Test telefonu Sony Xperia M

Na warsztat wzięliśmy tym razem Xperię M. Patrząc na specyfikację, mamy tutaj zdecydowanie najmocniejszą sprzętowo konstrukcję wśród wymienionych. Najmocniejszy procesor i wydajniejszy układ graficzny od razu rzucają się w oczy. Moim pierwszym skojarzeniem było - czy wydajność będzie zdecydowanie wyższa na tyle, że przyćmi ekran, tradycyjnie już w Sony, wykonany w technologii TFT?

Arkadiusz Dziermański (orson_dzi)
31
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Test telefonu Sony Xperia M

W ostatnim czasie mam okazję przyjrzeć się bliżej smartfonom ze średniej półki. Bo zaskakująco udanym HTC Desire 500 i dość przeciętnym LG L7 II, przyszła pora na kolejnego producenta, którym jest Sony. Na warsztat wzięliśmy tym razem Xperię M. Patrząc na specyfikację, mamy tutaj zdecydowanie najmocniejszą sprzętowo konstrukcję wśród wymienionych. Najmocniejszy procesor i wydajniejszy układ graficzny od razu rzucają się w oczy. Moim pierwszym skojarzeniem było - czy wydajność będzie zdecydowanie wyższa na tyle, że przyćmi ekran, tradycyjnie już w Sony, wykonany w technologii TFT? Jak wypadła Xperia M i jak kształtuje się jej pozycja na tle konkurencji? Zapraszam do lektury.

Zestaw

Niewielkie, prostokątne pudełko, w którym dotarła do mnie Xperia M, okazało się bardzo skromnie wyposażone. Telefon, kabel USB, zasilacz i duże ilości papierów z instrukcjami i ogólnymi wskazówkami. Całość w straszny sposób upchane w środku bez żadnego ładu - uroki dostawania telefonu po innej osobie ;-) . Po telefonie ze średniej półki można spodziewać się obecność słuchawek i podstawowej karty pamięci.

Wygląd

Xperię M z powodzeniem można sklasyfikować jako zawodnika średniej wagi i wymiarów. Wymiary 124 x 62 x 9,3 mm oraz masa 115 gramów nie obciążą przesadnie kieszeni spodni. Stylistyka i kształt obudowy nawiązują do innych modeli serii. Rzut oka na wygiętą w łuk tylną część obudowy od razu mówi nam, że mamy do czynienia z Xperią. Przód telefonu, to otoczony czarną ramką wyświetlacz o przekątnej 4 cali. Ramka jest duża, na tyle, że przy tych samych wymiarach obudowy bez problemów można było umieść tu ekran o przekątnej przynajmniej 4,3 cala. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że przyciski są wyświetlane na ekranie. Pod nim umieszczono charakterystyczną dla Xperii diodę powiadomień. Pomijając jej oczywistą przydatność, nie można odmówić jej efektowności. Jej światło rozchodzi się jak zachodzące słońce na horyzoncie i robi duże wrażenia. Z drugiej strony, wolałbym małą diodę gdzieś u góry, ale w zamian chciałbym większy wyświetlacz. Nad ekranem znajdziemy kamerę do wideorozmów o rozdzielczości VGA, obok niej bardzo dobrze zamaskowane czujniki - zbliżeniowy i pomiaru oświetlania, a także centralnie umieszczony napis Sony oraz głośnik połączeń. Na lewym boku telefonu umieszczone zostało gniazdo microUSB, a na prawym przyciski - włączania/blokady ekranu, regulacji głośności oraz dwustopniowy przycisk aparatu. Wszystkie trzy dość mocno wystają z obudowy i są bardzo dobrze wyczuwalne. W dolnej krawędzi obudowy znajdziemy otwór, który początkowo może wydawać się być dodatkowym mikrofonem, ale po zdjęciu tylnej klapki okazuje się, że jest to otwór zaczepu na smycz. Na górnej krawędzi znajdziemy jedynie gniazdo Jack 3,5 mm. Z tyłu telefonu, od dołu, znajduje się głośnik zewnętrzny, napis Xperia, znaczek pokazujący umiejscowienie anteny NFC, napis Sony, a u góry aparat okolony srebrną ramką i diodę doświetlającą.

Tył i krawędzie boczne obudowy w testowanym egzemplarzu były fioletowe. Na bokach obudowy mamy plastikowe, gładkie wcięcia o owalnych kształtach, co jest nawiązaniem do stylistyki Xperii Z Ultra, ale dla mnie od samego początku wyglądało to jak w Nokii N8. Tył telefonu pokryty jest gumopodobnym materiałem, który przy pierwszym kontakcie przypomina coś zbliżonego do weluru. Podobnie jak w przypadku testowanego w ostatnim czasie HTC Desire 500, tył i boki obudowy są jedną częścią, a telefon jest w nią wsuwany jak do swego rodzaju pokrowca. Skutecznie wpływa to na powstawanie niepożądanych trzeszczeń i skrzypień, a cała obudowa jest bardziej zwartą konstrukcją. Fioletowa obudowa była oczywiście wychwalana pod niebiosa przez płeć piękną, a ja muszę przyznać, że różowa obudowa z Xperii V była zdecydowanie bardziej męska od tej fioletowej z M-ki.

