DAJ CYNK

Zdecydowane NIE ograniczaniu wolności i prywatności

WitekT

Wydarzenia

Organizacja Privacy International oraz kilka innych (w tym Internet Society Poland) kierują do Parlamentu Europejskiego list otwarty w sprawie retencji danych telekomunikacyjnych.

Organizacja Privacy International oraz kilka innych (w tym Internet Society Poland) kierują do Parlamentu Europejskiego list otwarty w sprawie retencji danych telekomunikacyjnych.

6. grudnia po południu list trafi do Eurodeputowanych. Autorzy listu liczą zwłaszcza na poparcie organizacji zajmujących się ochroną prywatności i danych osobowych, organizacji konsumenckich oraz operatorów telekomunikacyjnych. Sprawa jest pilna.

Treść listu dostępna jest na stronach Privacy International. Organizacje, które zechcą wesprzeć tę inicjatywę proszone są o kontakt za pomocą tego formularza, znajdującego się na stronach serwisu prawo.vagla.pl. Głosowanie w Parlamencie Europejskim odbędzie się 12 grudnia.

Retencja danych to w ujęciu prawniczym - prawo zatrzymania (przechowywania) cudzej rzeczy (tu: billingów i logów z serwerów) w wypadku roszczenia o zwrot nakładów lub na rzecz naprawienia szkody wyrządzonej przez daną osobę. O retencji danych można przeczytać na tych stronach serwisu prawo.vagla.pl.

5 grudnia 2005

Do członków Parlamentu Europejskiego

My niżej podpisani wzywamy do odrzucenia Europejskiej Dyrektywy w sprawie zatrzymywania danych przetwarzanych w związku ze świadczeniem publicznie dostępnych usług łączności elektronicnej zmieniającej dyrektywę 2002/58/WE (COM(2005) 438 wersja ostateczna).

Przyjęcie tej dyrektywy spowoduje nieodwracalne zmiany systemu ochrony praw obywatelskich w obrębie Wspólnoty Europejskiej. Będzie też niekorzystnie wpływać na ochronę praw konsumentów, oraz stworzy bezprecedensowe bariery dla rozwoju konkurencyjności rynku Europejskiego w skali globalnej.

W społeczeństwie informacyjnym każde działanie człowieka powoduje elektroniczne ślady (transaction logs). Każdy nasz ruch, każde nasze działanie i wzajemne relacje może być zarejestrowane zarówno w rejestrach publicznych jak i prywatnych. W związku z tym Unia Europejska przyjęła pewne standardy dotyczące ochrony prywatności, zmierzające do ograniczenia przetwarzania danych osobowych. Teraz Rada żąda, by Parlament Europejski całkowicie zmienił zdanie, i skierował naszą rzeczywistość w kierunku masowej inwigilacji naszych działań.

Na mocy regulacji Unii Europejskiej wiele z rejestrów już w tej chwili dostępnych jest dla odpowiednich służb egzekwujących prawo (law enforcement purposes), tak długo, jak operatorzy telekomunikacyjni przetwarzają zgromadzone dane dla celów biznesowych. Władze odpowiedzialne za sprawy wewnętrzne oraz wymiar sprawiedliwości naciskają jednak, by zwiększyć dostęp do tych danych.

Nowa dyrektywa przewiduje, że zbierane i przechowywane będą dane na temat każdej aktywności wszystkich uczestników komunikacji elektronicznej. Taki zbiór danych komunikacji elektronicznej (communications traffic data) pozwoli każdemu na dostęp i analizę: kto z kim i kiedy kontaktował się w sposób elektroniczny, a także gdzie był zlokalizowany. Dane te będą przechowywane kilka miesięcy, a nawet przez lata.

Podczas niedawnego posiedzenia Rady (the Justice and Home Affairs Council), które miał miejsce w dniach 1 i 2 grudnia 2005 roku, okazało się, że jakoby zgodził się na przechowywanie i gromadzenie takich informacji dla celów przeciwdziałania przestępczości rozumianej szeroko, mimo iż wcześniej już dwa razy sprzeciwiał się takim pomysłom.

