemi. Bezprecedensowe zjawisko
Nauka 30 MAJ 2026

Coś dziwnego dzieje się z rotacją Ziemi. Bezprecedensowe zjawisko

6
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Więcej nowości
Ta technologia to przełom w TV. Różnica jest ogromna
Sprzęt 30 MAJ 2026

Ta technologia to przełom w TV. Różnica jest ogromna

Rok 2026 wśród telewizorów należy do nowych technologii podświetlenia tylnego. Jednym z takich rozwiązań jest SQD-miniLED, który ma ustawić poprzeczkę jakości obrazu na jeszcze wyższym poziomie niż dotychczas.  SQD mini-LED o wiele lepszym rozwiązaniem niż RGB LED. Tak twierdzi TCL Firma TCL wydała w tym roku flagowy model telewizora X11L, który używa najnowszej technologii podświetlenia tylnego zwanej SQD-miniLED. Jest to bardziej zaawansowane rozwiązanie niż RGB LED z wielu powodów. Pierwszym jest liczba stref wygaszania – tu mechanizm podświetlenia tylnego składa się z 11 520 indywidualnych stref podświetlenia (75-calowy TCL X11L) podczas gdy w najlepszym telewizorze z RGB LED (85-calowy TCL RM9L), stref jest zaledwie 2912, czyli ok. 4x mniej. W ten sposób obraz wyświetlany na telewizorze zapewni nam o wiele lepszą czerń i kontrast w ciemniejszych scenach, ale i wyższą jasność na drugim końcu spektrum. Tak wiele stref wygaszania to także czystszy obraz, pozbawiony efektów typu aureola i innych poświat. A skoro już o właśnie tzw. artefaktach obrazu mówimy, wg Marka Maciejewskiego z TCL Europe, dzięki SQD-miniLED unikniemy przekłamania kolorów, które pojawiają się np. gdy obiekty o bardziej nasyconych barwach (np. niebieskich) pojawiają się na tle o innym kolorze i "przebijają" się tworząc przekłamania obrazu. Inną wersją tej sytuacji jest, gdy bardzo jasne obiekty pojawiają się na bardziej nasyconych, kolorowych tłach – wtedy w zależności od sytuacji ucierpi jasność lub nasycenie barw. SQD-miniLED ma wyeliminować te problemy. Wcześniejsze wersje miniLED miały problem w postaci mniej szerokiego pokrycia kolorów BT.2020 w porównaniu do RGB LED, ale dzięki użyciu ulepszonej warstwy kropek kwantowych, SQD-miniLED praktycznie wyrównał tę różnicę. Co więcej, odwzorowanie kolorów w SQD-miniLED jest bardzo konsekwentne i nie zmienia się w interakcji z kolorem niebieskim. Natomiast RGB LED (choć w teorii cechujące się wyższą szczytową wartością pokrycia kolorów) przy niższej obecności koloru niebieskiego oferuje gorsze odwzorowanie barw. Niewątpliwie technologia SQD-miniLED prezentuje się obiecująco, ale ma to również swoją cenę. Model TCL X11L zadebiutował w cenie 30 tys. zł za wariant 75-calowy. Oczywiście warto się nastawić na to, że dzięki ulepszeniom procesu produkcji w przyszłych latach ceny te znacząco spadną. Natomiast na rzetelne informacje, jak ta nowa technologia podświetlenia się sprawdza w rzeczywistości, trzeba będzie poczekać, kiedy to ukażą się specjalistyczne testy z niezależnych źródeł. Oprócz TCL X11L, SQD-miniLED trafi też do OLED-ów, takich jak TCL C8L i C7L. 

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.

