Obowiązkowy gadżet na majówkę. Przyda się na każdym grillu
Sponsorowane 12:19

Obowiązkowy gadżet na majówkę. Przyda się na każdym grillu

JBL Xtreme 5 to nowy głośnik Bluetooth, który świetnie sprawdzi się na plenerowych imprezach. Znajdziecie go w Media Expert. Majówka za pasem, a to oznacza jedno: czas rozpalać grilla! No a skoro mówimy o grillu, to wiadomo, co w tym wszystkim jest najważniejsze: masa dobrego jedzenia. No ale nie samymi kiełbaskami i szaszłykami majówka stoi. Dla wielu osób taki grill to po prostu pretekst, żeby spotkać się ze znajomymi gdzieś na świeżym powietrzu i miło spędzić czas. Do tego z kolei przydaje się także muzyka. A skąd wziąć muzykę pod chmurką? Tu odpowiedź jest bardzo prosta: najlepiej zabrać ze sobą nowy głośnik mobilny JBL Xtreme 5, który od niedawna dostępny jest w sklepach Media Expert. Idealny na plenerowe imprezy Nie bez powodu piszę o majówce i grillu, bo JBL Xtreme 5 jest sprzętem idealnie skrojonym właśnie pod tego typu sytuacje. Mówimy tu o głośniku Bluetooth nieco większego kalibru. Urządzenie może się pochwalić mocą rzędu 130 W, co oznacza, że bez trudu wystarczy do rozkręcenia plenerowej imprezy. Jednocześnie przy masie rzędu 2,9 kg nadal łapie się do kategorii sprzętu mobilnego. Jasne, nie na tyle, żeby po prostu wrzucić go do kieszeni i wszędzie ze sobą nosić, ale jeśli faktycznie chcemy go ze sobą zabrać, to nie trzeba do tego wózka widłowego. Zamiast tego producent przewidział dwa wygodne haczyki, do których można przypiąć pasek i przerzucić głośnik przez ramię niczym torebkę. Ba, nic nie stoi na przeszkodzie, by słuchać w ten sposób muzyki np. podczas spaceru. Oczywiście nie polecam robić tego w zatłoczonym autobusie, ale wiecie – opcja zawsze jest. Kolejnym ukłonem w stronę imprez w plenerze jest wzmocniona konstrukcja urządzenia. JBL Xtreme 5 powinien bez większego szwanku poradzić sobie z przypadkowymi uderzeniami i upadkami. Z kolei odporność na kurz i wodę na poziomie IP68 oznacza, że powinien przetrwać wiosenną ulewę albo przypadkową wizytę w basenie. Nie bez znaczenia jest także fakt, że urządzenie wyposażono w porządny akumulator. Ten ma pojemność 9444 mAh, co ma wystarczyć nawet na 24 godziny pracy. Powinno wystarczyć na każdą imprezę. No a jeśli zabawa się przeciągnie, to producent przewidział funkcję Playtime Boost, która wydłuża czas pracy do 28 godzin. Unikalne rozwiązania dla wymagających Atuty JBL Xtreme 5 nie kończą się jednak wyłącznie na mobilności i pancernej konstrukcji. Producent wyposażył ten sprzęt w masę rozwiązań gwarantujących doskonałą jakość dźwięku oraz ułatwiających obsługę. Przykładowo, w środku znajdziemy nie jeden, ale trzy niezależne głośniki: niskotonowy woofer oraz dwa tweetery. To pozwala na uzyskanie wyższej klarowności dźwięku w szerokim zakresie częstotliwości. Deklarowane przez producenta pasmo przenoszenia mieści się w zakresie 40 Hz do 20 kHz, co jak na mobilny głośnik jest bardzo dobrym rezultatem. Dodatkowo urządzenie wyposażono w tryb Smart EQ oraz rozwiązania na bazie sztucznej inteligencji, które pozwalają automatycznie dostroić odtwarzany dźwięk do każdej sytuacji. Przykładowo, niskie oraz wysokie tony są dynamicznie regulowane w taki sposób, by zachować charakter brzmienia oraz wysoką jakość audio niezależnie od ustawionej głośności. Oczywiście jeśli ktoś woli nieco większy stopień kontroli, to w aplikacji JBL Portable można samodzielnie skonfigurować korektor. Z kolei dla najbardziej wymagających użytkowników obok łączności Bluetooth przewidziano opcję połączenia przewodowego za pomocą USB-C. W ten sposób można się cieszyć bezstratną jakością dźwięku w każdej sytuacji. Ba, JBL Xtreme 5 może dodatkowo pełnić wtedy rolę powerbanku, dosłownie ratując nam skórę.  Praktycznych rozwiązań jest tu jeszcze kilka. Przykładowo, dzięki technologii Auracast możemy połączyć ze sobą kilka głośników JBL, uzyskując jeszcze więcej mocy i jeszcze lepszą jakość dźwięku. Z kolei wbudowane podświetlenie pozwoli zapewnić naszej imprezie nie tylko doskonałą oprawę dźwiękową, ale także wizualną. Na majówkę tylko z JBL Xtreme 5 Mówiąc krótko, JBL Xtreme 5 to idealny sprzęt na majówkę: wytrzymały, poręczny i rozkręci każdą imprezę. Ba, w razie potrzeby nawet telefon można z jego pomocą naładować. Jeśli planujecie spędzać dużo czasu poza domem, zdecydowanie warto się w niego zaopatrzyć. Tym bardziej, że kupując go w Media Expert możecie się dodatkowo załapać na trzy miesiące Spotify Premium zupełnie za darmo (oferta dla nowych subskrybentów). Warto skorzystać. Artykuł sponsorowany na zlecenie Media Expert