Dalsza część tekstu pod wideo
Wyświetlacz










Połączenia i wiadomości





Do aplikacji zdecydowanie bardziej użytecznych należy dodać pełną wersję programu Office Suit 7 z możliwością tworzenia, edycji i odczytu dokumentów. Warto też wspomnieć o czytniku kodów QR oraz aplikacji do tworzenia kopii zapasowej. Kilka zdań o innych programach znajdziecie w kolejnych akapitach.

Internet i łączność

Xperia M ma nam do zaoferowania, prawie, pełny pakiet łączności. Prawie, bo brakuje jest LTE, ale za to otrzymujemy HSPA (pobieranie do 21 Mb/s, wysyłanie do 5,76 Mb/s), Wi-Fi w standardach a/b/g/n z DLNA i możliwością tworzenia hotspotów, Bluetooth w wersji 4.0 oraz NFC. Każdy ze sposobów łączności sprawuje się bardzo dobrze. Wi-Fi bardzo dobrze wyłapuje i trzyma sygnał, podobnie jak Bluetooth, który był mi potrzebny do współpracy z zegarkiem, i którego zasięg bez problemów wystarczał na kilkanaście metrów rozłąki urządzeń.

W przypadku C1905 jasno zostało powiedziane, ze kró... przeglądarka jest tylko jedna i jest nią Google Chrome. W tym przypadku alternatywa nie jest potrzebna. Strony wczytywane są szybko i sprawnie, a ich treść jest poprawna. Nie miałem też żadnych problemów z otwieraniem filmów dołączanych do artykułów, dodatkowych galerii lub też pobieraniem plików, które nie wymagały do tej czynności zainstalowanego flasha.

Przy łączności warto zwrócić uwagę na dwie aplikacje, które nam ją ułatwią. Pierwsza z nich, to dobrze znany Smart Connect. Możemy w nim ustawić akcje, które zostaną wykonane po podłączeniu telefonu do danego akcesorium, czyli np. podłączenie słuchawek będzie automatycznie otwierało Odtwarzacz muzyki. Pod nazwą Xperia Link znajdziemy program, który służy do tworzenia mobilnego hot-spotu z naszego telefonu.

<: F1583 :>

Muzyka

Po odejściu od dedykowanej linii telefonów i smartfonów, odtwarzacz Walkman gości od jakiegoś czasu w każdej Xperii. Wygląd aplikacji w Androidzie od sporego kawałka czasu pozostaje niezmienny. Na ekranie znajdziemy podstawowe informacje o utworze i przycisku sterujące. Dotknięcie centralnie umieszczonej okładki albumu w ładny sposób "odsuwa" ją w głąb ekranu dając nam dostęp do włączenia odtwarzania losowego, zapętlania i możliwości oceny granego utworu. W rogu ekranu znajdziemy przycisk wywołujący możliwe wyszukiwanie - informacji o utworze w Wikipedii, odpowiadających mu filmów w serwisie YouTube oraz wyszukiwanie innych rozszerzeń. Po wejściu w Ustawienia, pierwszą opcją do wyboru jest ustawienie efektów kolorystycznych diody powiadomień. Dioda powinna mrugać w rytm muzyki, według tego, co ustawimy. Powinna jest tutaj idealnym słowem, ponieważ po wybraniu tej opcji zostajemy przeniesienie do ustawień, w których możemy zmienić wyłącznie sposób sygnalizowania powiadomień. Nie znajdziemy tam nic odnośnie zachowania diody w trakcie odtwarzania dźwięku. Programiści Sony powinni bardziej dopasować oprogramowanie do konkretnych modeli, zamiast ładować je bez zmian, nawet pomimo braku jakiejś funkcji. Reszta opcji działa prawidłowo. Mowa tutaj o ClearAudio+, która poprawia czystość dźwięku, ale niestety głównie traci na innych walorach, Clear Phase, która dostosowuje głośność głośnika oraz xLOUD, która zwiększa głośność dźwięków wytwarzanych przez głośnik. Następne opcje, które tym razem nie są sygnowane żadnymi wymyślnymi nazwami, to dynamiczny normalizator, niwelujący różnicę głośności plików, ustawienia dźwięku przestrzennego (studio, koncert), zmniejszenie zakłóceń między kanałami - wyraźne stereo oraz equalizer. Znajdziemy w nim gotowe schematy ustawień, suwaki do ręcznej modyfikacji dźwięku oraz dodatkowy, odpowiedzialny za poziom basów. Bardzo użyteczny, wprowadzający wyraźne zmiany w odtwarzanym dźwięku.