Więcej nowości

Mocno wyczekiwana gra zostaje opóźniona. Wszystko przez GTA 6
Gry 30 MAJ 2026

Mocno wyczekiwana gra zostaje opóźniona. Wszystko przez GTA 6

Xbox zdecydował się na opóźnienie premiery jednej z najbardziej wyczekiwanych gier tego roku. Po to, aby uniknąć walki o uwagę graczy z GTA 6. GTA 6 to zdecydowanie najbardziej wyczekiwana gra tego roku. To jedna z niewielu produkcji, obok której żaden inny wydawca nie chciałbym mieć premiery swojego tytułu. Do tego samego wniosku doszli w Xboxie, bo przesuwają wydanie Fable. Fable opóźnione Na oficjalnym profilu Xbox na platformie X poinformowano, że premiera Fable zostaje przełożona. Początkowo gra miała zadebiutować na jesień 2026 roku, ale ta data jest już nieaktualna. Fable trafi do graczy dopiero w lutym 2027 roku. Oficjalny komunikat jest taki, że końcówka tego roku jest zbyt mocno napakowana premierami. Ten rok obfituje w niesamowite gry, które zachwycą graczy na konsoli Xbox – od „Halo: Campaign Evolved”, „Gears of War: E-Day” i „Call of Duty: Modern Warfare 4” po „Control Resonant”, „Star Wars: Galactic Racer” i „Grand Theft Auto VI”. Aby zaplanować premiery gier w okresie świątecznym w sposób, który będzie najbardziej odpowiadał graczom, przesuwamy premierę Fable na luty 2027 r., aby gra mogła otrzymać uwagę, na jaką zasługuje. Z radością zaprezentujemy graczom nowe, obszerne informacje na temat Fable, a także naszej szerszej oferty, podczas XBOX Games Showcase 7 czerwca. napisał Xbox. Taka decyzja nie może dziwić. GTA 6 pochłonie serca i umysły graczy na długie tygodnie. Będzie to zdecydowanie gra numer jeden w tym roku (o ile Rockstars nie zaliczy jakiejś ogromnej wpadki). Wydanie w podobnym okresie Fable, które też jest przecież wyczekiwaną produkcją, mogłoby przełożyć się na dużo gorsze wyniki, w końcu każdy ma ograniczony czas, więc trudno byłoby go dzielić na dwie tak duże gry.

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Więcej nowości

Ciężkie czasy w branży IT. Firma od serwerów... lepi pierogi
Telepolis.pl
Publicystyka 30 MAJ 2026