2
ARKADIUSZ BAłA
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Tysiące Polaków w potrzasku. Rząd rozkłada ręce
Fintech 12:53

Tysiące Polaków w potrzasku. Rząd rozkłada ręce

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Leć do Action - 22,95 zł za sprzęt 2 w 1. Taniej już nie będzie
Telepolis.pl
Sprzęt 11:58

Leć do Action - 22,95 zł za sprzęt 2 w 1. Taniej już nie będzie

0
PATRYCJA KORBA
1.
Myślała, że wymyśliła coś genialnego. 24-latka zatrzymana przez policję
Bezpieczeństwo 11:36

Myślała, że wymyśliła coś genialnego. 24-latka zatrzymana przez policję

0
ANNA KOPEć
1.
20 lat Spotify. Znamy najpopularniejsze utwory wszech czasów
Rozrywka 11:07

20 lat Spotify. Znamy najpopularniejsze utwory wszech czasów

4
MARIAN SZUTIAK
1.
Rossmann kokietuje kierowców. 24,49 zł za niezbędny sprzęt
Telepolis.pl
Sprzęt 10:30

Rossmann kokietuje kierowców. 24,49 zł za niezbędny sprzęt

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Action już wystawił. Sceny dantejskie jak w banku
Sprzęt 10:01

Action już wystawił. Sceny dantejskie jak w banku

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Stranger Things zrobiło to dobrze. Nowe odcinki z szansą na sukces
Telewizja i VoD 09:31

Stranger Things zrobiło to dobrze. Nowe odcinki z szansą na sukces

2
ANNA KOPEć
1.
Gry mogłyby działać nawet 30 proc. lepiej - twierdzi wiceszef Intela
Sprzęt 08:58

Gry mogłyby działać nawet 30 proc. lepiej - twierdzi wiceszef Intela

2
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Będzie można podróżować PKP Intercity taniej. Już od teraz
Tech 08:29

Będzie można podróżować PKP Intercity taniej. Już od teraz

1
ANNA KOPEć
1.
Smartfony na cenzurowanym, ale Polakom to nie przeszkadza
Wiadomości 07:53

Smartfony na cenzurowanym, ale Polakom to nie przeszkadza

2
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Masz konto w PKO BP? W niedzielę nie zadziałają kluczowe usługi
Płatności bezgotówkowe 07:21

