Skandal we Francji. Paszport covidowy Macrona w tle
Niektóre kraje wdrożyły paszporty COVID jako właściwie nieodłączną część życia. O tym jak łatwo może dojść do wycieku danych przekonał się sam prezydent Francji Emmanuel Macron.

Epidemia koronawirusa zmieniła prawie wszystkie kraje świata. W niektórych z nich bez zaświadczenia o szczepionce, przechorowaniu lub teście nie zrobimy prawie nic. Na przykład nie pojedziemy pociągiem, nie wejdziemy do lokali gastronomicznych czy nawet na zakupy. Niektórzy nawet stracili pracę.
Francja to jeden z tych krajów, które podeszły do tego zagadnienia w najbardziej radykalny sposób. Od kilku tygodni trwają protesty przeciwko tamtejszemu paszportowi sanitarnemu. Ma on wielu przeciwników. Jedni mówią, że to pogwałcenie wolności obywatelskich, inni alarmują o łatwości wycieku danych.



Okazuje się, że ci drudzy mieli w dużej części rację. Ostatnio udało się wykraść paszport covidowy premiera Francji. Jean Castex wpadł w bardzo prosty sposób - kamera uchwyciła jego kod QR.
Jak protestować, to z rozmachem
Niemniej o wiele bardziej interesujące jest to co stało się z prezydentem Emmanuelem Macronem. Jego kod wyciekł i nie był to oczywiście przypadek. Nie w kontekście tak ważnej persony.
Władze Francji poinformowały, że paszport COVID Emmanuela Macrona opublikowali... pracownicy ochrony zdrowia. Chodzi o tych pracowników sektora zdrowotnego, którzy nie zgadzają się z wprowadzeniem - jak to nazywają - dictature sanitaire.
Osoby odpowiedzialne za wyciek odpowiedzą za swój wyczyn, a sami Macron i Castex już dostali nowe kody QR.