Ciężkie czasy w branży IT. Firma od serwerów... lepi pierogi

Młody mężczyzna za pośrednictwem mediów społecznościowych przekonuje, że chce zbudować od zera biznes pierożkowy. Nad Wisłą, w Krakowie. Prezentuje widzom swoją drogę do miliona złotych. Najciekawsze rzeczy dzieją się jednak w tle. Można je podsumować w kilku słowach: IT. Gastro. Marketing. Niedawno głośno zrobiło się o marce Wędliny z Jedliny, która zbudowała rozpoznawalność za pośrednictwem TikToka. Widzowie mogli myśleć, że oglądają nastolatkę promującą wyroby z rodzinnej manufaktury. I nastolatka rzeczywiście jest w tej historii. Z manufakturą już gorzej, bo okazało się, że za młodą kobietą stoi całkiem spory biznes mięsny. Więcej na ten temat dowiecie się z tego tekstu. Dlaczego wracam do sprawy? Bo okazuje się, że społecznościówki dostarczają jeszcze ciekawsze historie z rynku gastronomicznego. Dobrym przykładem marka Hamur. Z korporacji do gastro. W różnych odsłonach W ofercie gastronomicznej Krakowa znaleźć można xiaolongbao, czyli chińskie pierożki na parze z nadzieniem mięsnym i bulionem w środku. Niektórzy nazywają to zupą w pierożku. Ich produkcją i sprzedażą zajmuje się wspomniany już Hamur. A konkretnie stojący za marką Azar Aliyev. To przywołany we wstępie młody mężczyzna, który w serwisie LinkedIn przedstawia się jako Founder & CEO Hamur Dumplings. Azar Aliyev pochodzi z Azerbejdżanu. W Polsce początkowo miał pracować w firmie Accenture jako Junior Data Analyst. Ale to już odległa przeszłość, bo pan Aliyev postanowił spróbować sił w gastronomii: z korporacji do kuchni, jak to ujął w mediach społecznościowych. Z tych ostatnich możemy się też dowiedzieć, że nie była to droga prosta, pomysłów na rozwój było kilka: od pracy w czyimś lokalu, przez eksperymenty z byciem gastro influencerem, po prowadzenie warsztatów kulinarnych.  Patrzcie! Tak się tworzy pierożkowy biznes Ostatecznie Azar Aliyev doszedł do wniosku, że chce poświęcić swój czas pierożkom. Bo smakowały innym, bo w Polsce nie są bardzo szeroko znane, bo mężczyzna marzył o własnej restauracji, bo autorowi konceptu zawsze one smakowały, a w Krakowie trudno było je znaleźć. Wiadomo jednak, że w dzisiejszych czasach nowo obraną drogą życiową trzeba się podzielić z innymi – potencjalnymi klientami. W efekcie bohater tekstu zabrał się nie tylko za lepienie pierogów, ale też prezentowanie sowich poczynań na Instagramie, TikToku czy YouTube. W serwisie LinkedIn opis tego biznesu nie musi porywać: Hamur to pierwsza w Polsce marka oferująca mrożone pierożki z bulionem (Xiao Long Bao) — ręcznie robione, przygotowywane z naturalnych składników i gotowe w kilka minut na parze. Moim celem jest, aby każdy w Polsce mógł spróbować autentycznych xiaolongbao — nie tylko w domu, ale także w restauracjach, kawiarniach i food truckach. Sociali raczej się tym nie podbije. Na szczęście na innych platformach narracja jest podkręcona. Za pośrednictwem rolek widz/klient może obserwować dzień po dniu budowę biznesu. Ba, "drogę do miliona ze sprzedaży pierożków z bulionem". To materiał trzymający w napięciu: są wzloty i upadki, zwroty akcji, ale Azar Aliyev konsekwentnie prezentuje swoje zmagania z produkcją pierożków. Filmików powstają dziesiątki, w pewnym momencie już nie dotyczą sprzedaży, a budowania fabryki pierożków z bulionem. I to w kilka tygodni. Duże straty nie podcięły skrzydeł młodego twórcy Dramatów w biznesie przybywa: z jednej rolki dowiadujemy się, że biznesu mało nie wykończył mikser, w kolejnych słyszymy, że na drodze do szczęścia stanął Sanepid. A w jeszcze innej autor tłumaczy się z generowania głosu w AI. Zapewnia widzów, że to nie oszustwo, że to krok w ich kierunku, bo jego polski nie jest idealny. Pojawiła się też smutna informacja: Azer Aliyev donosi, że w 2025 roku jego firma straciła 110 tys. zł. Ale cel na 2026 pozostaje niezmienny: 1 mln zł przychodu.  Zmieniła się skala, duże wydatki były potrzebne, by wskoczyć na inny poziom. Wracamy w materiałach do sprzedawania pierogów, jesteśmy na bieżąco informowani, jakie wyniki wykręcił gastronomiczny interes. Bariera 10 tys. zł przychodu pęka po około miesiącu. Ale po kolejnych kilku tygodniach na liczniku pojawiło się już 50 tys. zł.  