Masz konto w PKO BP? W niedzielę nie zadziałają kluczowe usługi

0
ANNA KOPEć
1.
Apple jedynym wygranym. Reszta firm notuje duże spadki
Sprzęt 23 KWI 2026

Apple jedynym wygranym. Reszta firm notuje duże spadki

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Tego jeszcze nie grali. Ta myszka ma wbudowany ekran dotykowy
Sprzęt 23 KWI 2026

Tego jeszcze nie grali. Ta myszka ma wbudowany ekran dotykowy

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Intel namiesza przy Nova Lake. Płyty Z970 trafią do mainstreamu
Sprzęt 23 KWI 2026

Intel namiesza przy Nova Lake. Płyty Z970 trafią do mainstreamu

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Creative rozpieszcza audiofilów i graczy. Hit powraca w nowej odsłonie
Sprzęt 23 KWI 2026

Creative rozpieszcza audiofilów i graczy. Hit powraca w nowej odsłonie

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
ZondaCrypto na celowniku. Uważaj na fałszywą pomoc
Bezpieczeństwo 23 KWI 2026

ZondaCrypto na celowniku. Uważaj na fałszywą pomoc

0
MARIAN SZUTIAK
1.
10,7 mln testów szybkości internetu domowego i FTTH. Oto wyniki
Wiadomości 23 KWI 2026

10,7 mln testów szybkości internetu domowego i FTTH. Oto wyniki

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Orange: ponad 100 tys. gospodarstw już w zasięgu światłowodu z KPO
Wiadomości 23 KWI 2026

Orange: ponad 100 tys. gospodarstw już w zasięgu światłowodu z KPO

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Więcej nowości
Nothing nawet z pijanego zrobi poetę. Wystarczy, że powiesz
Aplikacje 23 KWI 2026

Nothing nawet z pijanego zrobi poetę. Wystarczy, że powiesz

Nothing udostępnił dziś nową funkcję o nazwie Essential Voice. Rozwiązanie rozszerza zestaw narzędzi Essential AI i pozwala w bardzo przemyślany sposób wykorzystywać mowę do pisania. Nawet pijacki bełkot może stać się prawdziwym arcydziełem słowa. Firma przekonuje, że choć telefon pozostaje dziś przede wszystkim narzędziem do pisania, to właśnie mówienie jest dla człowieka bardziej naturalnym sposobem komunikacji. Według przedstawionych przez producenta danych przeciętna osoba pisze na smartfonie z prędkością około 36 słów na minutę, podczas gdy swobodna mowa osiąga tempo około 150 słów na minutę. W praktyce oznacza to ponad czterokrotnie szybsze przekazywanie treści głosem niż za pomocą klawiatury. Uporządkowany tekst bez „yyy” i „eee” Nothing zwraca przy tym uwagę na ograniczenia tradycyjnego dyktowania. Standardowe narzędzia zamieniają mowę na tekst słowo po słowie, przez co efekt często przybiera formę rozwlekłej i poszatkowanej transkrypcji, uwzględniającej także wahania, zająknięcia oraz przerywniki w rodzaju „yyy” i „eee”. Rozwiązaniem tego problemu jest Essential Voice. Funkcję można uruchomić przez dłuższe przytrzymanie przycisku Essential Key lub aktywować ją z poziomu klawiatury. Po wypowiedzeniu treści system ma zamieniać mowę w uporządkowany, gotowy do użycia tekst. Narzędzie automatycznie porządkuje wypowiedź, tak aby efekt bardziej przypominał gotowy wpis niż surową transkrypcję. Producent podkreśla również, że funkcja została zintegrowana bezpośrednio z miejscami, w których użytkownik pisze, dzięki czemu nie ma potrzeby opuszczania konwersacji, by z niej skorzystać. Obecnie Essential Voice oferuje kilka podstawowych możliwości. Jedną z nich jest autokorekta, która poprawia przejrzystość i strukturę wypowiedzi oraz usuwa zbędne przerywniki. Dostępna jest także funkcja Personal Mappings, czyli osobistych skrótów głosowych dla konkretnych słów, linków, szablonów i często powtarzanych fraz. Kolejnym elementem jest Translation Agent, pozwalający mówić w jednym języku i uzyskać tekst zapisany w innym.  Nothing informuje ponadto o obsłudze ponad 100 języków wraz z automatycznym wykrywaniem mowy oraz możliwością wyboru preferowanych wariantów regionalnych, takich jak hiszpański latynoamerykański czy chiński uproszczony. Premiera Essential Voice została zaplanowana najpierw na modele Nothing Phone (3) oraz Phone (4a) Pro. W dalszej kolejności funkcja ma trafić również na Phone (4a). https://www.youtube.com/watch?v=tJd1JO_vVQs Nothing zapowiada dalszy rozwój rozwiązania. W przyszłych aktualizacjach Essential Voice ma zyskać świadomość kontekstu, co pozwoli mu dostosowywać formę tworzonych treści do miejsca użycia, niezależnie od tego, czy będzie to prywatna wiadomość, służbowy e-mail czy wyszukiwarka. Firma liczy również na to, że z czasem funkcja obejmie cały ekosystem inteligentnych urządzeń marki i stanie się początkiem nowego, głosowego interfejsu typu voice-first. Więcej informacji na temat Essential Voice opublikowano pod adresem: https://nothing.community/d/56167. Zobacz: Nothing Phone (4a) i (4a) Pro – Xiaomi to przy tym nuda (test)