Na tle poprzednich modeli, które u mnie gościły w ostatnim czasie, dźwięk z Xperii M wypada bardzo słabo. O ile jeszcze do jakości większych zarzutów mieć nie można, bo dźwięk jest ładny, ciepły, z odpowiednią skalą, o tyle głośność jest zdecydowani za niska. Niestety jest to przypadłość wszystkich nowych Xperii. W poszukiwaniu rozwiązań, które nie wymagają konieczności wymiany oprogramowania na nieoryginalne, jedynym rozwiązaniem zostają "boostery" dostępne w Google Play. Mają one to do siebie, że różnie działają na różnych modelach telefonów. W przypadku Xperii M różnica była minimalna i głośność poprawiła się maksymalnie o 15-20 % i nadal było to mocno za cicho.

Zewnętrzny głośnik nie jest najlepszym rozwiązaniem jeśli chodzi o słuchanie muzyki. Jest za to bardzo donośny i bez problemów usłyszymy dzwoniący telefon idąc ulicą. Będąc w pracy, w trosce o serca współpracowników, zmniejszałem głośność o połowę. W przeciwnym wypadku podskakiwali oni przy każdym przychodzącym powiadomieniu.

<: F1582 :>

Aparat i kamera

Większość producentów już od jakiegoś czasu porzuciła wyścig na megapiksele w aparatach przerzucając się na ilość rdzeni procesora. W myśl tego trendu, coraz więcej użytkowników też przestało już zwracać uwagę na rozdzielczość aparatu. Dlatego też 5 Mpix w Xperii M w żaden sposób nie kłuje w oczy i nie powoduje pytania - dlaczego tak mało? Aparat został wyposażony w funkcję autofocus, diodową lampę błyskową i dedykowany, dwustopniowy przycisk na boku obudowy.

Menu aparatu na pierwszy rzut oka nie różni się niczym od innych Xperii. Po głębszym przyjrzeniu się, pierwszą różnicą w stosunku do droższych modeli jest brak trybu inteligentnego. Na ekranie znajdziemy za to wybór innych trybów, jak np. panorama, ręczną regulację jasności, włączenie trybu HDR i lampy błyskowej, skrót do Galerii, przełączenie na przedni aparat i oczywiście Ustawienia. W nich standard, czyli tryby pomiaru ostrości, regulacja ISO, samowyzwalacz, zmiana rozdzielczości i wykrywanie uśmiechu. Zdjęcia wykonujemy przyciskiem na obudowie, przyciskiem na ekranie lub zwyczajnie po dotknięciu palcem miejsca, w którym aparat ma łapać ostrość. Jakość wykonywanych zdjęć jest co najwyżej przeciętna. Kiedy oglądamy je na ekranie telefonu jest jeszcze gorzej. Naprawdę bardzo ciężko jest znaleźć telefon, na którym tak źle wyglądałyby zdjęcia z wbudowanego aparatu. Po przejściu na większy ekran w oczy rzucają się przede wszystkim problemy z ostrością. Większość zdjęć jest nieostra, z rozmazanym nie tylko tłem, ale i pierwszym planem. Kolory zazwyczaj się ciemne i lubią się ze sobą zlewać w nieestetyczną plamę. Włączenie trybu HDR powoduje zmiany w zupełnie inną stronę i wtedy barwy są nienaturalnie jasne i przejaskrawione. Przy słabszym oświetleniu i w pomieszczeniach pojawia się duże ziarno. Nawet zazwyczaj chwalony tryb makro nie jest tutaj tak dobry jak w innych Xperiach.

Mocniejszym punktem jest za to Album zdjęć. Fotografie wyświetlane w formie miniatur lub albumów prezentują się bardzo czytelnie i estetycznie. Miniatury możemy gestem pinch to zoom powiększać lub zmniejszać do naprawdę bardzo małej mozaiki. Nie zabrakło też możliwości edycji obrazów w bardzo przyzwoitym zakresie, znanych z innych modeli Xperii.

Aparat pozwala również na nagrywanie filmów w rozdzielczości 720p przy teoretycznie 30, a praktycznie 29, klatkach na sekundę. Opcje dodatkowe kamery pokrywają się z opcjami aparatu. Podobnie jest z jakością obrazu, która też jest bardzo podobna. Kłopoty z ostrością, rozmazywanie kadru, nienaturalne kolory. Pochwalić można za to przyzwoitą płynność i jakość rejestrowanego dźwięku.

Bateria




Podsumowanie






Wady:






Zalety:






Zdjęcia wykonane aparatem wbudowanym w telefon:








z lampą i bez