Pytania bez odpowiedzi. Dlaczego biznesmen unika mediów? Projekt nas zaintrygował. Spróbowaliśmy skontaktować się z młodym twórcą, który na polskiej ziemi realizuje amerykański sen. Nie było z tym większego problemu, pan Aliyev zachęcił do zadawania pytań i dopytywał, jaki będzie tytuł artykułu. W odpowiedzi dowiedział się od nas, że do tytułu droga daleka – póki co chcielibyśmy poznać bliżej ten biznes. I tu zrobiło się ciekawie, bo nasz rozmówca dopytywał, dlaczego postanowiliśmy napisać akurat o jego pierożkach. Na tym etapie intuicja przeradza się w większe zainteresowanie. Kontakt mailowy ze strony internetowego twórcy ustał. Skutku nie przynosiły kolejne prośby o rozmowę, a także próba kontaktu przez inny adres. Wreszcie udało się krótko porozmawiać przez telefon, miałem w SMS-ie otrzymać właściwy adres do korespondencji. Do dzisiaj nie dotarł, chociaż od tej pogawędki minęło już sporo czasu.  Domorosły kucharz czy część sporego biznesu? Ktoś może powtórzyć pytanie młodego biznesmena: dlaczego zainteresował nas jego biznes?Ze strony internetowej hamur.pl można się dowiedzieć, że markę Hamur prowadzi spółka Hotbox. Według KRS jej jedynym udziałowcem jest Juan Calderon Alonso. Rejestr nie uwzględnia pana Aliyeva. To oczywiście problemem nie jest – młody twórca przedstawia się w serwisie LinkedIn jako założyciel i szef Hamur, a nie jej właściciel. Dla niektórych odbiorców może to być jednak mylące, bo przecież w social mediach obserwują zmagania pasjonata, który w pocie czoła ciągnie ten biznes do wspomnianego już 1 mln zł przychodu. Tymczasem spółka Hotbox przedstawia się w sieci jako "Wyrzutnia projektów gastronomicznych".  Wchodzimy jako partner operacyjny i inwestor — od konceptu po otwarcie lokalu i codzienne działanie marki - przekonują przedstawiciele Hotbox. Z opisu tego biznesu wynika, że wspiera on "obiecujące koncepty jedzeniowe". Nie tylko pieniędzmi, ale też "strategią marki i operacyjnym know-how". To jednak nie koniec, bo Hotbox to grupa działająca w trzech obszarach. Obok gastro jest to marketing lokalny: Marketing bliskości dla firm działających w terenie. Docieramy do klientów w odpowiednim miejscu i czasie — kampanie geolokalizacyjne, SEO lokalne i działania on-site - przekonują przedstawiciele Hotbox. Najciekawsze wydaje się jednak domknięcie tego tercetu: IT & Security. Rozwiązania z zakresu bezpieczeństwa IT: ochrona infrastruktury, audyty podatności, monitoring serwerów i wsparcie techniczne dla firm każdej wielkości.  Strona poświęcona temu konkretnemu segmentowi rynku nie przynosi zbyt wielu informacji - zarówno w kwestii oferowanych rozwiązań, jak i cen. Przyjmijmy, że biznes jest w budowie. Jak fabryka pierożków. W tym miejscu warto jednak pokazać, jak przedstawia się potencjalnym klientom sama spółka Hotbox: Nie tylko doradzamy. Działamy. Hotbox to krakowski holding z trzema markami operacyjnymi. Własny kapitał, własny zespół, realne zaangażowanie. Próbowaliśmy się skontaktować z krakowskim holdingiem. Bezskutecznie.  Chińskie pierożki i... japońskie restauracje Co ciekawe, spółka Hotbox informuje, że ma na swoim koncie przynajmniej dwa projekty gastronomiczne. Nie podaje wprost, jak nazywa się ten drugi, ale od czego jest internet. Otóż podmiot ma udziały w spółce Japoninja. Ta ostatnia posiada w Polsce… sieć japońskich restauracji, które działają pod marką Doskoi. To kolejny podmiot, w którym szukaliśmy kontaktu z przedstawicielem spółki Hotbox. I tym razem bez sukcesu. Czy ujawniamy tu wielki spisek? Nie, nic z tych rzeczy. Raczej pokazujemy pewien mechanizm, który może przywodzić na myśl przywołane już Wędliny z Jedliny. Na pierwszy plan wysuwa się domorosły biznesmen, który zakasał rękawy i chce w rubryce "przychody" zobaczyć okrągły milion. Dwoi się i troi nie tylko w kuchni, ale też w mediach społecznościowych, w których opowiada o produkcie premium i ciężkiej pracy. To jednak zaledwie wycinek historii, bo w tle majaczy "holding z trzema markami operacyjnymi". Restauracja, która zamówi pierożki, może przy okazji wykupić kampanię marketingową i/albo monitoring serwerów. O ile ktoś odpowie na maila w tej sprawie…

0
MACIEJ SIKORSKI
1.

Popularne porównania