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.

Więcej nowości

Control Ultimate Edition trafił na smartfony. Kupisz taniej, niż na Steam
Gry 23 KWI 2026

Control Ultimate Edition trafił na smartfony. Kupisz taniej, niż na Steam

Smartfony i tablety już dawno przestały być domem jedynie dla mobilnych popierdółek. Trafia na nie coraz więcej gier AA i AAA, chociaż rzecz jasna zwykle ze sporym opóźnieniem. Właśnie zawitał na nie kolejny hit sprzed lat, czyli Control w wersji Ultimate Edition z 2020 roku.  A dokładniej na iPhone i iPady. Wersja na Androida jest niestety dość dyskusyjna, ponieważ mówimy tu o mobilnej grze o całkiem wysokich wymaganiach sprzętowych. W grę wchodzą jedynie układy z serii Apple M oraz Apple A17 Pro i nowsze — chociaż tu już niekoniecznie z serii Pro. Na podstawowym iPhone 15 już nie ruszy, ale iPhone 16 obsłuży tytuł już bez problemu.  [SALE-4877] Control Ultimate Edition na smartfony https://www.youtube.com/watch?v=w6bE11FrSFM Sam tytuł to natomiast potężna kobyła. Mówimy tu o grze, która zajmuje 45,12 GB. Wspiera ona zarówno sterowanie dotykiem, jak i podłączenie kontrolera, co powinno być w tym wypadku domyślnym trybem zabawy. Ciekawie wypada natomiast kwestia ceny. Zwykle takie premiery to istny festiwal dojenia kasy. Jednak nie w tym przypadku: tytuł ten kupimy w AppStore za jedyne 24,99 zł. I to bez żadnej promocji. Dla porównania standardowa cena na Steam wynosi 149,99 zł. Chociaż akurat teraz możecie ten tytuł kupić na platformie Valve jeszcze taniej, bo za 14,99 zł. 

0
PAWEł MARETYCZ
1.

Więcej nowości

Engwe Engine Pro 3.0 Boost - najpotężniejszy rower elektryczny (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 22 KWI 2026

Engwe Engine Pro 3.0 Boost - najpotężniejszy rower elektryczny (test)