Wzywamy członków Parlamentu Europejskiego do odrzucenia tego typu polityki z następujących przyczyn:

1. Dyrektywa wkracza w sferę prywatności wszystkich Europejczyków. Dyrektywa wymaga gromadzenia wszelkich danych w bardzo szerokim znaczeniu (danych dotyczących wielu czynności wykonywanych za pomocą elektronicznych środków komunikacji). Tego typu polityka, dająca przyzwolenie na szerokie zbieranie danych interesujących dla państw, nigdy nie była wcześniej przedstawiona w UE.

2. Zaproponowana dyrektywa jest niezgodna z prawem. Proponując nieuzasadnione i tak szerokie zbieranie wrażliwych informacji o obywatelach pozostaje w sprzeczności z postanowieniami Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Zbierane będą informacje o poglądach politycznych, religijnych, medycznych, także tajemnice adwokackie i te pozostające pod ochroną prawa prasowego. Wszystko to będzie gromadzone i przechowywane, gotowe do użycia, oraz - być może - nadużywania.

3. Dyrektywa uderza w prywatność konsumentów. Ponad 58 tysięcy Europejczyków podpisało się już pod petycją przeciwko Dyrektywie. Jak wynika z badań Niemieckich: 78% obywateli tego kraju nie zgadza się z polityką gromadzenia o nich informacji. Jeśli dane będą gromadzone przez lata - Dyrektywa będzie miała znaczny wpływ na obniżenie aktywności konsumentów dokonujących obecnie transakcji drogą elektroniczną.

4. Dyrektywa uderza również w Europejskich przedsiębiorców oraz godzi w zasady globalnej konkurencji. Konieczność zbieranie i przechowywania danych tworzy nowe koszty liczone w setkach milionów Euro rocznie. Nowe propozycje dotyczące wymogów dla europejskiej branży IT odosobnione: USA, Kanada, oraz Rada Europy odrzuciły wcześniej propozycje retencji danych.

5. Nowa dyrektywa wymaga stanowienia w krajach członkowskich wdrożenia bardziej restrykcyjnego prawa krajowego. Gdy raz zostanie wdrożona - wykaże, iż nie jest rzeczywistym rozwiązaniem w walce z poważną przestępczością. W związku z tym pojawią się głosy, że należy dalej zaostrzać prawo, w tym postulaty:

- wcześniejszej identyfikacji tych wszystkich, którzy zechcą skorzystać z kawiarni internetowych, publicznych telefonów, otwartych sieci bezprzewodowych (wireless hotspots), oraz klientów usług przedpłacanych (pre-paid),

- wprowadzenia zakazu wykorzystywania środków międzynarodowej komunikacji takich jak webmail (jak na przykład Hotmail czy Gmail), oraz zablokowania możliwości użycia usług oferowanych przez operatorów spoza Unii Europejskiej.

Proces nieuzasadniony

Aktualnie opracowywana polityka zbierania danych telekomunikacyjnych pozostawia na uboczu powyższe kwestie i zmierza głównie do harmonizacji działań na rzecz zwiększenia inwigilacji, jednocześnie nie przedstawiając propozycji obrony przed nadużyciami zgromadzonych danych. Istnieje w Europie opozycja w stosunku do tych propozycji, i dysponuje ona argumentacją przeciwko rozważanej i uzasadnianej obecnie polityce.

Pomysłodawcy obecnej polityki twierdzą, że zbieranie danych telekomunikacyjnych jest zjawiskiem powszechnym w Europie. W rzeczywistości jedynie pięć państw wprowadziło w tym zakresie pewne zasady, a jeszcze mniej wprowadziło praktykę dotyczącą zbierania danych komunikacji internetowej.

Jednocześnie Rada żąda, by Parlament Europejski zatwierdził rozwiązania, które proponowane wcześniej w krajach członkowskich poniosły porażkę. Dla przykładu Prezydencja Brytyjska forsuje swoją politykę, która jednak została odrzucona przez Parlament Wielkiej Brytanii. Teraz Rada stara się "wyprostować" wcześniejszą decyzję parlamentu krajowego.