Gdy już wydawało mi się, że złapałem Pana Boga za nogi podczas testów Engwe Engine Pro 2.0, magle wjechał on, Engine Pro 3.0 Boost, z jeszcze większą mocą, jeszcze większym zasięgiem, jeszcze lepszą amortyzacją i ładowaniem od zera do pełna w 2 godziny. Engwe Engine Pro 3.0 Boost Podczas testów Engwe Engine Pro 2.0 niespodziewanie producent zapowiedział swój nowy wiodący rower elektryczny Engwe Engine Pro 3.0 Boost. Testowy egzemplarz dojechał do mnie jeszcze zimą i czekał w spokoju na wiosnę. Oczywiście da się korzystać z rowerów Engwe też zimą, mają odpowiednie certyfikaty odporności, ale z pomysłem tym wygrały problemy z zatokami. Chociaż z pozoru Pro 2.0 i Pro 3.0 Boost to bardzo zbliżone rowery, już na start można mówić o istnym przełomie. Poprawiony został praktycznie każdy z parametrów konstrukcji. Tak różnice opisuje na swojej stronie sam producent: Jako użytkownik kolejnego już roweru elektrycznego zwracam tutaj uwagę przede wszystkim na kwestię czasu ładowania. Engwe zdecydował się na wprowadzenie do świata fatbike'ów swojej wiedzy uzyskanej przy konstruowaniu roweru miejskiego Engwe N1 Pro. Podobnie jak w we wspomnianym modelu, czas ładowania został skrócony z typowych 5-6 godzin do zaledwie 2 godzin. A przypomnijmy, że rozmawiamy o akumulatorze 720 Wh firmy Samsung (48V, 15Ah, ogniwa Samsung 21700, z BMS), który daje zasięg wspomaganej jazdy wynoszący rekordowe 130 km. Tych rekordów jest jednak więcej. [SALE-4782] [SALE-4783] [SALE-4784] Zupełnie nowa konstrukcja ramy i aż 90 Nm! O ile centralny amortyzator w Engine Pro 2.0 robi swoje, to już w ten w Engine Pro 3.0 Boost sprawia wrażenie większej symbiozy z całą ramą. Co warto podkreślić, punkty styku są łożyskowane i cała amortyzacja jest cichutka, wystarczy tylko ze dwa razy w sezonie nasmarować amortyzatory odpowiednim preparatem. Producent wyliczył, że skuteczność amortyzacji wzrosła o 55%, dla mnie to tak naprawdę zupełnie nowy poziom, niezależnie od jakichś procentów. Jazda jest wyjątkowo miękka i stabilna, a potężne wspomaganie pozwala nawet zapomnieć o blokowaniu przedniego amortyzatora na utwardzonych drogach. Amortyzowane jest też siodło, które jest szerokie i odpowiednio miękkie — zapomnijcie o kontuzji tyłów pierwszego tygodnia jazdy, tak częstej na początku sezonu rowerowego. Choć muszę przyznać, że trochę szkoda otworu znanego z Engine Pro 2.0 - poprawiał on wentylację i dodatkowo ułatwiał prowadzenie roweru. Wśród różnic warto też zauważyć, że tym razem pedały nie składają się na czas transportu czy przechowywania. Choć nie licząc transportu autem w Engine Pro 2.0 pedałów nie składałem. Samo zwinięcie roweru w kłębek wystarczało mi do wygodnego przechowywania roweru w domu. Engine Pro 3.0 Boost to również rower ze składaną ramą i kierownicą na czas przechowywania. Przesunięcie miejsca przechowywania akumulatora z ramy na okolice pod siodłem zmienia przy tym sposób pracy z rowerem. W Engine Pro 3.0 sama już masa ramy nie powoduje szybkiego złożenia zawiasów, a ich mechanizm wykonano jeszcze solidniej. Trzeba więc nieco więcej siły, by rower złożyć i np. pomóc sobie kolanem. W dalszym ciągu nie jest natomiast problemem wciśnięcie roweru do ciasnej windy, bez konieczności pionowania. Jest to o tyle istotne, że masa urządzenia wzrosła do 34,7 kg, w stosunku do 31,6 kg Engine Pro 2.0. Czy czuje się to w praktyce? Nie bardzo, natomiast linia urządzenia jest teraz o wiele bardziej drapieżna i harmoniczna. Czuć siłę i solidność oraz widać wysiłek konstruktorów, by rower nie wyglądał jak sprzęt adaptowany do roli pojazdu elektrycznego, tylko jak urządzenie finezyjnie zaplanowane od pierwszej śrubki. Realny zasięg, polskie prawo i o co chodzi z Boostem Maksymalne obciążenie nowego modelu to aż 150 kg. Możemy tym samym dociążyć bagażnik (do 25 kg), jak i pozwolić sobie na duży plecak turystyczny, bez ryzyka, że zadławimy potencjał roweru. Na 1. poziomie wspomagania producent deklaruje nawet 130 km zasięgu i jestem skłonny uwierzyć w tę obietnicę. Podczas równoległych testów inne sprzętu na rowerze śmigał zawodnik o wadze 65 kg, który wspomaganie włączał, gdy tylko musiał, trzymając się biegów 1-3 i z kalkulacji wynika, że przy takim stylu jazdy z powodzeniem mógłby pokonać 200 km na pojedynczym ładowaniu. Sam ważąc około 90 kg i jednak chcąc się nacieszyć dodatkową mocą wyciągałem bez trudu zasięgi rzędu 65 km na trudnym terenie (wspomaganie 3-5), a jeżdżąc głównie po ścieżkach rowerowych i asfaltem do zrobienia było ponad 80 km. To nie są dobre wyniki, to wręcz wybitne parametry, nieosiągalne dla zdecydowanej większości konkurentów. Co warto przy tym podkreślić, rower jest w 100% zgodny z polskimi przepisami prawa drogowego. Maksymalna prędkość wspomagania jest limitowana do 25 km/h (szybciej jeździ się już siłą własnych mięśni), nie ma manetki samodzielnej jazdy roweru (nie działa jak skuter), ma mocne przednie i tylne oświetlenie, a do tego donośny elektroniczny dzwonek. Podczas testów nie próbowałem ściągać blokad z roweru, patrząc jednak na poprzednie modele, jakaś metoda pewnie się na to znajdzie. Co przy tym zauważyłem, rower nieco inaczej wydatkuje energię wspomagania niż Engine Pro 2.0. Typowa prędkość jazdy oscyluje w okolicy 20-22 km/h, a dopiero naciśnięcie przycisku Boost na kierownicy daje dodatkowego kopa i docieramy do 25 km/h. Przycisk przydaje się szczególnie przy stromych podjazdach i nierównościach terenu, w pozostałych sytuacjach dynamika jazdy jest bardziej rekreacyjna. No a jest tu czym boostować, bo maksymalny moment obrotowy wzrósł z imponujących 75 Nm do absurdalnych wręcz 90 Nm. Jeśli ktoś zdecyduje się na zdjęcie blokady poza drogami publicznymi, będzie miał pod sobą niezwykle narowistego rumaka. W przeciwieństwie do dotychczasowych konstrukcji, kluczyk nie musi być stale wciśnięty w "stacyjkę" roweru. Służy on jedynie do wyjmowania akumulatora i poza tym może siedzieć gdzieś w plecaku. Akumulator naładować możemy zarówno rowerze, jak i po wyjęciu go. Ta druga opcja to błogosławieństwo, ale jeszcze większym jest czas ładowania, który został skrócony z 5,5 godziny do zaledwie 2 godzin. To nie ewolucja, to prawdziwa rewolucja, dzięki której z łatwością naładujemy rano baterie, nie tracąc pięknej pogody na czekanie. Zarządzanie rowerem — są wreszcie procenty Engwe Engine Pro 3.0 Boost to kolejne już urządzenie producenta oferujące dodatkowe usługi oparte na aplikacji Engwe. Podobnie jak w bardziej szosowym Engwe N1 Pro, dostajemy tutaj łączność 4G i wbudowany w ramę GPS, pozwalający śledzić lokalizację urządzenia. Jest też alarm uruchamiany przy próbie przesuwania zablokowanego sprzętu. Możemy przeglądać opublikowane trasy innych użytkowników, jak i planować własne, wraz ze wskazówkami wyświetlanymi na ekranie. To za pośrednictwem aplikacji można też pobierać