Kluczowy moment

Z racji tego, że Unia Europejska rozpoczęła prowadzenie tej nieuzasadnionej polityki, obecnie stanęliśmy wobec bardzo ważnej decyzji: czy chcemy doprowadzić do uruchomienia machiny tworzącej społeczeństwo inwigilowane.

Raz wprowadzony ustrój tego typu stopniowo zacznie dokonywać ekspansji. Jak zauważył Europejski Inspektor Ochrony Danych osobowych w swojej opinii nawet przetwarzanie obecnie istniejących danych może prowadzić do zwiększenia popytu na dostęp do nich i chęć ich wykorzystywania przez przemysł, organy władzy państwowej i służby wywiadowcze. Nawet proces wypracowywania odpowiednich ograniczeń w czasie posiedzenia Komisji Praw Obywatelskich zepchnął na bok te kwestie, pozostawiając je na uboczu tajnych pertraktacji z Radą.

Chociaż Rada twierdzi, że gromadzone dane będą wykorzystywane jedynie do celów walki z terroryzmem, to jednak odrzuciła propozycje zmierzające do legalnego ograniczenia wykorzystywania takich danych jedynie w takim celu. Zatem dostęp do gromadzonych danych nie będzie ograniczony przez Parlament jedynie do listy poważnych przestępstw, a zatem nic nie zapobiegnie stopniowemu rozszerzaniu stosowania nowych przepisów na coraz to dalsze obszary: już teraz przemysł związany z własnością intelektualną (Copyright Industry) zabiega, by uzyskać dostęp do gromadzonych informacji w celu zwalczania wymiany plików w internecie.

Wszelki zwrot ponoszonych przez operatorów kosztów będzie miał charakter jedynie czasowy. Koszty i obowiązki wynikające z realizowania forsowanej obecnie polityki będą przedstawione jako "koszty związane z prowadzeniem działalności gospodarczej", ale w rzeczywistości przenoszone będą na barki konsumentów jako "koszty komunikacji w ramach Unii Europejskiej".

Jedynym wyjściem z tego zaklętego kręgu jest obecnie przerwanie łańcucha przyszłych wydarzeń, podążenie za przykładem innych państw na świecie i odrzucenie tej polityki na samym początku tej drogi.

Obietnice nie wystarczą

Zarówno Europejski Inspektor Ochrony Danych Osobowych jak rónież Grupa Robocza ds art. 29 (the Article 29 Working Party of European Privacy Commissioners), podobnie zresztą jak sam Parlament Europejski, niejednokrotnie już głosili, że nie będzie w przyszłości tego typu regulacji, pozwalających na zatrzymywanie sygnałów telekomunikacyjnych. Ich wezwania do utworzenia odpowiednich standardów i niezbędnej ochrony przed nadużywaniem informacji gdzieś przepadły. Głos organizacji zabiegających o prawa człowieka, ale również głos branży ICT nie został wysłuchany.

Polityka taka jest kontynuowana jedynie dzięki temu, iż mają miejsce jakieś tajne ustalenia, porozumienia zawierane są bez wcześniejszego badania ich konsekwencji. Znów projekt został wprowadzony na szybką ścieżkę legislacyjną. Wszystko dlatego, że Rada obawia się otwartej i demokratycznej dyskusji dotyczącej tych właśnie zagadnień. Jednocześnie w Unii Europejskiej nie ma podobnych regulacji, które w państwach członkowskich konstytucyjnie gwarantują krajowym parlamentom możliwość przebadania danej sprawy.

Unia Europejska powinna pójść za przykładem otwartych i demokratycznych państw, w których dane zbierane i przechowywane są tylko i jedynie dla jasno określonych potrzeb i celów, a dostęp do nich jest przyznawany na mocy decyzji sądu.

My, niżej podpisani wzywamy Członków Parlamentu Europejskiego do zapoznania się z powyższymi zagrożeniami dla europejskich swobód obywatelskich, dla konsumentów oraz przemysłu, a także do odrzucenia Dyrektywy w sprawie zatrzymywania danych telekomunikacyjnych.


Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News

Źródło tekstu: prawo.vagla.pl