aktualizacje dla roweru i instalować je nawet podczas trasy. Ten ostatni aspekt zapewnia dostosowanie sprzętu do zmieniających się regulacji rynkowych, a także pozwala na dalszy rozwój urządzenia i optymalizację jego parametrów. W przeciwieństwie do testowanej przez nas ostatnio hulajnogi Engwe Y1000, producent nie zdecydował się tutaj na zastosowanie tagów NFC do odblokowania roweru. Mamy tradycyjny kod PIN, automatycznie odblokowanie, gdy rower połączy się przez Bluetooth ze sparowanym telefonem lub swobodne blokowanie i odblokowywanie w samej aplikacji. Dodatkowo Engwe N1 Pro miał jeszcze antykradzieżową blokadę hamulców, tutaj producent nie zdecydował się na to rozwiązanie. Nie zmienia to faktu, że obsługa roweru jest bardzo prosta. A menu ustawień wyświetlane na ekranie samego sprzętu to miejsce, do którego właściwie nie trzeba zaglądać. Włączenie oświetlenia to przytrzymanie przez 2 sekundy przycisku "+", z kolei przytrzymanie przycisku "-" pozwala wywołać tryb wspomaganego prowadzenia roweru (do 6 km/h). Przyciskiem "i" możemy zaś szybko zmienić informacje na ekranie, takie jak długość pojedynczej wycieczki i łączne przebyte kilometry. Prościej się nie da. Sam ekran jest wystarczająco czytelny i producent wręcz chwali się poprawą kontrastu względem poprzednika. Ale sam nie wiem, czy TFT to odpowiedni kierunek. Wolałbym tutaj albo monochromatyczny ekran LCD, albo jakiś ultra-jasny OLED, który oferuje większy kontrast. Nie jest źle, ale wciąż pozostaje przestrzeń do poprawek. Filmów na tym nie oglądamy, kontrast jest najważniejszy. Bardzo przy tym cieszy mnie zastosowanie dokładnego, procentowego wyświetlania poziomu naładowania akumulatora - niby głupota, a pozwala o wiele wygodniej planować trasy i ewentualnie doładować baterię przed wycieczką. Najlepszy Fat Bike na rynku? Engwe Engine Pro 3.0 Boost to jeden z najlepszych rowerów typu Fat Bike, jakie są dostępne na polskim rynku. Miażdży konkurencję realnym zasięgiem (do 130 km), absurdalnym momentem obrotowym sięgającym 90 Nm, innowacyjnym zawieszeniem, prostotą obsługi, wbudowanym GPS-em i łącznością 4G, a do tego systemem zasilania, który zmienia wszystko. Nie umknie Ci już przez sklerozę piękna pogoda. Nie musisz zostawiać ładowania na noc, bo potrzebny czas to zaledwie 2 godziny, a nie dotychczasowe 5,5 godziny. Z takimi parametrami rower jest praktycznie zawsze gotowy na wakacyjną przygodę i odpada jedno z ograniczeń dotychczasowych rowerów elektrycznych. Engine Pro 3.0 Boost to doskonała, w pełni legalna w Polsce (!) propozycja dla miłośników najwyższego komfortu jazdy rowerem. Praktycznie znikają pod nim krawężniki, a strome podjazdy pokonujesz jak płaskie odcinki, bez nawet kropli potu. Gdy potrzebujesz nieco większego kopnięcia, pod kciukiem znajdziesz przycisk Boost, dający błyskawiczną akcelerację. Właściwie jedynym istotnym ograniczeniem jest tutaj cena. Choć te około 7000 zł, patrząc na parametry konkurentów w tej cenie, absolutnie nie jest skokiem na kasę. To wręcz pstryczek w nos konkurencji, że da się w tym budżecie zaoferować klientom znacznie więcej. Po ocenie 9/10 dla Engwe Engine Pro 2.0 nie pozostaje mi nic innego, jak ocena maksymalna. Engwe Engine Pro 3.0 Boost to rower, który bije się na rekordy właściwie już tylko sam ze sobą i nowa definicja jakości w świecie Fat Bike'ów. [SALE-4782] [SALE-4783] [SALE-4784]

6
LECH OKOń
1.

Popularne porównania